Reklama

Zmodernizowane Mitsubishi ASX i L200 już w Polsce

Mitsubishi poddało dość gruntownemu face liftingowi swojego kompaktowego SUVa oraz pick-upa. Mogliśmy przyjrzeć się im bliżej podczas polskiej premiery w Warszawie.

Modernizacje samochodów zwykle dzielą się na takie, które są zauważalne, a także na takie, które sprawiają problemy nawet fanom marki. Bardzo rzadko zdarza się, aby producent zdecydował się na face lifting tak głęboki, że większość osób uzna go za zmianę generacji.

Reklama

Taką drogą poszło jednak Mitsubishi w 2015 roku, kiedy zaprezentowało odświeżonego Outlandera, który z przodu wyglądał jak zupełnie nowy samochód. Wtedy też zadebiutował język stylistyczny Dynamic Shield, sukcesywnie wprowadzany do kolejnych modeli. Teraz podobny zabieg przeszły modele ASX oraz L200, które również można wziąć za zupełnie nowe odsłony.

ASX wreszcie naprawdę się zmienił

Zacznijmy od ASXa, czyli kompaktowego SUVa, który zaprezentowano w 2010 roku. Przez te wszystkie lata auto przeszło co prawda kilka modernizacji, ale miały one charakter dość symboliczny i bardzo trudno odróżnić egzemplarz z początku produkcji od takiego z zeszłego roku. Tym razem jednak zmiany są naprawdę poważne.

Najważniejsze to te przeprowadzone z przodu, który zaprojektowano całkowicie od nowa. I mowa tu nie tylko o zderzaku, grillu czy reflektorach, ale także masce oraz błotnikach. Dzięki temu ASX prezentuje się naprawdę świeżo i przypomina Eclipse Crossa, który do tej pory uchodził za "ten stylowy" model w gamie.

O tym, że mamy do czynienia z ciągle tą samą generacją świadczy rzut oka na tył samochodu. Nowy zderzak oraz reflektory o ciekawym wzorze sprawiają, że i tutaj widać sporą różnicę, ale kształty pozostały znajome. Taka sama jest oczywiście linia boczna, ale i tu jest kilka wyróżników - poza elementem stylistycznym na przednich błotnikach, są to plastikowe osłony nadkoli.

Najmniej zmian przeprowadzono we wnętrzu. Nowy jest system multimedialny z 8-calowym ekranem (z prostym, ale czytelnym menu, mapami TomTom oraz obsługą Android Auto i Apple CarPlay), który wymusił nieznaczne przebudowanie jego otoczenia. Inaczej ukształtowano też tunel środkowy, wykończony metalizowanym panelem i z uchwytami na napoje przeniesionymi między fotele. Ostatnia zmiana to nieznacznie zmienione pokrętła klimatyzacji (nadal jednostrefowej i pozbawionej wyświetlacza).

Mitsubishi nie zdecydowało się niestety na wyeliminowanie kilku irytujących drobiazgów, krytykowanych już od debiutu modelu na rynku. Jest to na przykład obsługa komputera pokładowego przyciskiem po lewej stronie, skutecznie zasłoniętym ramieniem kierownicy oraz dźwignią kierunkowskazów. Nadal też funkcję automatycznego otwierania i zamykania ma jedynie szyba po stronie kierowcy. Z niezrozumiałych powodów producent wciąż nie montuje też podświetlenia przełączników szyb, lusterek oraz centralnego zamka.

Jedną z najważniejszych nowości w zmodernizowanym ASXie jest nieoferowany dotąd silnik - 2-litrowa, wolnossąca jednostka o mocy 150 KM. Nie piszemy "nowy", ponieważ od lat znany jest on z Outlandera. Co ciekawe, zastępuje on wersję 1,6 l 117 KM i przejmuje rolę jedynego dostępnego źródła napędu. Zapewnia wystarczające osiągi, rozpędzając auto do 100 km/h w 10,2 s. Ulegają one jednak wyraźnemu pogorszeniu, kiedy zamówimy wersję z bezstopniową skrzynią CVT (11,7 s) lub "automatem" i napędem na wszystkie koła (12,2 s). Swoją drogą nowością jest też możliwość zamówienia skrzyni CVT z napędem na przód - taka konfiguracja nie była nigdy dostępna w Outlanderze.

Co do samej przekładni bezstopniowej, to musimy pochwalić jej pracę. Mitsubishi od lat konsekwentnie majstruje przy oprogramowaniu i obecnie bardzo dobrze idzie jej maskowanie braku biegów. Kiedy przyspieszamy z gazem w podłodze, wskazówka prędkościomierza dociera do czerwonego pola, po czym nagle opada, zupełnie jakbyśmy wrzucili kolejne przełożenie. Natomiast podczas codziennej jazdy stara się trzymać możliwie niskie obroty.

Zmodernizowane Mitsubishi ASX dostępne jest w pięciu wersjach wyposażenia. Ceny zaczynają się od 74 490 zł, a bazowa odmiana oferuje między innymi klimatyzację manualną, radio z Bluetooth oraz w pełni LEDowe reflektory. Cennik zamyka kwota 115 690 zł.

Odświeżone L200 to nie tylko ładniejszy przód

Również w przypadku pick-upa Mitsubishi można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z jego zupełnie nową generacją. Taka pomyłka jest o tyle prawdopodobna, że w przypadku tego modelu Japończycy zdecydowali się na jeszcze większy zakres zmian, niż w ASXie. Nowy jest więc nie tylko pas przedni (bardzo podobny do tego stosowanego w SUVach), ale również maska błotniki, tylne reflektory oraz cała "paka"! Auto można rozpoznać więc z każdej strony - również z boku, gdzie pojawiły się nowe i bardziej wydatne, przetłoczenia.

Ponownie jednak wsiadając do środka widzimy, że jest to po prostu głęboki face lifting. Zmiany we wnętrzu ograniczyły się do nowego systemu multimedialnego, umieszczeniu między zegarami kolorowego ekranu oraz zmiany koloru wyświetlacza klimatyzacji na czerwony.

Spore zmiany zaszły za to pod maską - z gamy L200 zniknął silnik 2.4 DID o mocy 154 lub 181 KM i zastąpiła go znana z Outlandera (ale w nim już nieoferowana) jednostka 2.2 DID, rozwijająca 150 KM. Przeszła ona szereg modyfikacji, które miały na celu dostosowanie jej do obecnych norm spalin - najważniejszą zmianą jest wprowadzenie katalizatora SCR. Przy okazji udało się też zwiększyć maksymalny moment obrotowy do 400 Nm (+ 20 Nm). Nowy silnik wymusił zastosowanie innych przekładni - obecnie więc zarówno manualna, jak i automatyczna, mają sześć przełożeń.

Mitsubishi zdecydowało się też na wprowadzenie zmian w układzie jezdnym, stosując w tylnym zawieszeniu amortyzatory o większym skoku. Powiększono również przednie tarcze hamulcowe oraz tłoczki w zaciskach. Pomyślano także o poprawie właściwości offroadowych, stosując w odświeżonym L200 tryby jazdy terenowej. Do wyboru jest Szuter, Błoto/Śnieg, Piasek oraz Skały - każde z tych ustawień wpływa na działanie elektroniki, która wspomaga napęd na wszystkie koła z blokadą rozdziału mocy między osiami, blokadą tylnego mechanizmu różnicowego oraz reduktor. Auto otrzymało również asystenta zjazdu ze wzniesienia.

Listę nowości w zmodernizowanym L200 zamykają nowe elementy wyposażenia, takie jak w pełni diodowe światła główne, system ostrzegający o ruchu poprzecznym podczas wyjeżdżania z parkingu, system stabilizujący tor jazdy przyczepy, czy też zestaw kamer dookolnych.

Pick-up Mistubishi dostępny jest tylko z napędem na cztery koła i z podwójną kabiną, a wybrać możemy jedynie skrzynię biegów oraz jedną z pięciu wersji wyposażenia. Ceny zaczynają się od 135 990 zł, a kończą na 167 190 zł (brutto).

Michał Domański


INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje