Formuła 1. 99. zwycięstwo Hamiltona. Wcześniej wyeliminował z wyścigu Verstappena

Broniący tytułu mistrza świata Formuły 1 Brytyjczyk Lewis Hamilton (Mercedes) wygrał wyścig o Grand Prix Wielkiej Brytanii na torze Silverstone. Wicelider klasyfikacji generalnej i siedmiokrotny zdobywca tytułu odniósł 99. zwycięstwo w karierze, a ósme w ojczyźnie.

Drugie miejsce zajął reprezentant Monako Charles Leclerc (Ferrari), a trzeci był Fin Valtteri Bottas (Mercedes).

Prowadzący w cyklu Holender Max Verstappen musiał wycofać się wyścigu już na początku drugiego okrążenia, kiedy po kontakcie z Hamiltonem wypadł z toru i z dużą prędkością uderzył w barierkę. Wyglądał na oszołomionego, ale o własnych siłach opuścił bolid i udał się do karetki na szczegółowe badania. Później szef Red Bulla Christian Horner poinformował, że Holendrowi nie stało się nic poważnego.

Reklama

"To naprawdę duży wypadek, a wypadek w stu procentach +należał+ do Maxa. Hamilton nigdy nie powinien znaleźć się w tym miejscu" - ocenił Horner.

W momencie uderzenia w barierki przeciążenie wyniosło 51g - ok. 10 razy więcej od tego, jakie towarzyszy kierowcom F1 podczas normalnego skręcania przy dużej prędkości.

Hamilton został za to ukarany 10-sekundowym postojem w alei serwisowej, ale nie przeszkodziło mu to w zwycięstwie.

Po wypadku na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa, a po chwili cała stawka zjechała do alei serwisowej. Zawody zostały przerwane na ok. 30 minut.

Wyścig wznowiono z pól startowych. Z pierwszego ruszył prowadzący przed pojawieniem się samochodu bezpieczeństwa Leclerc, z drugiego - Hamilton. Reprezentant Monako długo utrzymywał się na prowadzeniu, które powiększył, gdy Brytyjczyk zjechał na pit stop i odbył 10-sekundową karę.

Jednak w drugiej połowie rywalizacji Hamilton powiększył tempo i sukcesywnie zmniejszał 15-sekundową stratę do lidera wyścigu. Najpierw dogonił Bottasa, któremu szef Mercedesa Toto Wolff nakazał przez radio przepuszczenie partnera, a trzy okrążenia przed końcem dogonił reprezentanta Monako.

Leclerc nieco ułatwił Hamiltonowi zadanie, ponieważ podczas walki o obronę pozycji kierowca Ferrari wyjechał poza tor i wrócił na niego już za bolidem siedmiokrotnego mistrza świata.

"Dałem z siebie nie sto, tylko dwieście procent, ale to było za mało. Lewis wykonał niesamowitą pracę" - skomentował Leclerc.

Po 10 wyścigach Verstappen ma 185 punktów, a Hamilton powiększył dorobek do 177.

***

PAP
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy