Reklama

Sokół 4x4. "Polski" samochód na prąd

Leśnicy z Nadleśnictwa Szprotawa mieli niedawno okazję przetestować w terenie Sokoła 4x4, czyli polską "konwersję" na auto elektryczne Land Rovera Defendera.

Testy były możliwe dzięki współpracy w ramach Projektu Rozwojowego Lasów Państwowych "LAS ENERGII". Auto stworzyła firma Innovation AG, która od ponad 20 lat specjalizuje się w przebudowach i remontach pojazdów rajdowych i specjalnych. Budowane przez nią auta zobaczyć można było m.in. na trasie słynnego Rajdu Dakar. W 2019 roku Innovation AG podpisała umowę o współpracy z Instytutem Elektrotechniki.

Reklama

Stworzenie Sokoła 4x4 pochłonęło ponad milion złotych. Kwotą 700 tys. zł wsparł ten projekt Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Wbrew pozorom wybór Land Rovera Defendera nie był przypadkowy. Projekt realizowany jest w ramach Zgorzeleckiego Klastra Energii dotowanego przez KGHM. W kopalniach polskiego giganta od lat wykorzystywane są właśnie Land Rovery Defendery, a Sokoła 4x4 opracowano m.in. z myślą o pracy w kopalniach odkrywkowych. Wniosek? Jako jeden z nielicznych konstruowanych właśnie "polskich samochodów" Sokół może więc liczyć na stały, lukratywny rynek zbytu. Ekologiczne walory (brak emisji spalin i hałasu) czynią go też ciekawą propozycją np. dla leśników czy straży granicznej.

W Polsce od podstaw zaprojektowano m.in.: moduł sterujący pracą napędu. To prawdziwe serce pojazdu nadzorujące działanie silnika, falownika i akumulatorów. Źródłem napędu jest elektryczny silnik trakcyjny o mocy 220 kW (ok. 303 KM) i maksymalnym momencie obrotowym 500 Nm. Baterie akumulatorów, umieszczone w specjalnym pojemniku w tylnej części pojazdu (głównie w podłodze), mają pojemność 86 kWh. Dzięki temu realny, drogowy, zasięg Sokoła 4x4 oscyluje w okolicach 250 km. By pomieścić moduł akumulatorów nadwozie i rama zostały specjalnie zmodyfikowane. Wszelkie prace tego typu wykonano w Polsce.

W przypadku Sokoła postawiono na klasyczne rozwiązania. Tak jak w spalinowym Defenderze - zamontowany pod maską silnik (tyle, że elektryczny) napędza obie osie pojazdu. Twórcom nie chodziło bowiem o skonstruowanie samochodu od podstaw lecz konwersję auta, które - jako jedne z nielicznych - wytrzymuje trudy kopalnianej eksploatacji. Pozostawiono więc najmocniejsze - w całkiem dosłownym znaczeniu tego słowa - elementy Land Rovera skupiając się na zmianie napędu i wyeliminowaniu wad pierwotnej konstrukcji.

Jak powiedział Interii pomysłodawca projektu i właściciel Innovation AG Albert Gryszczuk, prototyp wyposażony był jeszcze w skrzynię biegów, chociaż - z technicznego punktu widzenia - nie była ona niezbędna. W wersji "produkcyjnej" pozostawiono jedynie seryjny reduktor oraz takie elementy układu napędowego, jak np. międzyosiowy mechanizm różnicowy z blokadą. Oprócz tego auto wyposażone jest też w blokady przedniego i tylnego mostu.

Co najważniejsze, firma rozpoczyna właśnie fazę "wdrożeniową" Sokoła 4x4. Innovation AG dysponuje już zamówieniami na pierwsze sztuki auta. W wersji pozbawionej możliwości oddawania energii do sieci (na życzenie klienta Sokół 4x4 może pełnić funkcję mobilnego magazynu energii elektrycznej) koszt samej konwersji (bez samochodu) szacowany jest na 240 tys. zł.

Samochody budowane będą w Zgorzelcu w oparciu o - rozłożone "do ostatniej śrubki" używane egzemplarze Defenderów. Taki system to również ukłon w stronę przyszłych klientów pokroju kopalni i nadleśnictw, które dysponują dziesiątkami tego typu pojazdów w różnych stadiach wyeksploatowania. Poddane konwersacji auta, które opuszczą bramy Innovation AG przyszli nabywcy śmiało taktować mogą jako fabrycznie nowe pojazdy.

Konwersja na pojazd elektryczny ma szansę zrobić karierę nie tylko w kopalniach należących do KGHM. Wiele przedsiębiorstw tego typu od lat eksploatuje właśnie Defendery, dysponując własną wykwalifikowaną kadrą mechaników. Od czasu, gdy auto zniknęło z oferty Land Rovera kwestia zastąpienia wysłużonych pojazdów staje się coraz poważniejszym problemem. Tymczasem przeróbka na prąd rozwiąże nie tylko problem remontu generalnego, ale i wpisze się w program elektromobilności, który realizowany jest przez państwowe firmy bez względu na koszty.

Paweł Rygas


INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje