Reklama

W styczniu miała być rewolucja w prawach jazdy. A co będzie?

To, o czym rozpisywaliśmy się miesiącami dotarło wreszcie do przedstawicieli władz. Zapowiadanej na styczeń rewolucji w prawach jazdy nie będzie.

Zmiany odsuną się w czasie co najmniej o sześć, a - najpewniej - nawet o osiem miesięcy.

Przypomnijmy, że 4 stycznia 2016 roku zmienić się miały zasady egzaminowania kierowców. Świeżo upieczonych adeptów sztuki prowadzenia obowiązywać miał specjalny okres próbny, w czasie którego kierowcy stosować się mieli do niższych limitów prędkości. Wszystko to związane było z wejściem życie nowych przepisów i systemu CEPiK 2.0.

Wraz z kolegami chociażby z RMF  i innych mediów od dłuższego czasu informowaliśmy, że planowane zmiany sprawią, iż uzyskanie prawa jazdy po 4 stycznie stanie się zadaniem niezwykle trudnym. W okresie maksymalnie 8 miesięcy po uzyskaniu uprawnień kierowcy mieli bowiem przechodzić dodatkowy, kosztujący 300 zł, kurs doskonalenia techniki jazdy.

Reklama

Pomysł, sam w sobie, wydaje się słuszny. Problem leży jednak w jego realizacji. Ośrodki nauki jazdy posiadające dziś wymagane nowymi przepisami płyty poślizgowe policzyć można na palcach jednej ręki. Oznacza to, że kierowcy musieliby czekać w długich kolejkach na dodatkowe szkolenie, a jeśli te nie odbyłoby się przed upływem 8 miesięcy od wydania prawa jazdy, najpewniej straciliby uprawnienia!

Dziś wiadomo już, że ogłoszone z wielką pompą zmiany, mające być kamieniem milowym w walce o poprawę bezpieczeństwa na polskich drogach, nie zaczną obowiązywać w planowanym terminie. Jak informuje "Gazeta Wyborcza", Ministerstwo Spraw Wewnętrznych - w porozumieniu z Ministerstwem Infrastruktury i Budownictwa oraz Ministerstwem Cyfryzacji - zdecydowało o odsunięciu terminu uruchomienia CEPiK-u 2.0 - fundamentu nowych przepisów.

Jako przyczyny opóźnienia wymienia się problemy techniczne, systemowe i informatyczne, co sugeruje, że "wielka reforma" okazała się być "wielkim bublem". Pracę nad uruchomieniem nowej wersji Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców ciągle się opóźniają. Instytucje korzystające z jej zasobów (WORDy, policja, wydziały komunikacji czy stacje kontroli pojazdów) używają różnych systemów komputerowych i baz danych, które nie są ze sobą kompatybilne. Z tego względu nie można uruchomić rejestru referencyjnego, jednego z głównych filarów nowego CEPiKu. Bez niego nie da się np. stworzyć "profilu kandydata na kierowcę", w którym - od 4 stycznia 2016 - znaleźć się miały wszystkie informacje o danej osobie dotyczące przebiegu kursu i egzaminów.

CEPiK 2.0 przyczynić miał się również do uszczelnienia systemu obowiązkowych badań technicznych oraz ułatwienia kierowcom zweryfikowania przeszłości konkretnego pojazdu.

Niewykluczone, że wielkie zmiany planowane na 4 stycznia ograniczą się wyłącznie do powrotu na pojazdy młodych kierowców tzw. "zielonego listka". Problem w tym, że również ten przepis traktować można w roli bubla prawnego. Nowe przepisy nakładają bowiem na młodych kierowców obowiązek oznakowana w ten sposób prowadzonego przez nich samochodu, nie określają jednak żadnych sankcji za jazdę bez listka...

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: prawo jazdy | CEPiK

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy