Reklama

Kubica realistą: Rzadko są takie wyścigi

Robert Kubica i zespół Renault ma powody do zadowolenia po wyścigu o Grand Prix Australii. Na torze w Albert Park w Melbourne polski kierowca spisał się znakomicie, zajmując drugie miejsce.

Kubica musiał uznać wyższość jedynie obrońcy mistrzowskiego tytułu Brytyjczyka Jensona Buttona z McLarena.

Reklama

"Wyścig był niemal idealny. Drugie miejsce to świetny wynik całego zespołu. Dobrze wystartowałem i pierwszy zakręt pokonałem dosyć łatwo. Uważałem, żeby nie powtórzyła się sytuacja z Bahrajnu, kiedy tuż po starcie miałem stłuczkę. Wielkie podziękowania należą się mechanikom za ich znakomitą pracę podczas zmiany opon. Później moim głównym zadaniem była jazda równym, szybkim tempem i unikanie błędów. 50 okrążeń musiałem pokonać na jednym komplecie opon i nie było łatwo bronić się przed atakami kierowców w szybszych bolidach" - ocenił Kubica wyścig w Melbourne na oficjalnej stronie internetowej Renault.

W porównaniu do wyścigu w Bahrajnie, który zdaniem wielu ekspertów był po prostu nudny, w Melbourne nikt nie narzekał na brak emocji. Na torze kierowcy toczyli zaciętą walkę. Kubica również. Najpierw Polak skutecznie bronił się przed atakami Lewisa Hamiltona (McLaren), a później Felipe Massy (Ferrari). "Miałem kilka ciekawych pojedynków z Hamiltonem i Massą. Jednak pozostałe wydarzenia na torze były poza mną. Ja musiałem się skoncentrować na płynnej jeździe i dbaniu o opony" - podkreślił krakowianin. Kubica w Australii stanął po raz dziesiąty w karierze na podium, a nagrodę wręczał mu słynny amerykański aktor John Travolta.

Przed GP Australii inżynierowie Renault wprowadzili kilka modyfikacji do bolidu R30. "Trudno o jednoznaczną ocenę, bo tor Albert Park jest zupełnie inny niż w Bahrajnie. Z pewnością są pozytywne aspekty w naszym samochodzie. Jednak są także obszary, które musimy jeszcze poprawić, żeby nawiązać walkę z najlepszymi. W Melbourne to nie był normalny wyścig ze względu na zmienną pogodę. Oczywiście miejsce na podium jest wspaniałym sukcesem, ale musimy być realistami. Niezbyt często zdarzają się takie wyścigi, dlatego musimy ciężko pracować, by bez względu na warunki walczyć o podium" - stwierdził krakowianin.

Kolejne emocje związane z Formułą 1 już za kilka dni. Kierowcy i zespoły przenoszą się do Malezji, gdzie w najbliższą niedzielę odbędzie się trzecia eliminacja mistrzostw świata.

"Trudno przewidzieć, co będzie na torze Sepang. Za nami dopiero dwa wyścigi. Moim zdaniem, zawody w Malezji nie będą dla nas idealne. Z drugiej strony w Australii, dowiedzieliśmy się, że samochód dobrze zachowuje się w ciepłym klimacie i upał panujący w Malezji może nam pomóc. Jest to tor wymagający. Są na nim różnego rodzaju zakręty, które mogą być dosyć trudne do pokonania z uwagi na ciężar bolidu wypełnionego paliwem. Istnieje także wysokie ryzyko, że będzie ulewny deszcz i przygotowując się do startu w niedzielę, może się okazać, że czeka nas kolejny "mokry" wyścig" - zakończył Kubica.

CZYTAJ RÓWNIEŻ:

Kubica wykorzystał sprzyjające okoliczności

Formuła 1: GP Australii uciszyło falę krytyki

Vettel wypadł z toru przez źle dokręcone koło

Minister transportu skrytykował Hamiltona

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama