Reklama

Sensacja. Kubica przerwał milczenie

Kolejna operacja przybliżyła Roberta Kubicę do powrotu do sportowej rywalizacji. Mimo to Polak wciąż nie może mieć pewności, że zabiegi chirurgiczne i rehabilitacja wystarczą, żeby osiągnąć sprawność, która pozwoli mu ponownie ścigać się autem Formuły 1.

Oprócz wiary w to, że cała historia skończy się szczęśliwie, na pocieszenie kibicom Roberta pozostaje fakt, że krakowianin wyjaśnił przyczynę swojego dotychczasowego milczenia.  Przez prawie półtora roku od lutowego wypadku w Ronde di Andora, Robert Kubica nie rozmawiał z dziennikarzami, a nikt z jego otoczenia nie tłumaczył, dlaczego polski kierowca zdecydował się na taki krok. Powszechnie domyślano się, że w grę może wchodzić rozczarowanie zaistniałą sytuacją lub niechęć do przedstawicieli prasy. Bardziej śmiałe komentarze mówiły nawet o pogardliwym stosunku kierowcy względem kibiców, którzy niecierpliwie czekają na wieści o jego stanie zdrowia i planach na przyszłość. Tymczasem powód był prozaiczny.

Reklama

 - Jaki był sens rozmawiania z dziennikarzami, skoro wiedziałem, że nie będę w stanie odpowiedzieć na pierwsze pytanie jakie mi zadadzą - wyjaśnił Kubica w rozmowie z "Autosportem". - Zapytaliby: Robert, kiedy wracasz? A ja nie wiedziałbym, co im powiedzieć.

 Wiemy, że Kubica jest wystarczająco sprawny, aby prowadzić rajdowy samochód równie szybko, co przed wypadkiem. Dowiódł tego w trakcie odbytych niedawno prywatnych testów. Konkurencyjna jazda samochodem Formuły 1 wymaga jednak większej sprawności. Stąd konieczność ostatniej operacji, podczas której Kubica otrzymał protezy nasady kości promieniowej i główki ramiennej. Istnieje szansa, że dzięki nim będzie w stanie operować w ciasnym kokpicie auta F1 bez puszczania nią kierownicy podczas skrętu w lewo.

 Najbliższy miesiąc ma dać odpowiedzi na pytania o charakter dalszej rehabilitacji oraz ewentualną potrzebę przeprowadzenia kolejnych operacji. Wciąż istnieje nadzieja na powrót Polaka do Formuły 1. Chętnych do zatrudnienia Kubicy nie będzie brakować. Krakowianin musi tylko pokonać spowodowane wypadkiem ograniczenia fizyczne. Ma na to jeszcze sporo czasu. Dotychczasowy przebieg rehabilitacji i postępy pozwalają nie martwić się o jego determinację.

Jacek Kasprzyk

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje