Rolls-Royce Cullinan nadjeżdża

Już w czwartek Rolls-Royce zaprezentuje swój najnowszy pojazd skierowany do entuzjastów luksusowych terenówek - model Cullinan.

Przygotowania do zaplanowanej na 10 maja premiery rozpoczęto już w marcu. Z początkiem kwietnia ruszyła seria "promocyjnych testów" przy współpracy z Towarzystwem National Geographic. Program o nazwie "Ostatnie Wyzwanie"  rozpoczął się w górzystym regionie północnej Szkocji w środę, 4 kwietnia.

Reklama

Jego efekty można śledzić w mediach społecznościowych National Geographic i Rolls-Royce’a. Kolejne odsłony przenoszą widzów na alpejskie stoki Austrii, jałowe pustynie Bliskiego Wschodu oraz w najbardziej wymagające zakątki Stanów Zjednoczonych. Do tej pory, w ramach niecodziennej kampanii promocyjnej, w intercecie pojawiły się już 23 klipy.

Teraz Brytyjczycy zdecydowali się na kolejny krok. Firma opublikowała właśnie zdjęcie uchylające nieco rąbka tajemnicy okrywającej Cullinana. W sferze domysłów pozostają jednak wszelkie informacje natury technicznej. Wiemy jedynie, że pod maską nowego Rolls-Royce’a pracować ma, znany już z Phantoma, benzynowy V12. W luksusowej limuzynie jednostka o pojemności 6,75 l generuje moc 563 KM i maksymalny moment obrotowy 900 Nm. W Phantomie zastosowano ośmiostopniową, automatyczną skrzynię biegów. W przypadku Cullinana, który otrzyma przecież napęd obu osi, można się spodziewać zupełnie nowej konstrukcji.

Przypominamy, że nazwa auta - Cullinan - pochodzi od największego ze znalezionych do tej pory diamentów. Kamień trafił do Wielkiej Brytanii jako podarunek rządu Transwalu (obecnie Republika Południowej Afryki) dla króla Edwarda VII w dniu jego 66. urodzin w 1907 roku.

Co ciekawe, Brytyjczycy robią wszystko, by nie nazwać Cullinana suvem. W oficjalnym komunikacie mowa jest o samochodzie "high-sided", co rozumieć można, jako pojazd "podwyższony".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje