Reklama

Vettel: Największy przegrany GP Chin

Wydawało się, że nic nie może przeszkodzić Sebastianowi Vettelowi w odniesieniu trzeciego tegorocznego zwycięstwa w trzecim GP sezonu 2011. A jednak Vettel musiał uznać wyższość kierowcy McLarena Lewisa Hamiltona i zadowolić się "tylko" drugim miejscem.

Po fantastycznych kwalifikacjach przed chińskim Grand Prix, gdzie aktualny mistrz świata Sebastian Vettel pokazał tył swojego bolidu innym kierowcom, "kręcąc" przy tym niewiarygodne czasy, niewielu wierzyło w to, że Niemca uda się dogonić w dniu wyścigu.

Reklama

A jednak wszelkie kalkulacje przed startem wzięły w "łeb". Niemiec najpierw przegrał start z dwoma McLarenami, dając się objechać Jensonowi Buttonowi i Lewisowi Hamiltonowi, aby później przegrać wyścig na ostatnich okrążeniach z tym drugim. Co prawda Vettel tuż przed pierwszym "stopem" wyprzedził Hamiltona, a wskutek błędu przy zmianie opon wyprzedził Buttona, ale na niewiele się to zdało.

"Mój start był nienajlepszy i z jakiegoś powodu lewa strona toru była gorsza niż prawa. Nie było to zbyt dobre i straciłem pozycję na rzecz Jensona oraz Lewisa. Później chodziło o zachowanie spokoju. Myślałem, że lepiej obchodzimy się z oponami na pierwszym przejeździe i będziemy mogli zostać dłużej na torze, jednak nie było wówczas powodu, by tak zrobić. Zjechałem więc normalnie do boksów i wyjechałem pierwszy (względem Buttona - przyp. red.). Byłem zaskoczony, że Jenson podjechał do mojego stanowiska. Mieliśmy coś podobnego z Toro Rosso dwa lata temu. Nie wiem, co tak przyciąga ludzi do naszego garażu! Na szczęście nie miało to żadnego wpływu, bo ekipa zachowała zimną krew. Byliśmy na prowadzeniu (po drugim pit stopie) i staraliśmy się pojechać na dwa postoje" - mówił na konferencji prasowej Vettel.

Wydaje się, że mistrz świata przegrał wyścig w środkowej jego części, kiedy opony wskutek znacznego zużycia zaczęły tracić przyczepność zwłaszcza w pierwszym, krętym sektorze toru. Wiadomym bowiem było, że na długiej prostej, przy problemach z KERS, bolid Red Bull Racing w konfrontacji z McLarenem nie ma szans. Przewagę, nad innymi, mistrzowie świata zyskiwali na krętych fragmentach toru. Do tego, jednak potrzebne są dobrze trzymające opony, a takich Vettel w tym wyścigu nie miał.

"Środkowy przejazd powinien być odrobinę dłuższy, jednak pod koniec wyścigu byłem na twardej mieszance i widziałem, że Lewis coraz bardziej się zbliża. Broniłem się najlepiej jak mogłem, próbując nie tracić zbyt wiele czasu do chłopaków za mną, jednak udało mu się mnie wyprzedzić. To był trudny wyścig i popełniliśmy kilka błędów, jednak finisz na drugim i trzecim miejscu jest dobrym wynikiem. Gratulacje dla Lewisa i McLarena, wykonali wspaniałą robotę, która pokazuję, że jeśli spróbujesz czegoś innego i popełnisz błąd, to zostaniesz pokonany. To był dla nas dobry wyścig, z którego możemy się wiele nauczyć. Mark miał dobre tempo. Przy strategii jazdy na dwa pit stopy trzeba być spokojnym i dbać o opony, jednak to dziś nie wypaliło" - zakończył Vettel.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje