Reklama

Wypadek Roberta Kubicy!!!

Robert Kubica może mówić o prawdziwym pechu. Polski kierowca, który walczy o powrót do Formuły 1 po koszmarnym wypadku sprzed roku, w środę poślizgnął się koło własnego domu we włoskim Pietrasanta.

Według informacji osób z otoczenia Kubicy, Polak złamał nogę. Krakowianin został odwieziony do miejscowego szpitala. Mimo, że nie ma oficjalnego oświadczenia, wiele źródeł informowało, że nasz kierowca ponownie złamał kość piszczelową w prawej nodze w tym samym miejscu, co podczas wypadku w rajdzie we Włoszech w lutym ubiegłego roku. Jednak późnym wieczorem włoska agencja prasowa ANSA podała, że chodzi o kostkę prawej nogi. Lekarze założyli na nią gips.

Reklama

ANSA podkreśla, że nie są jeszcze znane konsekwencje środowej kontuzji, po której konieczne będą dalsze badania. Dodaje jednocześnie, że uraz ten może poważnie spowolnić proces powrotu Kubicy do pełni formy i wciąż trwającą rehabilitację.

Według cytowanych źródeł medycznych Polak opuścił pogotowie, gdzie po prześwietleniu nogi założono mu lekki gips. Powiedział lekarzom, że chce pojechać do szpitala w Pietra Ligure koło Savony. To tam przeszedł kilka operacji po wypadku 6 lutego 2011 roku.

Przedstawiciele szpitala w Pietra Ligure nic nie wiedzą o tym, że ma on tam powrócić. O jego ewentualnym przyjeździe nie wie ani rzecznik Roberto Carrozzino, ani lekarz ortopeda Francesco Lanza, który kilka razy operował Kubicę. Obaj przyznali, że nie otrzymali żadnej wiadomości na ten temat.

"Tego wypadku nie było w naszym planie" - powiedział szef teamu Ferrari Stefano Domenicali. Legendarny team F1 jest zainteresowany polskim kierowcą. Kubica miał na wiosnę rozpocząć testy w przygotowanym przez Ferrari bolidzie.

"Robert Kubica jest świetnym kierowcą, który miał bardzo poważne obrażenia. Wiemy, że ciężko pracuje, aby wrócić do normalnego życia" - dodał Domenicali.

"Nie ma sensu dywagować, musimy poczekać. Na pewno leczenie tego rodzaju kontuzji zajmuje dużo czasu. Cóż więcej mogę powiedzieć. Trzeba czekać" - podkreślił szef Ferrari.

W lutym ubiegłego roku Kubica miał koszmarny wypadek na trasie rajdu Ronde di Andora. Obrażenia, jakie doznał były bardzo poważne. Groziła mu nawet amputacja dłoni. Kubica przeszedł kilka skomplikowanych operacji. W szpitalu spędził ponad dwa miesiące. Później rozpoczął żmudny proces rehabilitacji i walkę o powrót do Formuły 1.

Pod koniec 2011 roku Kubica oświadczył, że nie zdąży wrócić do pełnej sprawności na początek sezonu w 2012 roku. Szef zespołu Lotus-Renault Eric Boullier długo nie zwlekał i zatrudnił dwóch nowych kierowców na 2012 rok. W nadchodzącym sezonie barw Lotus Renault będą bronić Kimi Raeikkoenen i Romain Grosjean. Jednocześnie pojawiły się doniesienia, że Polaka chce zatrudnić Ferrari. Na wiosnę Kubica miał rozpocząć testy w Ferrari na torze Mugello w przygotowanym dla niego modelu F10 z 2010 roku. W ten sposób team z Maranello przygotowywałby polskiego kierowcę do zastąpienia Felipe Massy w 2013 roku.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje