Budowa autostrad

Prosty sposób na autostradowe korki. Co o tym sądzisz?

Wielu kierowców już w weekend ruszyło na trasy swoich świątecznych wędrówek. Inni, by spędzić święta w rodzinnej atmosferze, wyruszą w długa podróż dopiero w Wigilię.

Dla wielu z nas oznacza to konieczność skorzystania z - wciąż nazbyt skromnej - sieci polskich autostrad, co z kolei - nader często - wiąże się z koniecznością oczekiwania w długim ogonku przed bramkami do poboru opłat. Okazuje się jednak, że przy odrobinie dobrych chęci, części korków - zwłaszcza tych, tworzących się na bramkach wjazdowych - można by uniknąć...

Reklama

Obecnie wjeżdżając na płatny odcinek autostrady musimy zatrzymać się na bramkach i pobrać bilet, w oparciu o który, na poszczególnych zjazdach, naliczana jest należna operatorowi autostrady kwota. Tak jest m.in. na płatnym, zarządzanym przez GDDKiA, odcinku autostrady A4 spinającym Wrocław z Gliwicami.

Kierowcy, którzy często podróżują wspomnianym odcinkiem A4 zwracają jednak uwagę, że zarówno na bilecie, jak i w regulaminie korzystania z płatnego odcinka napisano, że w przypadku zgubienia biletu na bramkach naliczona zostanie pełna opłata przewidziana dla odległości między Wrocławiem a Gliwicami. Zapis dotyczy również wszystkich pozostałych zjazdów - brak biletu wjazdowego skutkuje naliczeniem stałej opłaty.

Z regulaminu wynika więc, że kierowcy, którzy zamierzają pokonać cały płatny odcinek, zmierzając chociażby w stronę Krakowa lub - w przeciwnym kierunku - do granicy z Niemcami - w ogóle nie musieliby stać na bramkach wjazdowych! Opuszczając płatny odcinek na ostatnich bramkach - niezależnie od tego, czy posiadają bilet, czy też nie - i tak zapłacą tyle samo.

By usprawnić ruch wystarczyłoby więc otworzyć po jednej bramce tranzytowej, która obsługiwałaby kierowców zmierzających do końcowego punktu poboru opłat. Brak konieczności zatrzymywania się i pobierania biletu na bramce wjazdowej zdecydowanie upłynniłby ruch i przyczynił się do zmniejszenia korków. Kierowcy nie marnowaliby również cennego paliwa. Z takiego rozwiązania mogliby również korzystać ci kierowcy, którzy nie zamierzają podróżować do końca płatnego odcinka, ale - godząc się uiścić wyższą opłatę - rezygnują z konieczności oczekiwania na pobranie biletu na bramkach początkowych.

Jak myślicie, czy tego typu rozwiązanie sprawdziłoby się na naszych autostradach w praktyce?

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje