Reklama

Toyota GR Yaris Rally1 już testowana

Zespół Toyota Gazoo Racing rozpoczął już testy następcy Yarisa WRC, który będzie walczył o kolejne zwycięstwa w rajdowych mistrzostwach świata od sezonu 2022. Na szutrowych trasach Toyotę GR Yaris Rally1 sprawdzał kierowca testowy Juho Hanninen.

Reklama

 Od 2022 roku w rajdowych mistrzostwach świata czeka nas hybrydowa rewolucja. Obecne auta WRC zostaną zastąpione przez rajdówki nowej kategorii Rally1. Samochody nadal będą korzystać z silników 1,6 litra z turbodoładowaniem, ale wszystkie zostaną wyposażone także w układ hybrydowy dostarczany przez Compact Dynamics. Niemiecka firma zapewni motor elektryczny, jednostkę sterującą oraz baterię - chodzi o wyrównanie szans między zespołami. Silnik elektryczny ma mieć moc 100 kW (134 KM) i będzie wykorzystywany obowiązkowo do poruszania się po strefie serwisowej, a także na dojazdówkach między odcinkami specjalnymi, w szczególności w miastach. Na trasie kierowcy będą mogli skorzystać z elektrycznego doładowania, ale to FIA zdecyduje, jak dużo mocy będzie można użyć i przez jak długi czas.

Reklama

"Hybrydowe samochody Rally1 są ważnym punktem na drodze rozwoju rajdów i pokazują zaangażowanie FIA w nowoczesne technologie i troskę o środowisko" - przekonuje Yves Matton, dyrektor ds. rajdów w FIA. Hybrydowy napęd rajdówek nowej generacji to nie jedyna zmiana - samochody będą miały nowe klatki bezpieczeństwa, które zostały opracowane wspólnie z producentami na podstawie szeregu analiz i testów zderzeniowych. Do tego dojdą m.in. pięciobiegowe skrzynie sekwencyjne oraz mechaniczny centralny mechanizm różnicowy, a także nieco mniej rozbudowane elementy aerodynamiczne w porównaniu z obecnymi autami.

Do oficjalnego debiutu kategorii Rally1 pozostało nieco ponad pół roku, więc zespoły rozpoczynają intensywny program testowy. Toyota Gazoo Racing jest jednym z trzech producentów, którzy przygotowują samochody na kolejny sezon według nowych przepisów. Od miesięcy jasnym już jest, że auto klasy Rally1 powstanie w oparciu o GR Yarisa, przebojowego hot hatcha Toyoty, który trafił na rynek w 2020 roku i zebrał niezliczoną ilość nagród i pochwał ze wszystkich stron świata.

W połowie maja Juho Hanninen, który w Toyota Gazoo Racing od lat pełni rolę kierowcy testowego i brał udział w pracach nad obecnym Yarisem WRC, testował rajdówkę kolejnej generacji na szutrowych drogach. Sylwetka GR Yarisa widoczna jest na pierwszy rzut oka. Dokładny kształt elementów aerodynamicznych jest wciąż zagadką, bo samochód jest w maskującym oklejeniu, tak charakterystycznym dla wszystkich ostatnich produktów szykowanych przez Gazoo Racing, czyli składającym się z białych, czarnych i czerwonych trójkątów.

Równie wielką zagadką są osiągi. Samochody kolejnej generacji będą miały łącznie około 500 KM mocy, ale będą też cięższe od tych, które ścigają się obecnie. "Największą różnicę odczujemy na trudnych, śliskich trasach. Tam większa moc nie jest aż takim atutem, a wyzwaniem będzie większa masa" - uważa Tom Fowler, dyrektor techniczny w Toyota Gazoo Racing.

Hybrydowe doświadczenie Toyoty

Toyota ma blisko 30-letnie doświadczenie w produkcji i wykorzystywaniu układów hybrydowych w autach cywilnych. Obecnie w samochodach tej marki znajdziemy czwartą generację napędu hybrydowego, a niemal cała gama japońskiego producenta oferuje zelektryfikowane napędy - od miejskiego Yarisa, przez kompaktową Corollę po reprezentacyjnego SUV-a Highlandera, które w mieście na prądzie potrafią się poruszać przez większość czasu.

Wykorzystanie napędów hybrydowych w motorsporcie nie jest też niczym nowym dla Toyoty. Od 2012 roku firma wystawia hybrydowe prototypy w wyścigach długodystansowych. A lista sukcesów, w tym trzykrotnie wygrany 24-godzinny wyścig w Le Mans przez model TS050 Hybrid, to dowód na to, że sportowe hybrydy od Toyoty są piekielnie skuteczne. W 2021 roku w wyścigach zadebiutował nowy samochód - GR010 Hybrid. Auto stworzono zgodnie z przepisami nowej wyścigowej klasy Le Mans Hypercar i już pierwszy sprawdzian okazał się udany - GR010 Hybrid rozpoczął sezon w FIA WEC od triumfu w 6-godzinnej rywalizacji na legendarnym torze Spa-Francorchamps.

***

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama