Kraje UE chcą same ustalać liczbę punktów ładowania aut

Kraje UE powinny same decydować o tym, ile zbudują punktów ładowania pojazdów elektrycznych czy stacji do uzupełniania skroplonego gazu ziemnego dla pojazdów silnikowych - uzgodnili w Brukseli unijni ministrowie ds. transportu.

Kraje UE powinny same decydować o tym, ile zbudują punktów ładowania pojazdów elektrycznych czy stacji do uzupełniania skroplonego gazu ziemnego dla pojazdów silnikowych - uzgodnili w Brukseli unijni ministrowie ds. transportu.

Nie zgodzili się na propozycję Komisji Europejskiej, która chciała wyznaczyć państwom cele dotyczące infrastruktury dla alternatywnych paliw.

"Stworzenie wystarczającej infrastruktury i wspólnych standardów to podstawowe działania mające na celu zwiększenie popytu na paliwa alternatywne, np. energię elektryczną, wodór i gaz ziemny oraz na pojazdy, które je wykorzystują" - czytamy w komunikacie po spotkaniu ministrów. Według ministrów dzięki zwiększeniu wykorzystania alternatywnych paliw unijny transport byłby mniej uzależniony od ropy. Zmniejszałaby się też emisja gazów cieplarnianych.

Reklama

Zgodnie ze stanowiskiem ministrów, które teraz będzie negocjowane z Parlamentem Europejskim, kraje same określą, ile chcą stworzyć punktów z dystrybutorami energii elektrycznej do ładowania pojazdów elektrycznych, stacji do uzupełniania skroplonego gazu ziemnego (LNG) oraz gazu CNG dla pojazdów silnikowych, stacji LNG w portach morskich i śródlądowych czy też stacji uzupełniania wodoru.

To znaczne osłabienie zamierzeń w stosunku do propozycji Komisji Europejskiej. Chciała ona, by cele dotyczące np. liczby stacji do ładowania pojazdów elektrycznych były określone odgórnie, a nie przez same kraje. W Unii wciąż jest niewiele stacji dla samochodów elektrycznych, co nie zachęca do ich kupowania. Auta te mają ograniczony zasięg i wymagają częstego ładowania.

Ponadto ministrowie chcą, by cele te były osiągnięte do roku 2030, a nie do 2020, jak chciała KE. Komisja zalecała np. Polsce, by do tego czasu powstało minimum 46 tys. punktów z dystrybutorami energii elektrycznej. W 2011 r. było ich jedynie 27.

"Dzięki pełnej swobodzie określania celów dotyczących infrastruktury (...) kraje powinny mieć wystarczającą ilość czasu na przeprowadzenie kompleksowych analiz sytuacji" - czytamy w komunikacie po czwartkowym spotkaniu.

Zgodnie z czwartkowym stanowiskiem ministrów, kraje stworzą swoje plany dotyczące alternatywnych paliw, które opublikuje następnie KE. Kraje same zbadają obecny stan infrastruktury dla alternatywnych paliw oraz ustalą, jak chcą ją rozwijać. Państwa członkowskie przedstawią też KE roczny budżet na infrastrukturę oraz wspieranie zakładów zajmujących się technologiami związanymi z alternatywnymi paliwami.

PAP
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy