Reklama

Mandaty w Polsce droższe niż w Niemczech. I nie da się nie zapłacić!

Rząd szykuje się do twardej walki z piratami drogowymi. W pakiecie szykowanych kierowcom zmian jedna szczególnie mocno da się we znaki amatorom zbyt szybkiej jazdy. Nowe przepisy uzależnią kasowanie punktów karnych od opłacenia przez kierowcę mandatu!

Przypomnijmy - proponowane zmiany zakładają skokowy wzrost wysokości mandatów drogowych. Przykładowo - przekraczanie dopuszczalnej prędkości o ponad 30 km/h będzie skutkowało minimalnym mandatem w wysokości 1,5 tys. zł, niezależnie od faktu, czy naruszenie zostało stwierdzone w obszarze zabudowanym czy też poza tym obszarem. Jeśli sprawca ponownie popełni takie wykroczenie w ciągu 2 lat, to zostanie ukarany grzywną nie niższą niż 3 tys. zł.

Sam, proponowany przez rząd, "cennik" budzi sporo kontrowersji. Warto np. przypomnieć, że za przekroczenie prędkości o 31-40 km/h w Niemczech, w zależności czy miało ono miejsce w terenie zabudowanym czy nie, kierowcy płacą obecnie mandaty w wysokości od 120 do 160 euro, czyli między 541 a 730 zł! Nawet po uwzględnieniu planowanej właśnie przez niemieckie władze podwyżki (do 200 euro, czyli około 910 zł, w terenie zabudowanym) polski taryfikator będzie o ponad połowę droższy od niemieckiego!

Reklama

Prawdziwa rewolucja czeka nas również w sposobie naliczania i kasowania punktów karnych. Ściślej - chodzi o wprowadzenie, postulowanego od dłuższego czasu chociażby przez egzaminatorów - mechanizmu warunkującego skasowanie punktów karnych od uregulowania mandatu! Obecnie punkty karne kasowane są po upływie roku od ujawnienia wykroczenia. Według nowych przepisów mają to być dwa lata od... chwili uregulowania grzywny! To rewolucyjna zmiana, która powinna skutecznie rozwiązać jeden z głównych problemów obecnego systemu, czyli tzw. ściągalność mandatów. Rocznie w wyniku niewyegzekwowanych mandatów budżet państwa traci nawet 100 mln zł. Wprowadzenie nowego systemu może skutecznie odwrócić ten trend.

Z danych Najwyższej Izby Kontroli wynika bowiem, że zaledwie 47 proc. ukaranych płaci mandaty dobrowolnie, a około 30 proc. spraw kończy się przedawnieniem! W swoim ostatnim raporcie NIK informował, że w badanym okresie ściągalność mandatów przez - wyznaczony do tego Urząd Skarbowy w Opolu - wynosiła 63,7 proc. i była o blisko 7 proc. niższa niż w poprzednich latach. Opieszałość skarbówki wynikała m.in. z braków kadrowych.

***

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL