Reklama

Ciekawostki przed 100. wyścigiem Toyoty w mistrzostwach świata

8 Hours of Portimao będzie setnym długodystansowym wyścigiem rangi mistrzostw świata, w którym zobaczymy samochód Toyoty - model GR010 Hybrid. To blisko 40 lat historii japońskiego koncernu oraz motorsportu zarazem.

Reklama

Te statystyki z pierwszych 99 wyścigów samochodów Toyoty w wyścigach długodystansowych naprawdę robią wrażenie zwłaszcza wtedy, gdy podamy je zaraz obok siebie. Od debiutu na torze Fuji w październiku 1983 roku zespół rywalizował 14 różnymi samochodami na 20 torach. W 99 wyścigach kierowcy w Toyotach stawali na podium 78 razy, a 31 z nich kończyli jako zwycięzcy. 29 razy Toyota ruszała z pole postition, a 26 razy osiągała najlepszy czas okrążenia. W sumie barwy japońskiego koncernu reprezentowało 58 kierowców.

Reklama

Najbardziej utytułowany kierowca

W tej “58" były takie sławy jak dwukrotny mistrz świata F1 Fernando Alonso, czy legendy jak nieodżałowany Roland Ratzenberger. Nie brakowało też innych postaci z F1 jak Alex Wurz, a za kierownicą Toyoty nie raz startował też Tiff Needell, który rozpoznawalność zyskał dzięki programom Top Gear i Fifth Gear. Z tej grupy zdecydowanie wyróżnia się Sebastien Buemi. Szwajcar, który w październiku będzie obchodził 33. urodziny, to jeden z najbardziej wszechstronnych kierowców wyścigowych świata. Ścigał się w Formule 1, był mistrzem Formuły E, ale to z Toyotą jest związany od blisko dekady i z japońską marką osiągał największe sukcesy.

W wyścigach za kierownicą prototypów przygotowywanych przez Toyota Gazoo Racing zasiadał do tej pory 60-krotnie. Pod tym względem równać z nim może się tylko rodzina Nakajima - Kazuki, jego partner z auta numer 8, pojechał w 55 wyścigach, a ojciec Japończyka, Satoru, ma pięć startów Toyotą w MŚ. Szwajcar nie tylko jeździł najwięcej, ale ma też pokaźną listę sukcesów. Statystycznie rzecz biorąc, triumfował w niemal co trzecim wyścigu w Toyocie, łącznie nazbierał 18 zwycięstw. Buemi to dwukrotny mistrz świata w wyścigach długodystansowych, ale tak naprawdę perełką w jego CV są aż trzy zwycięstwa w Le Mans za kierownicą modelu TS050 Hybrid. Apetyt Szwajcara nie jest zaspokojony - w 2021 roku pojedzie po czwartą wygraną, która przesunie go w górę na listach wszech czasów.

Najbardziej gościnnie, czyli jak w domu

Samochody wyścigowe Toyoty najwięcej wyścigów przejechały na torze, który od 2000 roku jest jej własnością - Fuji International Speedway. I tu mają też najlepszy bilans - z 14 startów aż siedem zakończyło się zwycięstwami japońskiej marki. To także na tym torze zaczęła się przygoda firmy z wyścigami długodystansowymi. W październiku 1983 roku zespół zadebiutował z modelem 83C w zawodach Fuji 1000km, a Kaoru Hoshino, Keiji Matsumoto i Masanori Sekiya ukończyli zmagania na dziewiątym miejscu. Na pierwsze zwycięstwo trzeba było poczekać do 2012 roku, gdy triumfowało trio Alex Wurz, Nicolas Lapierre i Kazuki Nakajima. Od tamtej pory tylko raz zdarzyło się, że auto Toyoty nie dojechało na pierwszym miejscu.

Wyjątkowe znaczenie ma też tor Monza - w końcu w 1992 roku to na legendarnym włoskim obiekcie model TS010 prowadzony przez Geoffa Leesa i Hitoshiego Ogawę odniósł pierwszy triumf dla Toyoty w mistrzostwach świata. W tym roku, po blisko 30 latach zespół wróci na ten tor.

Najbardziej utytułowana Toyota

Od 2012 roku Toyota w wyścigach stawia na technologię hybrydową, która zadebiutowała w modelu TS030 Hybrid, a pierwsze poważniejsze sukcesy odniosła dzięki modelowi TS040 Hybrid, który w 2014 roku wyjeździł tytuł w mistrzostwach świata. Ale prawdziwym przełomem okazał się TS050 Hybrid, który pozwolił na walkę z wielkimi konkurentami oraz na triumfy w jednym z najbardziej prestiżowych wydarzeń w motorsporcie - 24-godzinnym wyścigu w Le Mans.

34 wyścigi, 19 zwycięstw, 16 pole position, 15 najszybszych okrążeń i po dwa tytuły mistrzów świata w kategorii zespołów i dwa w kategorii kierowców - a to wszystko w ciągu pięciu lat oraz czterech sezonów, a ręce do tego przyłożyło 11 kierowców z absolutnego szczytu motorsportu. I co najważniejsze, trzy zwycięstwa w Le Mans.

Najbardziej wyczekiwany triumf

Bo jeśli ścigasz się w wyścigach długodystansowych, to marzysz o triumfie w 24-godzinnej rywalizacji. A na absolutnym szczycie w tej kategorii jest właśnie Le Mans - wyścig ikona, emblemat wszystkiego co najpiękniejsze w motorsporcie. Toyota była blisko triumfu już w 2016 roku, ale dramatyczna awaria w ostatnich minutach wyścigu odebrała szanse i nadzieje. Przełomowy okazał się rok 2018. Toyota jeszcze mocniej pracowała nad autem, a do zespołu zaproszono gwiazdę z F1. Dwukrotny mistrz świata Fernando Alonso miał to samo marzenie co zespół Toyoty - wygrać Le Mans. I ta kombinacja okazała się skuteczna - Hiszpan do spółki z Nakajimą oraz Buemim byli najszybszym tercetem w Le Mans w 2018 i 2019 roku. W 2020 roku Toyota TS050 Hybrid triumfowała w legendarnym wyścigu po raz trzeci, ale już bez Alonso, którego zastąpił Brendon Hartley z Nowej Zelandii.

Najmłodsze dziecko

Samochodem, który pojedzie setny wyścig, jest model GR010 Hybrid. To auto stworzone zgodnie z regulacjami nowej, najwyższej klasy w wyścigach długodystansowych - Le Mans Hypercar. GR010 Hybrid ma napęd na cztery koła, a na mocny układ hybrydowy składają się 3,5-litrowy silnik V6 z podwójnym turbodoładowaniem, który osiąga moc 680 KM i przekazuje ją na koła tylne, oraz 272-konny silnik elektryczny opracowany przez ASIN AW i DENSO, który napędza oś przednią. Łączna moc układu hybrydowego wynosi 500 kW (680 KM), co oznacza, że zaawansowane systemy elektroniczne są w stanie dozować moc silnika spalinowego w zależności od energii dostarczanej przez silnik elektryczny. A moc maksymalna została ograniczona przepisami, ale GR010 Hybrid już w pierwszym wyścigu sezonu na torze Spa-Francorchamps udowodnił, że jest bardzo konkurencyjną maszyną, zajmując pierwsze i trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej.

***

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje