Reklama

Raikkonen zachwycony atmosferą w Lotusie

W swojej karierze kierowcy F1 reprezentował już barwy Saubera, McLarena, Ferrari i obecnie Lotusa. Kimi Raikkonen najbardziej ceni sobie atmosferę, która panuje w tym ostatnim teamie.

Umowa podpisana przez fińskiego kierowcę i team Lotus pod koniec ubiegłego roku okazała się transferowym hitem sezonu. Zespół z Enstone w wyścigu po mistrza świata z 2007 roku, zostawił w pokonanym polu szefostwo Williamsa.

Reklama

Jedną z największych niewiadomych u progu nowego sezonu, była dyspozycja "Icemana", który na dwa lata rozstał się z Formułą 1, zamieniając jednomiejscowy bolid na samochód rajdowy. Raikkonen po podpisaniu kontraktu zapewniał, że nic nie stracił z umiejętności wyniesionych z wcześniejszych lat spędzonych na torach Formuły 1. Fin bagatelizował również swoją nieznajomość nowinek, które weszły do F1, po jego odejściu do WRC (między innymi DRS, czy zmiana dostawcy ogumienia).

Przed sezonem Raikkonen odbył dwudniowe prywatne testy na torze Jerez w Hiszpanii w bolidzie R30 (auto z sezonu 2010), po czym przesiadł się do tegorocznego auta E20. Już w trakcie zimowych testów były mistrz świata pokazał, że nie należy się martwić o jego formę. Fin jeździł pewnie i szybko, notując czasy, które pozwalały klasyfikować go w czołówce. Jedyny problem stanowił bolid (kłopoty techniczne).

Kimi rozpoczął sezon od nieudanych kwalifikacji do wyścigu na torze Albert Park w Australii i dobrego wyścigu zakończonego zdobyciem punktów. Niespodzianki nie ominęły kierowcy Lotusa w kolejnym GP Malezji. Awaria skrzyni biegów i jej wymiana oznaczały karę przesunięcia na starcie o pięć pól. Zawody Raikkonen ukończył na 5. miejscu. Pomimo kłopotów "Iceman" pozytywnie ocenia swoje dotychczasowe starty. Zapewnia, że przy odrobinie szczęścia może być znacznie lepiej.

"Myślę, że początkowe wyniki są zachęcające. Czasem zdarzają się frustrujące sytuacje, dla przykładu awaria podwozia podczas testów, kwalifikacje w Australii czy wymiana skrzyni biegów w Malezji, jednak to pokazuje, że możemy pogodzić się z niektórymi problemami i powrócić silniejsi. Zespół wykonuje świetną pracę, a mnie dobrze się z nim współpracuje, co sprawia, że niektóre rzeczy są łatwiejsze. Samochód jest dobry, mamy odpowiednie tempo by być w czołówce. Potrzeba nam jedynie więcej szczęścia" - wyjaśnił kierowca teamu Lotus.

Raikkonen nie uważa, aby dwuletnie przerwa w startach sprawiła, że powrócił jako inny kierowca. Jeżeli widać w nim jakieś zmiany, to są one spowodowane świetną atmosferą panującą w zespole z Enstone. Jak zapewnia Fin, nigdzie takiej nie doświadczył, mimo że jeździł dla najmożniejszych w F1 (Ferrari czy McLarena).

"Jestem wciąż tą samą osobą, którą byłem przedtem. Może ludzie dostrzegają, że jestem bardziej zrelaksowany. Sądzę, że to przez inną atmosferę w porównaniu do tego, czego doświadczyłem przedtem. Wszyscy są bardzo otwarci i wyluzowani, ale jednocześnie wszyscy pracują bardzo ciężko z ogromną dbałością o szczegóły. Czuję się tu komfortowo, co pomaga mi skupić się na wyścigach. Może dlatego ludzie postrzegają mnie jako inną osobę, jednak jestem tak samo skoncentrowany i zmotywowany jak dawniej" - zapewnił Iceman.

 Robert Galiński

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje