Volkswagen SUV Experience: stawić czoła islandzkim wyzwaniom

Wraz ze zmieniającymi się potrzebami kierowców, koncerny samochodowe szybko dostosowują się do aktualnych trendów. Najnowszy nazywa się SUV i jest odmieniany przez wszystkie możliwe przypadki, we wszystkich segmentach. Zaciekawieni ofertą Volkswagena ruszyliśmy sprawdzić niemieckie SUVy na wymagających drogach Islandii.

Klienci w Polsce, podobnie jak i w całej Europie, masowo przesiadają się do SUVów. Trudno wytłumaczyć takie a nie inne preferencje, ale faktem jest, iż tego typu samochody stanowią aż trzecią cześć sprzedaży nowych aut nad Wisłą. Podobnie kształtuje się krajowa struktura sprzedaży Volkswagena.

Obecnie niemiecki producent proponuje trzy SUVy, wypełniając zakres począwszy od kompaktowych, przez średnie, aż do tych największych, a co za tym idzie najbardziej luksusowych. Dzisiejsza oferta zawiera T-Roc’a, Tiguana (w tym również w wersji 7-osobowej Allspace) oraz Touarega. Już pod koniec tego miesiąca dołączy do nich T-Cross, stworzony na bazie Polo najnowszej generacji. Kolejnym będzie w pełni elektryczny I.D. Crozz, którego debiut przewidziano pod koniec 2020 roku.

Reklama

Zafascynowani zmieniającymi się gustami klientów, postanowiliśmy poznać zalety SUVów Volkswagena na Islandii. Wyspa ta, choć nieco odległa od Polski, do takich testów nadaje się jak mało która. Nieliczne asfaltowe drogi, częste pustkowia, a do tego pogoda zmieniająca się prawie co 15 minut. W tak trudnym środowisku auta o uniwersalnym przeznaczeniu znakomicie wpisują się w potrzeby mieszkańców. Nie dziwi zatem, że w krajobrazie motoryzacyjnym Islandii dominują wszelkiego rodzaju SUVy, a także typowo off-road’owe pojazdy.

Analizując rosnącą popularność SUVów nie sposób nie wykorzystać doświadczeń islandzkich. Na atlantyckiej wyspie takie samochody sprawdzają się dlatego, że z jednej strony oferują wysoki komfort, z drugiej zaś całkiem duże możliwości terenowe, dzięki między innymi napędowi na cztery koła. Czy te cechy wpływają również na decyzje klientów kontynentalnych? Prawdopodobnie tak.

Jeśli o atrakcyjności SUVów stanowi komfort, to akurat w tej kwestii modele Volkswagena należą do ścisłej czołówki segmentu. Nawet najmniejszy T-Roc oferuje dużo miejsca dla pasażerów, jak też i wyposażenia w zakresie komfortu. Zresztą, w przypadku T-Roc’a słowo najmniejszy dotyczy się jedynie pozycji w gamie, bo tak naprawdę to całkiem duże auto.

Większy jest Tiguan, zwłaszcza w odmianie Allspace (dł. 4701 cm), przeznaczonej do przewozu aż siedmiu osób. Największy - nie tylko z racji pozycjonowania, ale i wymiarów - Touareg zbliża się już do luksusowych limuzyn. Flagowy SUV trzeciej generacji zadebiutował na rynku w tym roku, zdobywając od razu uznanie klientów, choćby znakomitym zawieszeniem pneumatycznym, które potrafi dobrze odizolować pasażerów od nierówności drogi, jak również systemem czterech skrętnych kół.

Wspomniany już komfort to również pozycja za kierownicą. W SUVach siedzi się wysoko, co na Islandii, ale nie tylko, często się przydaje. W takich samochodach mamy lepszy wgląd w sytuację przed maską, co na atlantyckiej wyspie jest o tyle ważne, że asfaltowa nitka drogi często urywa się w szczerych polach.

Nie bez znaczenia są także wszelkiego rodzaju systemy bezpieczeństwa wspomagające kierowcę. W T-Roc’u bez żadnej dopłaty dostajemy między innymi Front Assist (zapobiegający kolizjom), a także Line Assist, dbający o utrzymanie się auta w pasie ruchu. W Tiguanie lista wydłuża się jeszcze bardziej, a w Touaregu staje się kompletna - jeśli jakiś system istnieje, na pewno dostępny jest w niemieckim flagowcu.

A propos systemów asystujących, to warto wspomnieć o "pomocniku" jazdy w korku, a także układach rozpoznających znaki drogowe i utrzymujących pas ruchu. Ten pierwszy może działać już częściowo autonomicznie (włącznie z hamowaniem i ruszaniem). Drugi radzi sobie znakomicie nawet w czasie deszczu, który na Islandii pojawia się na ogół znienacka. Trzeci rozróżnia rodzaj malowania: stałe, czyli białe oraz okazjonalne, związane z robotami na drodze żółte.

Zarówno w najmniejszym, jak i średnim SUVie Volkswagena dostępny jest Active Info Display, jednak dopiero deska rozdzielcza Touarega rzuca na kolana - Innovision Cockpit składa się z dwóch, wielkich ekranów dotykowych. Mniejszy, 12-calowy, umieszczono przed kierowcą. Większy, 15-calowy znajduje się na konsoli centralnej. Oba łącznie stanowią centrum dowodzenia Touarega, dając przy okazji możliwość wszechstronnej konfiguracji i personalizacji.

Ze względu na ciężkie i śnieżne zimy, obywatele Islandii zdecydowanie preferują auta z napędem na cztery koła. Zalety układu 4x4 doceniają również Polacy: dla mieszkańców terenów górskich to wybór prawie że naturalny, a w przypadku pozostałych istotny dowód na to, że coraz częściej doceniają również bezpieczeństwo.

Chociaż T-Roc oraz Tiguan dostępne są w wersjach przednionapędowych, prawie połowa sprzedawanych nad Wisłą egzemplarzy napędzana jest poprzez cztery koła. W obu modelach zastosowano układ 4Motion Active Control, w którym wielopłytkowe sprzęgło tak rozdziela napęd pomiędzy osiami, by zapewnić optymalną trakcję w każdych warunkach. Całość działa szybko i sprawnie, a co najważniejsze bez konieczności ingerencji kierowcy.

Nieco inaczej kwestię układu 4x4 rozwiązano w Touaregu. Z racji pozycjonowania, a co za tym idzie również ceny, inżynierowie zastosowali między osiami przekładnię typu Torsen. Ten system, w połączeniu z pneumatycznym zawieszeniem oraz skrętnymi czterema kołami, daje finalny efekt w postaci zwinnego i dynamicznego samochodu, któremu niestraszne są utwardzone i szutrowe drogi. Do terenowych szaleństw nie nadają się opcjonalne koła w rozmiarze 21 cali. Jeśli planujemy zabawę poza asfaltowymi szlakami, wtedy lepiej pozostać przy seryjnych 18-kach.

Zmiany preferencji nabywców dobrze również widać w obszarze silników. O ile przed laty dominowały diesle, tak teraz szala zainteresowania przechyla się w kierunku jednostek benzynowych. Ten trend idealnie obrazuje oferta T-Roc’a: z pięciu dostępnych konfiguracji, tylko jedna napędzana może być silnikiem wysokoprężnym. Pozostałe to różne warianty jednostek zasilanych benzyną bezołowiową, włącznie z trzycylindrową litrówką generującą 115 koni mechanicznych. Po islandzkich testach nasza sugestia jednak brzmi: dwulitrowy TSI o mocy 190 KM, w połączeniu z układem 4x4 oraz automatyczną skrzynią DSG.

Zdecydowanie większy wybór jednostek napędowych mają nabywcy Tiguana, zarówno w standardowej jak i przedłużonej wersji. Gama zaczyna się od benzynowego silnika 1.4L (moc 125 KM), a kończy na dwulitrówce TSI, która produkuje 220 rączych kucyków. Równie mocny jest dwulitrowy diesel TDI, generujący 240 KM.

Paradoksalnie najmniejszą decyzyjność - jeśli chodzi o silniki - mają kierowcy Touarega. Flagowy SUV dostępny jest aktualnie jedynie z wysokoprężną trzylitrówką V6, w dwóch zakresach mocy - 231 lub 286 koni mechanicznych. W tej mocniejszej wersji sprint do setki trwa zaledwie 6 sekund, a średnie zużycie paliwa wynosi 6.9 l/100 km. Czytając ostatnie zdanie można byłoby doszukać się tu pewnej sprzeczności, a jednak. Ważący prawie 2 tony pojazd może być i szybki, i oszczędny. W tej pojemności diesle rządzą.

Tu ważna informacja: gama silnikowa Touarega jeszcze w tym roku wzbogaci się o trzylitrową widlastą sześciocylindrową benzynówkę (340 KM). Na przyszły zapowiadany jest większy diesel (V8 4.0 TDI, moc 422 KM). Wtedy będzie można mówić o jakimkolwiek wyborze.

Islandia to wyspa o powierzchni równej trzeciej części powierzchni Polski (ok. 105 tys. Km kwadratowych). Na takim obszarze zamieszkuje nieco ponad 350 tysięcy osób, z których blisko 10 tysięcy to Polacy. Wyspa na Atlantyku to bardzo popularny kierunek emigracji zarobkowej, więc nie zdziwcie się, jeśli rodaków spotkacie prawie w każdej restauracji, każdym hotelu, sklepie, czy nawet warsztacie samochodowym. Obywatele RP stanowią najliczniejszą mniejszość narodową Islandii.

Kilkudniowa eksploracja Islandii pozwoliła rozjaśnić nieco fenomen popularności SUVów. Przy zachowaniu wymiarów pojazdów z nadwoziami typu sedan, hatchback, czy kombi, auta takie oferują nieco więcej możliwości, zwłaszcza poza asfaltowymi drogami. Oczywiście, nie są to samochody typowo terenowe, ale zwiększony prześwit, często również napęd na cztery koła, pozwalają odjechać od cywilizacji nieco dalej. I o to chyba właśnie chodzi.

Lądując na Islandii niechaj nie zaskoczy was mnogość SUVów wszelkich marek. O ile widokami na tej przepięknej atlantyckiej wyspie możecie napawać się bez żadnych ograniczeń, o tyle językiem polskim posługujcie się z rozwagą. Podobno jest takie islandzkie powiedzenie: są dwie pewne sytuacje na Islandii - zobaczysz gejzer i spotkasz Polaka.

MW


INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama