Reklama

Kierowcy tirów będą oddawać część diet?

Rozpoczęła się batalia o wysokość i strukturę płac kierowców zawodowych. Związki zawodowe odrzucają propozycje rządowe.

Po kilkunastu latach chowania głowy w piasek przez kolejne rządy, nadchodzi  reforma zasad wynagradzania kierowców. Zmiana wymuszona bo wynikająca z konieczności dopasowania polskiego prawa do tzw Pakietu Mobilności czyli praw unijnych, w większości wchodzących w życie w lutym 2022.

Jak wiadomo, większość kierowców otrzymuje pensję minimalną,  lub zbliżoną, a resztę wynagrodzenia w postaci diet i dodatków, które nie są objęte składkami ZUS, a zatem nie dają szans na godziwą emeryturę w przyszłości.

Reklama

Lawirując między  przewoźnikami, którzy nie wytrzymaliby "ozusowania" całego wynagrodzenia kierowców, a kierowcami kolejne rządy nie dotykały gorącego kartofla. Teraz jednak Unia Europejska wymusza taki ruch.

Projekt rozwiązań rządowych oprotestowali już przewoźnicy, a także  NSZZ "Solidarność".

Sekcja Transportu Drogowego napisała list do ministra infrastruktury, w którym dowodzi,  że zmiany z projektu oznaczałyby objęcie podatkami całej płacy, a to oznaczałoby podniesienie kosztów płacowych w transporcie o 10 mld zł tylko w tym roku.

Może dziwne, ale to związkowcy protestują przeciw tak skrajnemu rozwiązaniu. Przypominają też, że wbrew prawu, ustawa została napisana bez żadnej konsultacji z zainteresowanymi stronami, głównie kierowcami.

Ministerstwo dało na konsultacje 30 dni, ale nie ma szans, by tak skomplikowany projekt ustawy mógł, przy takich sprzecznych interesach, powstać tak szybko. Zbyt długo odkładano reformę płac tysięcy kierowców, by dało się to załatwić w kilka tygodni. Grożą więc komplikacje dotyczące potężnego,  ale  wstrząsanego problemami sektora transportu.

Więcej informacji na ten temat TUTAJ.

***

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy