Reklama

Mandaty za bieganie i mycie auta. Legendy czy rzeczywistość?

Policja zatrzymuje samochody, pytając kierowców dokąd i po co jadą i czy jest to naprawdę konieczne. Na rogatkach miejscowości wypoczynkowych zawraca pojazdy z obcymi rejestracjami. Twierdząc, że "rutynowe mycie samochodu w miejscu publicznym nie jest czynnością niezbędną związaną z bieżącymi sprawami życia codziennego i nie wyłącza spod zakazu przemieszczania się", karze mandatami czyścioszków, którzy zapragnęli skorzystać z samochodowych myjni samoobsługowych.

Trwa dyskusja, czy do wspomnianych "niezbędnych czynności" należy wymiana opon z zimowych na letnie. Padają pytania godne mądrości uczonych rabinów. Na przykład: czy skoro dzieci i młodzież mogą wychodzić z domu wyłącznie w towarzystwie dorosłych, to czy nieletni, który ma prawo jazdy, może w świetle obowiązujących obecnie przepisów sam prowadzić auto czy motocykl (kategorie AM, A1, B1), czy też musi postarać się o asystę osoby pełnoletniej na siedzeniu pasażera?

Reklama

Na wiele pytań nie ma odpowiedzi, a jak są to sprzeczne, nielogiczne, nie mówiąc już, że niezgodne z obowiązującym w Polsce prawem.

W TVN24 pojawiła się ciekawa rozmowa z inspektorem Mariuszem  Ciarką, rzecznikiem prasowym Komendanta Głównego Policji. Oznajmił m.in., że przepisy nie przewidują wydłużenia terminu badań pojazdu, a stacje diagnostyczne normalnie działają.  

Powiedział również, że  tytuły w niektórych mediach wprowadzają w błąd czytelników. "Nie znam ani jednej sytuacji, żeby ktoś dostał mandat za bieganie, za spacer czy za umycie samochodu, czy wymianę opon. To są zbyt duże skróty myślowe tworzone przez autorów, które wprowadzają niepotrzebny chaos i zamieszanie" - powiedział.

Inspektor Ciarka nie zna sytuacji, podczas której ktoś dostał mandat za umycie samochodu? A ta sprawa z Olsztyna?  Właśnie ona szczególnie nas zainteresowała, i już kilka dni temu  napisaliśmy do rzecznika prasowego Komendy Miejskiej  Policji w Olsztynie. Nie chcieliśmy bowiem zastosować  tego...  "skrótu myślowego" opierając się wyłącznie na komunikacie policyjnym  rozsyłanym mediom w całej Polsce. Poprosiliśmy o precyzyjne opisanie sytuacji.  Przeczuwaliśmy bowiem, że z mandatami dla tych trzech mężczyzn, którzy czyścili swoje samochody na bezdotykowej myjni coś jest nie tak.  Sierżant  Andrzej Jurkun z KMP w Olsztynie odpisał w ten sposób:

Niewiele z tej odpowiedzi wynikało. Nadal nie wiedzieliśmy, dlaczego  doszło do ukarania tych mężczyzn. Za rutynowe mycie samochodu? A może za coś całkowicie innego? Wysłaliśmy  zatem kolejnego maila do Olsztyna, pytając, czy ci  mężczyźni podczas mycia samochodów kontaktowali się ze sobą?  A może stali obok siebie rozmawiając, nie utrzymując dwumetrowego odstępu?  Na tego maila sierżant  Andrzej Jurkun już nie odpowiedział.

Ale jak się miała sprawa już wiemy. Właśnie dzięki rozmowie inspektora Ciarki w  TVN24.  Okazało się, że mężczyźni z Olsztyna nie dostali mandatów za mycie samochodów, a za to, że się zgrupowali.   Oto, co powiedział Ciarka:  (...) Była taka sytuacja, że czterech panów spotkało się na myjni i zostali ukarani za to, że zrobili sobie zebranie.(...)

Kto zatem dezinformuje, kto wprowadza chaos i zamieszanie? 

j

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje