Jaki samochód hybrydowy wybrać?
Czy można pogodzić rosnące ceny paliwa z sumieniem, które podpowiada, że warto jeździć trochę bardziej "eko"? Odpowiedź nasuwa się sama: hybryda. Nie bez powodu, ponieważ słowo to odmieniane jest dziś przez wszystkie przypadki - przez szwagrów, sąsiadów, sprzedawców i samozwańczych "ekspertów". Sęk w tym, że rodzajów tego napędu jest kilka, a każdy działa na trochę innych zasadach i sprawdza się w nieco innych warunkach.

Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się proste: samochód hybrydowy to taki, który jeździ trochę na benzynie, trochę na prądzie. Diabeł, jak to ma w zwyczaju, tkwi w szczegółach. Mamy więc miękką hybrydę, pełną hybrydę i plug-in, czyli z kablem. Słownik technicznych pojęć odłóżmy jednak na półkę. Wszystko daje się bowiem bardzo łatwo ogarnąć i wcale nie trzeba być ani inżynierem, ani nawet fanatykiem motoryzacji.
Miękka hybryda: dla tych, którzy nigdzie się nie spieszą
Miękka hybryda to najprostsza forma motoryzacyjnego flirtu z prądem. Mówiąc obrazowo, całą ciężką robotę robi tu silnik spalinowy, a niewielki silnik elektryczny jedynie go wspiera. Pomaga przy ruszaniu i dodaje mocy przy przyspieszaniu. Dzięki niemu możliwe jest ponadto zgaszenie silnika, kiedy stoimy w korku. Efekt? Auto zużywa zauważalnie mniej paliwa. Jeśli jednak liczymy na to, że pojedziemy wyłącznie na prądzie - to nie ten adres. Ale dla kogoś, kto jeździ głównie po mieście i chce ograniczyć spalanie, to jak najbardziej sensowny (być może pierwszy!) krok w stronę hybrydowej przyszłości.
Technicznie rzecz biorąc: miękka hybryda to mały akumulator i alternator z funkcją rozrusznika. Energia odzyskuje się przy hamowaniu i zwalnianiu.
Miękka hybryda, twarde argumenty
Wbrew temu, co można usłyszeć z ust sceptyków, miękka hybryda nie jest tylko i wyłącznie marketingową sztuczką. Owszem, nie pojedziemy na samym prądzie, ale to nie oznacza, że oszczędności są iluzoryczne. W ruchu miejskim każdy dodatkowy moment, kiedy silnik spalinowy może "odpocząć", robi różnicę. Miękka hybryda ma sens również dlatego, bo nie wymaga żadnych zmian w codziennej eksploatacji auta. Jeździmy jak zwykle, a na stacji płacimy mniej. Mniej zapłacimy także przy zakupie, ponieważ jest ona najtańszym z dostępnych hybrydowych rozwiązań.

Sięgnijmy po przykład: Audi A6 Limousine z technologią MHEV plus, a więc jeżdżący dowód na to, że samochody hybrydowe jak najbardziej mogą być przestronne i komfortowe. Dość powiedzieć, iż w opcjach znajdziemy choćby adaptacyjne zawieszenie pneumatyczne ze skrętną tylną osią. Miękka hybryda w tym przypadku nie tylko wspomaga silnik spalinowy, obniża spalanie i poprawia osiągi, ale również umożliwia parkowanie oraz manewrowanie wyłącznie z wykorzystaniem napędu elektrycznego. Wreszcie: to dodatkowy moment obrotowy (do 230 Nm) oraz większa moc (do 24 KM podczas ruszania lub wyprzedzania).
Pełna hybryda: dla tych, którzy chcą jeździć taniej, ale bez kabli
Pełna hybryda to już poważniejszy gracz. Tutaj silnik elektryczny potrafi samodzielnie napędzać samochód. A przynajmniej na krótkich dystansach i przy niskich prędkościach. Idealnie sprawdza się więc w mieście, czyli w ruchu drogowym, gdzie regularnie stajemy na światłach, ruszamy, hamujemy i znów ruszamy. To kluczowy moment dla spalania i właśnie dlatego w tych chwilach do gry wkracza elektryk. Pełnej hybrydy nie trzeba podłączać do gniazdka. Wszystko ładuje się samo podczas hamowania i zwalniania.
Technicznie rzecz biorąc: pod karoserią pełnej hybrydy pracuje silnik spalinowy, elektryczny i bateria. Auto samo "decyduje", kiedy korzystać z którego napędu.

Hybryda plug-in: dla tych, którzy chcą ciszy w mieście i zasięgu w trasie
Hybryda plug-in to natomiast opcja, którą można (a nawet trzeba) ładować z gniazdka. Dlaczego? Ponieważ ma największą baterię. Oznacza to, że na samym prądzie przejedziemy nawet ponad 100 kilometrów. Rozwiązanie to jest więc idealne dla osób na co dzień pokonujących krótkie dystanse (dom, praca, zakupy), a od czasu do czasu ruszających w dłuższe trasy. Bo silnik spalinowy jest w gotowości, kiedy zabraknie prądu.
Technicznie rzecz biorąc: hybryda plug-in łączy pełnoprawny silnik spalinowy z elektrycznym i dużą baterią, ładowaną z gniazdka lub stacji ładowania. Samochód może jeździć wyłącznie na prądzie, tylko na paliwie albo w trybie mieszanym - w zależności od trasy, stylu jazdy i poziomu naładowania akumulatora.
Jeden samochód, dwa światy
Plug-in bez dostępu do gniazdka to tylko droższa pełna hybryda, powiedzą sceptycy. A my powiemy, że o ładowanie dziś łatwiej, niż może się wydawać. Dla kogoś, kto ma garaż, miejsce parkingowe z ładowarką albo łatwy dostęp do miejskich stacji, plug-in potrafi obciąć koszty niemal do zera w codziennych dojazdach. Co więcej, dla posiadaczy Audi z pomocą przychodzi usługa Audi charging, a więc możliwości korzystania z setek tysięcy publicznych punktów ładowania w całej Europie (29 krajów), w tym sieci szybkiego ładowania IONITY. O zasięg jednak nie ma co się martwić na zapas: w razie problemów silnik spalinowy uratuje sytuację. Kluczem jest regularność. Kto nauczy się ładować auto jak smartfona, ten zrozumie, o co tak naprawdę chodzi w hybrydzie plug-in.

Sięgnijmy po przykład: Audi Q8 TFSI e. Zacznijmy od liczb - zużycie paliwa w cyklu mieszanym to nie więcej niż 2 l/100 km, zasięg nawet do 84 kilometrów, a przyspieszenie od 0 do 100 km/h - zaledwie 5 sekund. Wszystko to udało się osiągnąć dzięki połączeniu silnego silnika spalinowego TFSI z wydajnym silnikiem elektrycznym (60 TFSI e to 360 kW, a 55 TFSI e 290 kW). Do dyspozycji kierowców są cztery tryby jazdy: wyłącznie elektryczny (EV), utrzymania energii na potrzeby przyszłej jazdy elektrycznej (HOLD), ładowania akumulatora podczas jazdy (CHARGE) oraz współdziałania silnika spalinowego i elektrycznego (AUTO HYBRID). Informacje o poziomie naładowania baterii znajdziemy w aplikacji myAudi.
Jeszcze kilkanaście lat temu hybrydy były ciekawostką. Dziś są sprytniejsze i bardziej dopracowane, ale przede wszystkim: przystosowane do realiów prawdziwego życia. Nowoczesne układy odzyskują więcej energii, baterie są wydajniejsze, a sama technologia stała się bardziej niezawodna i tańsza w serwisowaniu. Niezależnie więc od tego, na którą z dostępnych opcji się zdecydujemy, każda hybryda to krok w stronę tańszego tankowania i czystszego powietrza.
Zużycie paliwa dla modelu A6 Limousine 45 TFSI S tronic: 7,2 l l/100km, emisja CO2 163 g/km g/km zostały określone zgodnie z procedurą WLTP.
Zużycie paliwa dla modelu Audi Q8 TFSI e: 1,2-1,6 l l/100km, emisja CO2 28-37 g/km, zużycie energii elektrycznej: 27,9 - 30,4 kWh/100 km zostały określone zgodnie z procedurą WLTP.
Materiał promocyjny