Konflikt w Iranie uderzy w motoryzację. Sprzedaż aut może runąć
Eksperci z branży motoryzacyjnej alarmują, że przedłużający się konflikt w Iranie może odbić się na globalnym rynku motoryzacyjnym. Zakłócenia w dostawach oraz rosnące ceny ropy zwiększają ryzyko spadku sprzedaży samochodów nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale również w innych częściach świata.

W skrócie
- Eksperci branży motoryzacyjnej alarmują, że konflikt w Iranie może spowodować globalne zakłócenia na rynku motoryzacyjnym i spadek sprzedaży samochodów.
- Najbardziej narażone na skutki konfliktu są marki Toyota, Hyundai i chińska Chery, które mają znaczące udziały sprzedaży na Bliskim Wschodzie.
- Zakłócenia w transporcie i wzrost cen paliw mogą wpłynąć nie tylko na rynek w Iranie, ale także w krajach takich jak Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Izrael i Kuwejt.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Sytuacja geopolityczna w Iranie zaczyna mieć coraz wyraźniejszy wpływ na branżę motoryzacyjną. Z analizy firmy Bernstein wynika, że przedłużające się napięcia mogą doprowadzić do poważnych zakłóceń w handlu i transporcie. W efekcie producenci samochodów muszą liczyć się z trudniejszym dostępem do części rynków oraz wzrostem kosztów działalności.
Toyota i Hyundai najbardziej dotknięte konfliktem w Iranie
Najbardziej narażone na skutki konfliktu są marki, które od lat mają silną pozycję na Bliskim Wschodzie. Dotyczy to przede wszystkim producentów z Azji. W regionie duże udziały sprzedażowe mają Toyota i Hyundai, a istotną rolę odgrywają także firmy z Chin.
Z danych przytoczonych w raporcie Bernsteina wynika, że Toyota odpowiada za około 17 proc. sprzedaży samochodów na Bliskim Wschodzie. Udział Hyundaia wynosi około 10 proc., a chińskiej marki Chery około 5 proc.
Sytuacja międzynarodowych koncernów w Iranie jest jednak specyficzna. Ze względu na obowiązujące sankcje wiele globalnych marek praktycznie nie działa na tym rynku. Jednocześnie kraj pozostaje największym rynkiem motoryzacyjnym w regionie. W ubiegłym roku sprzedano tam około 38 proc. z trzech milionów samochodów kupionych na całym Bliskim Wschodzie.
Producentów czeka gwałtowne załamanie sprzedaży?
Eksperci wskazują, że największym zagrożeniem związanym z konfliktem jest możliwość gwałtownego spadku sprzedaży samochodów. Na branżę oddziałuje kilka czynników jednocześnie. Pierwszym z nich są bezpośrednie zakłócenia w handlu i dostawach pojazdów w regionie.
Drugim problemem są rosnące ceny paliw. Napięcia w rejonie Zatoki Perskiej oraz utrudnienia w ruchu tankowców przez Cieśninę Ormuz wpływają na ceny ropy. W Stanach Zjednoczonych średnia cena galona benzyny wzrosła w krótkim czasie z 2,98 do 3,32 dolara, czyli o ponad 11 proc. Podwyżki odczuwalne są także w Europie. Wyższe koszty paliwa mogą ograniczać popyt na samochody, szczególnie te z silnikami spalinowymi.
Konsekwencje odczuwalne także poza Iranem
Niestety, konsekwencje konfliktu mogą być odczuwalne także poza Iranem. Zakłócenia w transporcie mogą utrudnić dostawy samochodów do krajów takich jak Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Izrael czy Kuwejt. W tych państwach duże wolumeny sprzedaży mają m.in. Toyota, Hyundai oraz Nissan.
Według doniesień japońskiego dziennika Nikkei, Toyota rozważa ograniczenie produkcji o około 40 tys. samochodów z powodu możliwych problemów logistycznych związanych z dostawami na Bliski Wschód. Chodzi m.in. o modele z segmentu SUV, w tym Land Cruisera. Producent nie skomentował tych informacji, podkreślając, że nie ujawnia szczegółów dotyczących planów produkcyjnych.









