Reklama

Klucz do zwycięstwa: żółte, żółte i białe

​Korzystający ze strategii dwóch pit stopów Fernando Alonso z Ferrari jako pierwszy kierowca w sezonie 2012 odniósł swoje drugie zwycięstwo.

Hiszpan dzięki wygranej na ojczystej ziemi objął prowadzenie w mistrzostwach. Alonso zakwalifikował się z 11. czasem, ale po dwóch krótkich przejazdach na miękkich oponach P Zero "żółtych" i długim, liczącym 29 okrążeń przejeździe na pośrednim ogumieniu P Zero "białym" zyskał 10 pozycji i odniósł zwycięstwo.

Reklama

Zdobywca pole position, Sebastian Vettel z Red Bulla, długo prowadził, mając nawet 20 s przewagi, ale w połowie wyścigu na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa. Niemiec zjechał po pośrednie opony i miał nadzieję na dojechanie do mety na tym zestawie ogumienia, po wcześniejszym dwukrotnym skorzystaniu z miękkiej mieszanki. Wrócił na tor na prowadzeniu, ale krótko po restarcie wycofał się z wyścigu wskutek defektu samochodu. Prowadzenie przejął lokalny bohater Alonso, który także wykorzystał neutralizację do ostatniej wizyty na pasie serwisowym, po zestaw pośrednich opon.

Romain Grosjean z Lotusa stosował podobną taktykę do Alonso i mógł zagrozić kierowcy Ferrari, ale na 40. okrążeniu jego również dopadły problemy techniczne. Obsada miejsc na podium rozstrzygnęła się na ostatnich okrążeniach, po dramatycznym finiszu - pełnym incydentów i wyprzedzania.

Drugie miejsce zajął Kimi Raikkonen z Lotusa, przed Michaelem Schumacherem z Mercedesa. Raikkonen także wykorzystał neutralizację do założenia ostatniego zestawu opon, ale już Schumacher zastosował inną taktykę. Trzecie miejsce Schumachera - startującego z najwyższej pozycji (12.) wśród zaledwie pięciu zawodników ruszających na pośrednich oponach - to jego najlepszy tegoroczny rezultat i jednocześnie pierwsze podium od powrotu do Formuły 1, zdobyte po spektakularnej szarży na ostatnich okrążeniach, przejechanych na miękkich oponach.

Kolejny raz na podium znalazły się samochody trzech różnych zespołów, korzystające z trzech różnych silników, prowadzone przez trzech mistrzów świata.

Paul di Resta z Force India jako jedyny zastosował strategię jednego pit stopu, zatrzymując się na zmianę miękkich opon na pośrednie na 23. okrążeniu. Tym samym pokonał najdłuższy dystans na obu mieszankach: 23 okrążenia na miękkiej i 34 na pośredniej. Di Resta finiszował na siódmej pozycji, zaledwie dwa miejsca za zjeżdżającym dwukrotnie zespołowym kolegą Nico Hulkenbergiem, którego piąta lokata jest także jego najlepszym osiągnięciem w karierze.

Dyrektor Pirelli Motorsport Paul Hembery powiedział: - Walencja jest torem, na którym wyprzedzanie zawsze było bardzo trudne, ale dziś tak nie było - manewrów było tak wiele, że czasami nie wiadomo było, na co patrzeć! To bardzo ciężki tor, co widać po liczbie samochodów, które nie dojechały do mety, a Fernando wykonał wspaniałą pracę, zwyciężając po starcie z 11. pozycji. Końcówka była szczególnie interesująca, z pierwszą trójką, która stosowała podobną strategię. Jednak Lewis Hamilton zaliczył kolizję, a Michael Schumacher przebił się do przodu. Była to fantastyczna okazja do popatrzenia, jak samochody i kierowcy radzą sobie z ogumieniem w wyrównanych warunkach, zwłaszcza na ostatnich okrążeniach. Gratulacje także dla Schumachera i Mercedesa: fantastycznie jest widzieć wielkiego mistrza z powrotem na podium, w towarzystwie dwóch innych wielkich mistrzów, którzy również spisali się imponująco.


Reklama

Dowiedz się więcej na temat: opony

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje