Rowerzysta przejeżdża bez kary, kierowca płaci min. 2 tys. zł. Taki system
Przejazdy kolejowe to miejsca, gdzie przepisy traktują użytkowników dróg nierówno - tyczy się to, na razie nielicznych, miejsc objętych monitoringiem systemu Red Light. Kierowca, który wjedzie na tory przy wciąż podnoszących się zaporach, zapłaci minimum 2 tys. zł mandatu i otrzyma 15 punktów karnych. Rowerzysta za identyczne wykroczenie może przejechać bezkarnie, podobnie zresztą jak pieszy. System monitoringu CANARD i kamery RedLight rejestrują bowiem wyłącznie samochody, pomijając innych uczestników ruchu.

Spis treści:
Nie każdy przejazd kolejowy wymaga bezwzględnego zatrzymania pojazdu. Obowiązek ten występuje tylko gdy przed torami stoi znak STOP. Wtedy musimy całkowicie zatrzymać auto, nawet jeśli przed nami utworzyła się kolumna pojazdów.
Znak STOP przed przejazdem oznacza, że każdy pojazd w kolejce musi się zatrzymać bezpośrednio przed torami. Nie wystarczy zwolnić czy zatrzymać się za poprzedzającym autem. Przepisy wymagają zatrzymania każdego pojazdu przed linią torów, niezależnie od tego, czy szlabany są podniesione czy opuszczone.
Gdy nie ma znaku STOP, a szlabany są podniesione i nie pali się czerwone światło, można przejechać bez zatrzymywania. Jednak zawsze trzeba zachować szczególną ostrożność i upewnić się, że nie nadjeżdża pociąg.
Ile wynosi mandat za wjazd na czerwonym świetle?
Mandat za wjazd na przejazd kolejowy przy czerwonym świetle wynosi 2 tys. zł i 15 punktów karnych. To jedna z najsurowszych kar w taryfikatorze. W przypadku recydywy kara finansowa rośnie do 4 tys. zł. Recydywa oznacza popełnienie podobnego wykroczenia w ciągu dwóch lat od poprzedniego. Punkty karne pozostają bez zmian - zawsze jest to 15 punktów.
Mandat grozi także za przedwczesny wjazd na tory, gdy szlabany jeszcze się podnoszą. Przepisy wymagają, aby poczekać do całkowitego podniesienia zapór - szlaban musi być ustawiony pod kątem 90 stopni. Niecierpliwi kierowcy, którzy wjeżdżają gdy szlaban dopiero się podnosi, również otrzymują 2 tys. zł mandatu i 15 punktów. Wynika to z prostego faktu - na przejazdach bywa tak, że zapory podnoszą się po tym jak przejechał jeden pociąg, ale za moment ponownie się zamykają, bo nadjeżdża pociąg z drugiej strony.
Jak działa monitoring przejazdów kolejowych?
W walce z kierowcami, którzy wjeżdżają na przejazd mimo migającego czerwonego światła (lub w momencie, gdy zapory nie są jeszcze maksymalnie podniesione) pomaga system Red Light obsługiwany przez CANARD. W Polsce takim monitoringiem objęte są na razie cztery przejazdy, ale do połowy 2026 roku kamery trafią na kolejne pięć.
Kamery rejestrują nie tylko wjazd na czerwonym świetle, ale też przedwczesne ruszanie przy podnoszących się zaporach.
W 2024 roku cztery systemy RedLight zarejestrowały 12,3 tys. wykroczeń. Rekordzistą była Warszawa z 5 tys. mandatów na ul. Cyrulików, następnie Wrocław z 6,7 tys. wykroczeń na dwóch przejazdach. Od lipca zeszłego roku działa także monitoring przejazdu kolejowego w Radomsku. Nowe kamery pojawią się w Małopolsce (Barwałd Dolny), województwie opolskim (Większyce) oraz trzech lokalizacjach w Wielkopolsce (Łąkociny, Piaski, Wymysłowo).
W przeciwieństwie do fotoradarów, przed kamerami na przejazdach nie ma znaków ostrzegawczych. Kierowcy dowiadują się o monitoringu dopiero gdy otrzymają mandat pocztą.
Dlaczego rowerzyści i piesi często unikają kar?
System kamer jest zaprojektowany głównie do rejestrowania pojazdów z tablicami rejestracyjnymi. Rowery nie mają tablic, więc nawet gdy rowerzysta przejedzie na czerwonym, system nie może go zidentyfikować ani ukarać automatycznie. Piesi i rowerzyści mogą otrzymać mandat tylko gdy zostaną zatrzymani bezpośrednio przez policję.
Mandaty zarówno dla rowerzystów jak i pieszych w przypadku przechodzenia przez przejazd kolejowy, gdy świeci się czerwone światło, są tak samo wysokie jak dla kierowców - czyli mandat wynosi, ni mniej nie więcej, 2 tys. zł
W unikaniu mandatów najlepiej jednak pamiętać o pewnej statystyce dotyczącej samych pociągów. Otóż pociąg jadący 100 km/h potrzebuje około 800 metrów, żeby się zatrzymać. Przy prędkości 160 km/h droga hamowania wydłuża się do 1,5 kilometra. Maszynista widząc pojazd na torach nie ma szans wyhamować.