Reklama

Auta elektryczne to duże zmiany i wyzwania także dla dostawców części

Sprzedaż samochodów elektrycznych w Europie i na świecie nadal jest znikoma, ale z roku na rok coraz bardziej przyspiesza. Prawie wszyscy najwięksi producenci samochodów inwestują miliony euro w nowe modele, modernizują zakłady i wprowadzają zmiany technologiczne w całym łańcuchu dostaw. Według danych Automotive from Ultima Media, sprzedaż pojazdów w pełni elektrycznych wzrośnie z 2,3% światowej sprzedaży pojazdów osobowych i użytkowych w 2019 roku do 19% w 2030 roku, 36% do 2035 roku i 80% do 2040 roku. To oznacza nowe wyzwania, którym trzeba sprostać i mowa tu nie tylko o sieci elektrycznej, zdolnej zaspokoić zapotrzebowanie tak dużej floty pojazdów na prąd.

Jedną ze zmian, jaką niesie ze sobą elektromobilność, to jej wpływ na produkcję, logistykę i dystrybucję. Z jednej strony pojazdy elektryczne posiadają mniej ruchomych części i komponentów w porównaniu z autami spalinowymi, co oznacza mniejsze wolumeny w transporcie i bardziej zautomatyzowany proces montażu. Z drugiej strony łańcuch dostaw pojazdów elektrycznych obejmuje wyraźnie nowe procedury zamówień i produkcji, nowe miejsca zaopatrzenia i lokalizacje dostawców, a także więcej części o wyższej wartości. Obowiązują również ścisłe przepisy związane z obsługą i transportem akumulatorów litowo-jonowych, a także ich serwisowaniem i recyklingiem. Chociaż wiele podstawowych zadań pozostanie niezmienionych, dostawcy usług logistycznych muszą rozwijać nowe umiejętności, zdobywać certyfikaty i nowe zdolności biznesowe, aby wykorzystać szanse jakie daje rosnący popyt na pojazdy elektryczne.

Reklama

- Obecnie istnieje mniej ograniczeń dotyczących transportu pojazdów elektrycznych, niż w przypadku transportu baterii. Jednak wysyłka takich pojazdów jest wciąż bardziej złożona w porównaniu do aut tradycyjnych. Dla przykładu zarówno rosyjskie, jak i chińskie koleje nie zezwalają na transport pojazdów elektrycznych - mówi Emmanuel ARNAUD, Executive Vice-President for sales and marketing, GEFCO.

- Auta elektryczne zazwyczaj posiadają więcej części elektronicznych o wysokiej wartości, które wymagają większego kapitału obrotowego w celu utrzymania wyższego poziomu zapasów - mówi Marco Wang, starszy dyrektor ds. logistyki w chińskim startupie Nio z branży EV. Utrzymanie zapasów takich części powoduje wzrost kosztów. Dostawcy usług logistycznych również wymagają dokładniejszego śledzenia i większej kontroli takich łańcuchów dostaw.

Jak zauważają eksperci GEFCO, większa liczba drogich i mniejszych części może również prowadzić do zmian w transporcie. Na przykład, zamiast utrzymywać więcej zapasów w celu buforowania długich czasów transportu morskiego, sensowne może być, aby producenci samochodów i dostawcy częściej korzystali z transportu przyspieszonego, takiego jak fracht lotniczy. Istnieje również możliwość transportu części koleją między Azją i Europą. To skuteczny sposób na zaoszczędzenie czasu w porównaniu do transportu morskiego, jednak korzystanie z transportu kolejowego do przewożenia akumulatorów nie zawsze jest możliwe.

- Dostawy baterii litowych koleją w Chinach są zabronione ze względu na traktowanie baterii jako towar niebezpieczny klasy 9. Alternatywny transport morski i kolejowy za pośrednictwem portu we Władywostoku jest w obecnej sytuacji właściwym rozwiązaniem - wyjaśnia Alice Defranoux, Rail Manager, GEFCO.

Producenci pojazdów elektrycznych nie muszą stosować się do tradycyjnej dla przemysłu motoryzacyjnego strategii produkcji "push". Młode przedsiębiorstwa zazwyczaj działają w oparciu o model "build-to-order", który zazwyczaj wiąże się z większą zmiennością w łańcuchu dostaw w porównaniu z produkcją na zapas, ponieważ trudniej jest przewidzieć zapotrzebowanie na części i wahania zamówień. Elastyczność łańcucha dostaw będzie zatem istotnym czynnikiem nie tylko przy uruchamianiu zakładów produkujących EV dla nowych marek, ale także dla samych producentów pojazdów o ugruntowanej pozycji rynkowej.

Producenci pojazdów elektrycznych będą produkować warianty układów napędowych w tym samym zakładzie produkcyjnym, jeśli nie na tej samej linii montażowej. W międzyczasie, wraz z łańcuchami dostaw zmieniają się dostawcy, zarówno w konsekwencji dalszych inwestycji w nowe technologie, jak i pod presją redukcji kosztów logistyki, aby utrzymać konkurencyjność. Pascal Trummer, wiceprezes Magna International, powiedział Automotive Logistics, że taka sytuacja skłania niektóre firmy do podążania za producentami OEM i do dalszej ekspansji w regionach o niższych kosztach - niekoniecznie w Azji, ale na przykład we wschodniej Europie, gdzie produkcja pojazdów elektrycznych i akumulatorów będzie rosła.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje