Reklama

Volvo samo rozpozna łosia i samo zahamuje

Volvo od lat posiada opinię producenta niezwykle bezpiecznych samochodów. Szwedzi, mimo przejęcia firmy przez Chińczyków, robią wszystko, by tę opinię utrzymać. I wciąż im się to udaje.

Nowe volvo V60, które niedawno było testowane przez Euro NCAP, uzyskało w crashteście jeden z najlepszych wyników w całej historii tej organizacji.

Obecnie Volvo prowadzi prace nad systemem, który pozwoli ograniczyć ryzyko związane z potrąceniami zwierząt. Szwedzi nieprzypadkowo zajęli się tym zagadnieniem. W Skandynawii często dochodzi do potrąceń łosi, a zderzenie ze zwierzęciem tych rozmiarów groźne jest również dla osób podróżujących samochodem.

Słynny już (głównie za sprawą mercedesa klasy A, który się... przewrócił) "test łosia" polega na gwałtownej, dwukrotnej zmianie kierunku jazdy. Wymyślili go skandynawscy dziennikarze, którzy do takich manewrów nierzadko bywają zmuszeni podczas normalnej, codziennej jazdy, gdy niespodziewanie na jezdnię wtargnie łoś.

Reklama

Jak działa system

Nowy system wykrywania zwierząt bazuje na technologii, którą Volvo wykorzystało już w systemach Pedestrian Detection i Full Auto Brake. Oba układy pozwalają wykryć pieszych i automatycznie wyhamować auto.

System składa się z radaru oraz kamery działającej w paśmie podczerwieni. Do większości kolizji ze zwierzętami dochodzi bowiem w nocy - kierowca nie jest w stanie dostrzec tego, co dzieje się z boku, a gdy spłoszone przez samochodowe reflektory zwierzę zatrzyma się na drodze, na reakcję często jest już za późno.

Gdy radar lub kamera wykryją przed samochodem zwierzę, system ostrzega kierowcę za pomocą sygnału dźwiękowego. Jeśli prowadzący nie zareaguje, samochód sam uruchomi hamulce. System ma działać przy typowych prędkościach, z jakimi poruszają się samochody na trasach poza terenem zabudowanym. Zakłada się, że nawet jeśli auto samo nie zdoła się zatrzymać przed kolizją, to na tyle wytraci ono prędkość, że jej skutki nie będą groźne.

Kluczową sprawą jest prawidłowe rozpoznanie zwierząt. O ile piesi wyglądają, z grubsza rzecz biorąc tak samo, to już zwierzęta niekoniecznie. System Volvo w swoje bazie posiada informacje o sylwetkach zwierząt, ze szczególnym uwzględnieniem łosi, jeleni i danieli, czyli tych, które najczęściej można spotkać na skandynawskich drogach. Inżynierowie wybrali się na safari, gdzie powoli jeżdżąc wokół zwierząt nagrywali je pod różnymi kątami. Dane te następnie trafiły do pamięci systemu.

Wypadki groźne dla ludzi

Zderzenia z dużymi zwierzętami mogą kończyć się tragicznie również dla osób znajdujących się w samochodzie. W samej Szwecji co roku dochodzi do około 40 tysięcy wypadków, w których uczestniczą dzikie zwierzęta (w zeszłym roku: 47 tysięcy). Z kolei według danych instytutu IIHS (Insurance Institute for Highway Safety) w latach 1993-2007 na amerykańskich drogach w wypadkach z udziałem zwierząt zginęło 2499 osób.

Największe zagrożenie powodują łosie. W Szwecji jest zwierzęciem występującym dość powszechnie, tymczasem uderzenie w łosia łamie mu nogi, a tułów spada na maskę i przednią szybę, bezpośrednio zagrażając życiu pasażerów.

Niestety, na w pełni funkcjonalny system przyjdzie nam jeszcze poczekać. Prace nad nim rozpoczęto rok temu, a jak twierdzą sami inżynierowie Volvo, zakończą się za kilka lat.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: rozpoznanie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje