Reklama

Nowe przepisy w Anglii. Polskie firmy stracą miliony?

Londyn może wkrótce stać się pierwszym miastem Starego Kontynentu, które w ekspresowym tempie cofnie się do początków XIX wieku. Wszystko przez nietypowe przepisy mające na celu... ochronę rowerzystów. Czy duże firmy transportowe zrezygnują z kursów do stolicy Wielkiej Brytanii?

Jak informuje branżowy serwis "40ton.net", końca dobiega właśnie okres przejściowy dotyczący londyńskiego systemu "Direct Vision Standard" (DVS). Od 1 marca ciężarówki wjeżdżające na teren stolicy Zjednoczonego Królestwa oraz 32 gmin składających się na tzw. "Wielki Londyn", będą musiały spełniać restrykcyjne wymagania dotyczące widoczności z miejsca kierowcy.

W założeniu chodzi o odpowiednie pole widzenia kierowcy, który - przynajmniej w teorii - ma być w stanie zauważyć znajdujących się po lewej stronie pojazdu pieszych i rowerzystów (ruch lewostronny). Problem polega na tym, że chodzi o tzw. "widoczność bezpośrednią" z miejsca kierowcy. W przypadku ciężarówek restrykcyjne wymagania są w stanie spełnić wyłącznie stosunkowo niewielkie pojazdy - z nisko zawieszonymi kabinami i dodatkowo przeszklonymi drzwiami po lewej stronie.

Reklama

Jeśli dana ciężarówka nie spełnia wymogów, musi być doposażona w skomplikowany system obejmujący m.in. kamerę boczną, wyświetlacz kabinowy, czujniki radarowe oraz sygnał dźwiękowy informujący otoczenie, że kierowca zamierza skręcić w lewo. Jego instalacja wymaga więc od przewoźnika dodatkowych nakładów, co trudno uzasadnić, jeśli ciężarówka porusza się również poza brytyjskimi drogami (w Europie Kontynentalnej system ostrzegający przed skrętem w lewo jest bezużyteczny...). Dodatkowo wszystkie elementy systemu muszą zostać zgłoszone na specjalnej (państwowej) stronie i uzyskać aprobatę brytyjskich władz! 

Nowe przepisy, biorąc pod uwagę dodatkowe obostrzenia i komplikacje będące następstwem brexitu i epidemii koronawirusa, mogą skłonić wielu zagranicznych - w tym polskich - przewoźników do omijania nie tylko Londynu, ale i całej Wielkiej Brytanii. Tym bardziej, że za złamanie zakazu wjazdu do stolicy UK ciężarówką bez systemu DVS grozi mandat w wysokości 550 funtów. Przy aktualnym kursie daje to kwotę ponad 2,8 tys. zł.

Przypominamy, że z podobnych powodów już lutym ubiegłego roku niemiecki Bundesrat zaakceptował pomysł wprowadzenia dodatkowych ograniczeń dla pojazdów o masie powyżej 7,5 tony. Proponowane wówczas przepisy weszły w życie z końcem kwietnia ubiegłego roku. Zgodnie z nimi kierowcy ciężarówek o masie własnej powyżej 7,5 tony zobligowani zostali do wykonywania skrętu w prawo (w obszarze zabudowanym) z maksymalną prędkością 10 km/h. Za przekroczenie tej prędkości grozi mandat karny w wysokości 70 euro.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama