Nie tylko paliwo. Kierowców diesli czekają nowe podwyżki
Ceny oleju napędowego przekraczające 8 zł za litr to tylko jeden z problemów, jakie doskwierać mogą wkrótce właścicielom samochodów z silnikiem Diesla. Jeśli konfliktu na Bliskim Wschodzie nie uda się szybko rozwiązać, w kolejnych tygodniach czekać nas może też widmo dużych podwyżek cen AdBlue. Te przełożyć się mogą nie tylko na wyższe koszty dla właścicieli aut z silnikami wysokoprężnymi, ale też wzrost kosztów transportu.

W skrócie
- Ceny mocznika i AdBlue mogą wzrosnąć w związku z konfliktem na Bliskim Wschodzie i ograniczeniem eksportu mocznika przez Cieśninę Ormuz.
- Dostępność AdBlue na stacjach ORLEN nie jest obecnie zagrożona, ale ceny produktu mogą nadal rosnąć przez zwiększone koszty mocznika i gazu LNG.
- Rosnące ceny gazu i mocznika mogą wpłynąć na wyższe koszty dla kierowców diesli, firm transportowych i rolników.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Branżowe media ostrzegają przed kolejnymi, mniej oczywistymi z punktu widzenia kierowców, problemami wynikającymi z zablokowania przez Iran Cieśniny Ormuz. W zależności od kierunku geograficznego zablokowana w wyniku działań zbrojnych trasa odpowiada dziś za 25 do nawet 40 proc. eksportu mocznika. Ten z kolei, oprócz wody, stanowi główny składnik niezbędnego dla wielu nowoczesnych silników Diesla - zwłaszcza tych wykorzystywanych w transporcie ciężkim - płynu AdBlue.
Dostępność płynu AdBlue, zarówno z dystrybutora, jak i w konfekcji, na stacjach ORLEN nie jest zagrożona
Dodaje jednak, że sprzedawany na stacjach ORLEN płyn "jest pozyskiwany od podmiotów zewnętrznych na warunkach rynkowych". Oznacza to, że widmo podwyżek nie jest wcale sensacyjnym scenariuszem zwłaszcza, że na ceny AdBlue w znacznym stopniu wpływają koszty związane z zakupem - niezbędnego produkcji mocznika - LNG.
Nie tylko olej napędowy. Konflikt w Iranie a ceny AdBlue
Jak informuje branżowy serwis Mansfield.energy, od wybuchu konfliktu w Iranie ceny mocznika na Bliskim Wschodzie wzrosły o około 25 proc. głównie za sprawą wstrzymania produkcji przez część zakładów m.in. w Katarze czy samym Iranie. Wzrosty cen widoczne są również na światowych rynkach. Z danych Financial Times wynika, że jeszcze w ostatnim kwartale 2025 roku za tonę mocznika płacono poniżej 400 dolarów. Obecnie jest to już ponad 600 dolarów, a tendencja wzrostowa utrzymuje się przynajmniej od grudnia.
Mocznik nie jest surowcem strategicznym, więc w przeciwieństwie do ropy czy gotowych paliw - oleju napędowego lub benzyn - kraje nie posiadają jego większych zapasów. W efekcie zawirowania na światowych rynkach mogą być wkrótce mocno odczuwalne dla kierowców i firm transportowych, co może przełożyć się m.in. na wzrost inflacji.
Olej napędowy i mocznik problemem rolników?
Sytuacja Polski jest o tyle komfortowa, że krajowa produkcja pokrywa dużą część zapotrzebowania. Ogromne ilości mocznika wytwarza m.in. Grupa Azoty.
Jak informuje Interię jej rzecznik prasowy - Grzegorz Kulik - Grupa Azoty posiada zdolności produkcyjne samego AdBlue rozlokowane w trzech zakładach - w Policach, Kędzierzynie-Koźlu oraz w Puławach.
Trzeba pamiętać, że do mocznika, a co za tym udzie - AdBlue - jest np. LNG, a ten importujemy do Polski m.in. z Kataru, właśnie przez Cieśninę Ormuz.
"AdBlue jest to 32,5 proc. roztwór mocznika, którego głównym surowcem produkcyjnym jest gaz ziemny. Wszyscy zaobserwowaliśmy, że cena gazu po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie wzrosła o ok 40 proc. W związku z tym oczywistym jest, że wzrost kosztów produkcji niesie za sobą wzrost ceny sprzedaży finalnego produktu. Póki co ceny na rynku wzrosły o ok 10 proc, jednak przedłużający się konflikt najprawdopodobniej będzie utrzymywał ceny surowców energetycznych na wysokim poziome, co może przełożyć się na dalsze wzrosty cen finalnych produktów takich jak AdBlue. Ważnym kosztem w finalnej cenie produktu jest również koszt transportu, który w związku ze wzrostem cen paliw również znacząco rośnie, a to również będzie miało wpływ na wzrosty cen finalnych produktów w tym AdBlue" - mówi w rozmowie z Interią Grzegorz Kulik z Grupy Azoty.
Skąd Polska importuje LNG?
W jednym z niedawnych wywiadów minister energii - Miłosz Motyka - przyznał, że dostawy z Kataru na najbliższe miesiące "są już zastępowane" i przekonywał, że Polska jest w stanie pozyskać LNG "w rozsądnych cenach".
"Zdecydowana większość dostaw do terminalu LNG pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, a jeśli chodzi o ogólny popyt, to oczywiście gazociąg Baltic Pipe, dostawy z Szelfu Norweskiego i wydobycie krajowe" - stwierdził w rozmowie z PAP.
Trzeba jeszcze wiedzieć, że rosnące ceny gazu i - finalnie - mocznika mogą mocno dać się we znaki rolnikom. Sam mocznik jest nie tylko bazą do produkcji AdBlue, ale też jednym z najpopularniejszych nawozów azotowych. W tym przypadku, podobnie jak miało to miejsce z olejem napędowym, wybuch konfliktu na bliskim wschodzie zbiegł się w czasie ze wzrostem zapotrzebowania wśród rolników.
Jak donosił ostatnio Tygodnik Poradnik Rolniczy w ostatnim czasie Grupa Azoty - chwilowo - wstrzymywała zamówienia na nawozy azotowe (obecnie przyjmuje je ponownie), a cena samego mocznika wzrosła o ponad 400 zł na tonie.
Po do samochodom z silnikiem Diesla AdBlue?
Przypomnijmy - stosowany powszechnie przez kierowców nowszych aut z silnikami Diesla AdBlue to mieszanka zawierająca 32,5 proc. mocznika i 67,5 proc. wody demineralizowanej. Płyn odgrywa kluczową rolę w redukcji szkodliwych emisji tlenków azotu (NOx) w silnikach wysokoprężnych. Najczęściej spotkamy go w popularnych dieslach spełniających normę emisji EURO6 i w nowszych ciężarówkach.
Obecnie widmo braku mocznika i AdBlue wydaje się jeszcze bardzo mało prawdopodobne. W przypadku samego AdBlue, oprócz Grupy Azoty, na rynku funkcjonuje wiele średnich lub mniejszych zakładów produkujących AdBlue z zakupionego na rynku mocznika. Do Polski trafia także produkt od producentów z Litwy, Niemiec i Czech. Przedłużający się konflikt w rejonie Bliskiego Wschodu może jednak w dość niespodziewany sposób odcisnąć się zwłaszcza na kosztach transportu.









