Reklama

Mercedes klasy C - oto nowa generacja

Mercedes zaprezentował właśnie kolejną generację klasy C w wersji sedan oraz kombi. Dla niewprawnego oka auto nie różni się z zewnątrz znacząco od poprzednika, ale w środku przeszło małą rewolucję.

Niemiecki producent kontynuuje utrzymywanie spójnego języka stylistycznego wśród swoich modeli, przez co nowa klasa C, choć zaprojektowana od podstaw, dla wielu osób będzie bardzo podobna do poprzedniczki. Bliżej jej jednak do zmodernizowanej klasy E, od której odróżniają ją choćby ostrzej zarysowane reflektory. Dotyczy to także tylnej części nadwozia, gdzie pojawiły się dzielone światła, które pozwolą w niezawodny sposób odróżnić model od poprzednika.

Reklama

Pod względem rozmiarów, klasa C niemal się nie zmieniła i różnice wynoszą najwyżej kilka centymetrów. Samochód ma 4751 mm długości, 1820 mm szerokości oraz 1438 mm wysokości, a jego rozstaw osi wynosi 2865 mm. Producent obiecuje nieznacznie więcej miejsca dla pasażerów z tyłu (np. 21 mm dodatkowej przestrzeni na wysokości kolan). Bagażnik w sedanie nadal ma 455 l, natomiast w kombi zwiększył się do 490 l (+30 l).

Największą nowością jest jednak deska rozdzielcza, której układ został zaadaptowany z nowej klasy S. Kierowca ma więc przed sobą wystający ekran wskaźników (12,3 cala), natomiast obsługa wszystkich funkcji odbywa się za pośrednictwem niemal kwadratowego ekranu (11,9 cala), który umieszczono stosunkowo nisko, dla łatwiejszej obsługi dotykowej. Tak jak we flagowej limuzynie, na listę dodatków trafi wyświetlacz head-up z rozszerzoną rzeczywistością, dzięki czemu na przykład wskazówki z nawigacji, będziemy widzieć bezpośrednio na drodze przed sobą.

Na premierę klasa C dostępna będzie z silnikiem 1,5 l w wersjach C 180 (170 KM), C 200 (204 KM) oraz 2,0 l w odmianie C 300 (258 KM). Poza bazową odmianą, opcjonalnie będzie można zamówić napęd na wszystkie koła. Z kolei diesle to C 220 d (200 KM) oraz C 300 d (265 KM). W obu przypadkach mamy do czynienia z 2-litrową jednostką, która występuje tylko (przynajmniej na razie) z napędem na tył. Wszystkie silniki współpracują z układem mild hybrid, generującym dodatkowe 20 KM oraz 200 Nm.

Nie mogło także zabraknąć hybryd plug-in, ale póki co Mercedes nie zdradził ich specyfikacji. Wiemy tylko, że nie będzie to jedna wersja (zapewne benzyna i diesel), a część elektryczna składać się będzie z silnika o mocy 129 KM oraz baterii o pojemności aż 25,4 kWh. Są na rynku elektryki z podobnymi akumulatorami. Dzięki niej zasięg na prądzie ma wynosić około 100 km. Pomimo zastosowania większego akumulatora, inżynierom udało się zmniejszyć jego wpływ na przestrzeń bagażową. Wprawdzie 360 l bagażnika to nadal wyraźnie mniej, niż w odmianach spalinowych, ale o 45 l więcej, niż oferował poprzednik.

Jedną z nowości w klasie C będzie układ skrętnych tylnych kół, które wychylają się o 2,5 cm. Nie jest to dużo, ale powinno zauważalnie wpłynąć na łatwość manewrowania oraz zwinność w zakrętach. Jeśli chodzi o zawieszenie, to do wyboru będzie (oprócz standardowego) zawieszenie sportowe i adaptacyjne, a hybrydy plug-in seryjnie otrzymają "pneumatykę" tylnej osi z samopoziomowaniem. Wygląda więc na to, że w przeciwieństwie do schodzącego modelu, nie zamówimy do nowej klasy C pneumatycznego zawieszenia obu osi.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje