Koniec dotykowego sterowania i "upominania" kierowcy. Eksperci wymuszą zmiany
W ostatnich latach architektura kabin samochodowych bardzo mocno się zmieniła. Właściwie wszyscy producenci, niezależnie od marki czy segmentu, zaczęli montować ekrany. O ile cyfrowe zegary nie wzbudzają kontrowersji, to już wielkie dotykowe ekrany, które służą do sterowania niemal wszystkim, co jest w samochodzie, stały się problemem.

W skrócie
- W samochodach coraz częściej kluczowe funkcje obsługiwane są przez ekrany dotykowe, co utrudnia korzystanie z podstawowych opcji w trakcie jazdy.
- Nowe regulacje w Chinach oraz zmiany w ocenianiu Euro NCAP mają na celu przywrócenie fizycznych przycisków do obsługi najważniejszych funkcji samochodu.
- Niektórzy producenci, jak Mercedes, Renault czy Volkswagen, zaczęli ponownie stosować fizyczne przełączniki, reagując na głosy kierowców oraz zmieniające się normy bezpieczeństwa.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Niedawno miałem okazję pojeździć testowanym w redakcji elektrycznym Jaecoo E5. To model chińskiego producenta, a więc w kabinie nie było zaskoczenia - fizycznych przełączników było bardzo mało, a niemal wszystkim sterowało się z poziomu ekranu. Regulacja temperatury? Za pomocą ekranu. Włączenie podgrzewania kierownicy? Z ekranu. Foteli? Również z ekranu.
Włączenie ogrzewania oznacza rozproszenie kierowcy
Jeśli podczas jazdy kierowca korzysta z Android Auto, to najpierw musi ruchem palca wysunąć menu klimatyzacji, następnie kliknąć w ikonę wiatraka, a potem już tylko w ikonę kierownicy i gotowe - kierownica grzeje. No chyba, że chce włączyć grzanie fotela, to musi jeszcze kolejnym kliknięciem zmienić zakładkę i tam kliknąć na obrazek fotela.
Samochód testowałem w niskich temperaturach, więc za każdym uruchomieniem procedura się powtarzała. I niemal za każdym razem, zanim włączyłem ogrzewanie kierownicy i fotela, aktywował się system ostrzegania o rozproszeniu kierowcy.
System obowiązkowy, wprowadzony niedawno przepisami Unii Europejskiej, który za pomocą kamery obserwuje ruchy głowy i gałek ocznych kierowcy. Doszliśmy więc do takiego absurdu, że obsługiwanie podstawowych w gruncie rzeczy funkcji w samochodzie jest tak angażujące, że sam pokładowy system bezpieczeństwa uznaje to za niebezpieczne.

Chińczycy reagują. Nie wszystkie funkcje trafią do ekranu
Problem jako pierwsi dostrzegli już Chińczycy. Chińskie Ministerstwo Przemysłu Technologii Informacyjnych (MIIT) szykuje się do wprowadzenia nowych wytycznych dotyczących obowiązkowego wyposażenia samochodów. Chodzi o rewizję normy dotyczącej "oznakowania samochodowych komponentów sterujących, wskaźników i urządzeń sygnałowych".
Sprzedawane na chińskim rynku pojazdy będą musiały posiadać fizyczny wybierak (w formie manetki lub przycisku) kierunku jazdy. Ponadto fizyczne włączniki będą musiały posiadać m.in.: kierunkowskazy, światła awaryjne i klakson. To samo dotyczy również wycieraczek przedniej szyby, ogrzewania szyby tylnej, systemu alarmowego (poinformowanie służb o wypadku) czy elektrycznie regulowanych szyb. Chińskie przepisy prawdopodobnie zaczną obowiązywać od 1 lipca.

W Europie problem dostrzegło Euro NCAP
Sprawą zajęła się też organizacja Euro NCAP, która zajmuje się testowaniem bezpieczeństwa samochodów. Od początku roku wprowadziła ona nowe kryteria oceny samochodów, a zmiany są największe od 2009 roku.
Nowe zasady sprawiają, że uzyskanie maksymalnej oceny bezpieczeństwa pojazdu - 5 gwiazdek - stanie się praktycznie niemożliwe, jeśli w aucie brakować będzie fizycznych przycisków do obsługi kluczowych "krytycznych" funkcji pojazdu. Jakie to będą funkcje? Chodzi o sterowanie kierunkowskazami, wycieraczkami, światłami awaryjnymi, klaksonem i wezwaniami SOS.
ADAS również pod lupą Euro NCAP
Ponadto Euro NCAP przyjrzy się funkcjonowaniu systemów ADAS, bo ich działanie dzisiaj również staje się absurdem. Odwrócenie głowy? Alarm. Najechanie na linię? Alarm. Przekroczenie prędkości (często źle odczytywanej) o 3 km/h? Alarm. Wyhamowanie i ponowne przekroczenie? Alarm.
Przy takiej liczbie ostrzeżeń wydawanych przez pokładowe systemy są dwie możliwości - albo kierowca będzie je wszystkie wyłączał, ale podświadomie ignorował. W obu przypadkach nie będą one spełniały swojej roli.
W odpowiedzi na uwagi kierowców Euro NCAP wprowadził szereg zmian w programie testów. Systemy wspomagania kierowcy, które spotykały się z krytyką za irytujące ostrzeżenia lub natrętne interwencje, będą oceniane nie tylko pod kątem zdolności zapobiegania kolizjom na torze testowym, ale także w rzeczywistych warunkach jazdy, co ma na celu poprawę poziomu akceptacji ich działania.
Ponadto podczas jazdy testowej na drodze będzie odbywała się weryfikacja dokładności informacji o ograniczeniach prędkości.
Oczywiście Euro NCAP to organizacja niezależna, która ma swoje zasady testowania, ale nie stanowi prawa. Dlatego przystosowanie pojazdów do nowych wymogów Euro NCAP będzie wyłącznie dobrą wolą producentów, którzy będą chcieli zdobyć pięć gwiazdek.
Producenci również zauważają problem ekranów
Na szczęście również oni wsłuchują się oni w głosy kierowców. Mercedes powoli odchodzi od dotykowych przycisków na kierownicy, zastępując je fizycznymi. Renault cały czas stosuje fizyczny panel sterowania klimatyzacją, podobnie problem rozwiązuje wiele marek Stellantisa. Hyundai stosuje wygodne pokrętła to regulacji głośności radia i sterowania klimatyzacją.
Z "upychania" wszystkiego w menu ekranowe wycofuje się również Volkswagen, który przyznał, że docierały do niego uwagi kierowców. W efekcie w nowym ID. Polo nie tylko znajdziemy szereg fizycznych przycisków, ale nawet pokrętło do sterowania głośnością systemu audio. Jak ważna to zmiana wie każdy, kto próbował w Volkswagenach regulować głośność za pomocą dotykowych "sliderów", w niektórych modelach niepodświetlanych.
Pęd producentów samochodów do rezygnacji z fizycznych przełączników to oczywiście próba ograniczania kosztów. Fizyczny panel sterowania klimatyzacją czy osobna dźwignia do wycieraczek jednostkowo kosztują może niewiele, ale gdy cenę pomnożymy przez dziesiątki czy setki tysięcy samochodów, kwoty robią się już zauważalne.
Jednak sprawna obsługa samochodu to nie tylko kwestia wygody czy ergonomii. Przede wszystkim to kwestia bezpieczeństwa. Dlatego cieszy, że problem został dostrzeżony i podejmowane są pierwsze próby, by go rozwiązać.











