Renault Captur 2017 - z namiastką luksusu

Zaprezentowany w 2013 roku Captur jest liderem segmentu crossoverów klasy B. Sprawdzamy, czy niewielka modernizacja, jakiej właśnie został poddany, wystarczy, aby zachował tę pozycję.

Jednym z najważniejszych kryteriów, jakie biorą pod uwagę klienci, decydujący się na samochód tej klasy, jest możliwość wyróżnienia się. Dlatego też jedną ze zmian, jaką Renault wprowadziło przy okazji face liftingu Captura, było rozszerzenie możliwości jego personalizacji.

Do gamy dołączyły więc trzy nowe kolory nadwozia - Orange Atacama, Niebieski Ocean, oraz Fioletowy Amethyste. Dostępny jest także nowy kolor dachu (Szary Platynowy) oraz pięć barw, w których wykończone mogą być listwy w dolnej części drzwi oraz centralne elementy alufelg (dostępnych w czterech nowych wzorach).

Reklama

Personalizować możemy naturalnie nie tylko nadwozie - Captur dostępny jest w sześciu wersjach kolorystycznych wnętrza. Do wyboru mamy kość słoniową, niebieski, karmelowy, czerwień, chrom satynowany oraz brąz satynowany.

Bez względu na zestawienie kolorów, odświeżonego Captura poznamy po zmienionym grillu oraz zderzaku, w którym umieszczono nowe LEDy do jazdy dziennej w kształcie litery C. Diody trafiły także pod klosz tylnych świateł, nadając im nowego wyglądu po zmroku. Nieco więcej "crossoverowatego" charakteru nadają natomiast srebrne osłony pod zderzakami. Uwagę zwracają także opcjonalne, w pełni LEDowe światła główne.

A po czym poznać zmodernizowanego Captura, kiedy siadamy za kierownicą? Tutaj zadanie jest trudniejsze, bo zmiany nie tak łatwo wychwycić. Nowa jest chociażby gałka dźwigni zmiany biegów, odświeżony został system multimedialny (obsługuje teraz funkcję Android Auto), oświetlenie wnętrza jest diodowe, a boczki drzwi i przyciski na nich zyskały nowy wygląd. W wyższych wersjach wyposażenia pojawiły się też bardziej obszerne i wygodniejsze fotele.

Za dopłatą możemy otrzymać teraz system monitorujący martwe pole w lusterkach, opcję automatycznego parkowania, a także szklany dach. Niestety, nie dość, że jest on stały, to znajduje się tylko nad głowami osób siedzących w pierwszym rzędzie. Fakt, pozwala to doświetlić wnętrze, ale podróżni z tyłu nie będą mogli cieszyć się widokiem nieba nad sobą.

Ciekawostką gamy zmodernizowanego Captura jest zdecydowanie odmiana Initiale Paris, która w Renault oznacza namiastkę luksusu. Mały crossover w tej wersji oferuje właściwie kompletne wyposażenie, w tym naprawdę wysokiej jakości skórzaną tapicerkę (nappa), a także skórzane obicie deski rozdzielczej i boczków drzwi. Musimy przyznać, że czarno-biała tapicerka i wykończenie "skórą" z kontrastowymi przeszyciami robi wrażenie i faktycznie nadaje wnętrzu luksusowej atmosfery. Szczególnie, że tapicerka na desce rozdzielczej jest przyjemnie miękka. Szkoda tylko, że daszek nad zestawem wskaźników jest, tak samo jak w każdym Capturze, wykonany z twardego jak skała plastiku. Wynika to jednak z projektu deski rozdzielczej - ów daszek płynnie przechodzi w podszybie, które, jako oddalone od podróżnych, również jest twarde. Umieszczony bliżej nich fragment deski rozdzielczej to osobny element i w każdym Capturze wykończono go miękkim tworzywem.

Niewiele możemy natomiast napisać na temat jazdy zmodernizowanym francuskim crossoverem, ponieważ face lifting nie wprowadził żadnych zmian ani do gamy silników, ani do układu jezdnego. Do wyboru nadal mamy więc dwie jednostki benzynowe - 0.9 TCe (90 KM) i 1.2 TCe (118 KM) oraz diesla 1.5 dCi w dwóch wariantach mocy (90 i 110 KM). Podczas jazd testowych mieliśmy okazję sprawdzić mocniejsze silniki i zrobiły one na nas dobre wrażenie, szczególnie "benzyniak", który z dużą ochotą napędzał Captura, w czym pomagała mu przyjemnie zestopniowana skrzynia manualna.

Co ciekawe, choć Renault nie wprowadziło żadnych zmian do układu jezdnego swojego miejskiego crossovera, nie znaczy to, że nie jeździ on lepiej, niż egzemplarze z początku produkcji. Jak przyznali przedstawiciele francuskiego producenta, modyfikacje takie przeprowadzane były w ciągu czterech lat obecności auta na rynku, więc nie było konieczności wprowadzania kolejnych. Captur faktycznie prowadzi się nieźle, zapewniając przy tym całkiem wysoki poziom komfortu.

Crossover Renault nie zmienił się znacząco, ale wcale nie musiał. Nadal wygląda atrakcyjnie, oferuje wystarczającą ilość miejsca dla czterech dorosłych podróżnych i pojemność bagażnika na poziomie kompaktowych hatchbacków. Ciekawi jesteśmy zainteresowania wersją Initiale Paris - jest czymś unikalnym w tym segmencie, ale pytanie czy tego właśnie chcą klienci i czy będą skłonni wydać na nią 85 900 zł. Jeśli was akurat to nie przekonuje, to najtańszego Captura po modernizacji kupicie już za 56 900 zł.

Michał Domański

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama