Reklama

Tomasz Czopik: "Jazda rajdówką w ruchu miejskim to koszmar"

"Chciał przejechać policjanta!", "Uciekł z miejsca kolizji". "Zostanie dożywotnio zdyskwalifikowany". To niektóre opinie po kolizji na tzw. dojazdówce do odcinka specjalnego Rajdu Chorwacji rajdowej Toyoty Yaris WRC, za kierownica której siedział Sebastien Ogier z prywatnym BMW.

Reklama

Francuski mistrz kierownicy nie zauważył jadącego auta i podczas zmiany pasa z lewego na prawy doszło do niegroźnie wyglądającej kolizji. Na filmach poniżej zobaczycie jak to wyglądało.

Reklama

Dzisiaj do sprawy odniósł się Tomasz Czopik, jeden z najlepszych w Polsce kierowców rajdowych.  Przeczytajcie jego opinię.  Ma rację?

"Brawo Ogier brawo Rajd Chorwacji! Uwielbiam naszą narodowo kibicowską naturę. Wylał się hejt na Ogiera za dzwona i co nastąpiło po nim. Najlepiej go wykluczyć, zabrać mu licencję, dać karę 100 k€ i może zamknąć na 3 lata! O! A potem nasz dzielny rajdowy kibic może sobie spokojny po dobrze spełnionym obowiązku zasiąść w fotelu z piwkiem, odsapnąć i powiedzieć sobie: no aleśmy mu dowalili, nie będzie nam tu...

Otóż jestem załamany poziomem wiedzy nt. rajdów niektórych (niestety tym razem wielu) kibiców. Wbijcie sobie do głowy że:

1. Na dojazdówce w aucie rajdowym prawie nic nie widać na boki a do tyłu w ogóle. Często małe lusterka są nieustawione (a nie mają elektrycznych joysticków, jak w normalnych autach kibica) i wówczas jest problem bo w kuble z olbrzymimi uszami nie bardzo da się przekręcać głowę.

2. Często w normalnym ruchu podjeżdżają kibice, którzy kręcą filmiki (co widać) - z każdej strony. Kierowca rajdówki często musi za nich myśleć. Do nich nie mamy już pretensji... im wolno bo co... bo oglądają rajd...?

3. Ogier najprawdopodobniej szybciej ruszył ze skrzyżowania żeby stanąć w zatoczce. Może sprawdzić ciśnienie,  albo coś innego (tak można - to do moich ulubionych kibiców, auto z boku jechało stosunkowo szybko. Po prostu go nie zauważył. Normalna kolizja drogowa z nienormalnym rajdowym autem.  Zdarza się. Częściej nawet niż nam się wydaje. Nie wiecie pewnie,  że jazda topową rajdówką w ruchu miejskim to koszmar. Autem rzuca, zrywa, używanie sprzęgła to osobna trudna sprawa itd. Te auta nadają się do zap.... wyłącznie.

4. Załoga ma czas do następnego PKC zgodnie z harmonogramem. Jeśli ścigają się dwa dni i mają 8 sekund różnicy,  a za każdą minutę spóźnienia na PKC jest 10 sekund kary to normalne,  że kierowca zrobi wszystko żeby dojechać "na klapkę". Sam na Rajdzie Chorwacji w 2006 r. na dojazdówce wjechałem w korek,  który stał przed pierwszym odcinkiem... I co ulubieni kibice? Miałem wysiąść z rajdówki, zadzwonić po lawetę i jechać do domu? Bo jest korek?!  Tydzień w górach, wydane 100 K€ i mam jechać do domu przez korek? Nie! każdy kierowca będzie się starał dojechać na czas na PKC (nie przyznam się jak szybko potem jechałem, żeby zdążyć i nie zacząć rajdu od kary.) I nie piszcie,  że władze rajdu mogą skorygować czas bo częściej tego nie robią niż robią. Nawet w dobie wszechobecnych kamer.

5. Za zgodą władz rajdu załodze pomógł formalności powypadkowe załatwiać członek zespołu. I super.

Wy, ulubieni moi kibice już sekujecie Ogiera że nie czekał aż policjanci papierki wypełnią... Nie czekał bo mu się na PKC spieszył. O! Że uciekał i nie wiadomo co jeszcze. Wbijcie sobie do głowy, że są sytuacje na rajdzie,  o których wam się nie śni i nie traktujcie wszystkich swoją miarą. Teksty pod tytułem: "mnie to by przesłuchiwali godzinę a jego puścili...katastrofa",  "Wywołał kolizję i go nie dojechali",  "Ogierowi wolno więcej a mnie nie". Moi ulubieńcy - zmieńcie dyscyplinę do kibicowania.

A teraz jak już (...)  po rajdzie pogratulujmy Ogierowi i kilku innym panom z czuba (w tym Kajtkowi najbardziej) wspaniałych, emocjonujących zawodów i fenomenalnego widowiska."

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje