100 tys. aut z zakazem jazdy. Nie przejdą badania technicznego
Od 1 stycznia sto tysięcy francuskich kierowców może mieć duży problem na obowiązkowym badaniu technicznym. Francuskie władze wprowadzają przepisy, które obligują diagnostów do sprawdzenia, czy pojazdy pojawiające są na przeglądzie nie są objęte żadną z "krytycznych" akcji serwisowych. Jeśli tak, właściciel będzie musiał udowodnić, że samochód poddano wymaganej naprawie. W przeciwnym wypadku auto nie otrzyma pozytywnego wyniku badania technicznego. Paradoksalnie - uszczelnienie systemu badań technicznych nad Sekwaną to dobra wiadomość dla polskich kierowców, bo Francja pozostaje drugim pod względem popularności kierunkiem, z którego trafiają do Polski samochody używane.

W skrócie
- Francja wprowadza nowe przepisy, które uniemożliwią przejście badania technicznego pojazdom objętym krytycznymi akcjami serwisowymi.
- Głównym powodem zmian są wadliwe poduszki powietrzne Takaty, które były przyczyną wielu wypadków.
- Szacuje się, że około 100 tys. aut we Francji nie przejdzie przeglądu, co może mieć wpływ na rynek aut używanych w Polsce.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
1 stycznia we Francji obowiązywać zacznie opublikowany 9 grudnia dekret dotyczący "identyfikacji pojazdów podlegających akcjom serwisowym uznanym za poważne". Chodzi o wyeliminowanie z ruchu aut, których eksploatacja - zgodnie z deklaracjami producentów - stwarzać może poważne zagrożenie dla "użytkowników, innych użytkowników dróg lub środowiska".
Nie byłeś w ASO, nie dostaniesz przeglądu. Chodzi o poduszki powietrzne Takata
Nie jest tajemnicą, że przepisy, których kształt dyskutowano od września, powstały głównie z myślą o wyeliminowaniu z dróg i zmotywowania do wizyty w ASO właścicieli tysięcy samochodów objętych akcją przywoławczą dotyczącą wadliwych poduszek powietrznych firmy Takata.
Jak informuje francuski serwis L'argus, w samej Francji odnotowano już 46 wypadków, w których doszło do wadliwego działania poduszek powietrznych. Szacuje się, że w skali świata wadliwe poduszki powietrzne firmy Takata doprowadziły do śmierci przynajmniej 24 osób i spowodowały obrażenia u co najmniej 300 kolejnych.
Warto przypomnieć, że w czerwcu Stellantis ogłosił ogólnoeuropejską - obejmującą również Polskę - akcję "Stop-Drive", w ramach której oficjalnie "zakazał" użytkownikom jazdy pojazdami wyposażonymi w wadliwe poduszki. W tym konkretnym przypadku chodziło o modele Citroen C3 drugiej generacji Citroen DS3/DS3 pierwszej generacji. Ostra reakcja koncernu była następstwem śmiertelnego wypadku z udziałem Citroena C3 z 2014 roku, do jakiego doszło w czerwcu we francuskim Remis.
Diagnosta sprawdzi, czy byłeś na akcji serwisowej. Jeśli nie z przeglądu nici
By zweryfikować, czy dany pojazd objęty jest akcją serwisową francuscy diagności korzystać będą z bazy danych Centralnej Organizacji Technicznej (TBT). Szacuje się, że w samej tylko Francji w wadliwe poduszki powietrzne Takaty wyposażono ponad 1,3 mln samochodów. Z najnowszych danych wynika, że około 1,2 mln zostało już poddanych obowiązkowej naprawie, w tym około 670 tys. od lipca ubiegłego roku. Oznacza to, że na drogach pozostaje około 100 tys. samochodów, które stanowić mogą dla użytkowników poważne zagrożenie.
Jak przekonuje francuski minister transportu - Philippe Tabarot - nowe zasady badań technicznych sprawić mają, że za dwa lata - bo w takich odstępach wykonywane są okresowe przeglądy samochodów we Francji - problem niebezpiecznych poduszek powietrznych Takaty zostanie całkowicie rozwiązany.
Największa akcja serwisowa w historii. Miliony samochodów do naprawy
Sprawa wadliwych poduszek powietrznych firmy Takata ciągnie się od 2009 roku. Pierwszy nagłośnił ją Amerykański Urząd ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA). Śledztwo przeprowadzone na zlecenie tej instytucji wykazało, że wadliwe elementy mogą powodować nieprawidłowe otwieranie poduszek powietrznych. Ze względu na wadliwą konstrukcję napełniaczy pirotechnicznych, czasie napełniania poduszki powietrznej do kabiny wystrzeliwane są metalowe elementy. Mówiąc prościej - zamiast ratować życie, poduszka może miotać po wnętrzu pojazdu stanowiące śmiertelne zagrożenie odłamki.
Szybko okazało się, problem ma ogólnoświatowy zasięg a jego skala nie ma precedensu w historii motoryzacji. Obecnie szacuje się, że wadliwe poduszki Takaty przez lata trafić mogły nawet do 100 mln samochodów.
Masz używane auto? Lepiej sprawdź, czy podlega akcji serwisowej
Zdecydowane działania francuskich władz to dobra wiadomość również dla polskich kierowców. W 2024 roku Francja była drugim pod względem popularności kierunkiem importu używanych aut do naszego kraju. W ramach prywatnego importu na polskie drogi trafiło wówczas z Francji ponad 100 tys. samochodów. Z najnowszych danych IBRM Samar wynika, że od stycznia do końca listopada bieżącego roku z Francji sprowadzono już do Polski ponad 91,4 tys. używanych samochodów. Uszczelnienie systemu badań technicznych powinno sprawić, że do Polski trafiać będą z Francji bezpieczniejsze samochody.
W momencie wybuchu skandalu z wadliwymi poduszkami powietrznymi Takata odpowiadała za około 20 proc. światowych dostaw airbagów. W efekcie wadliwe poduszki trafiły do dziesiątek modeli popularnych aut, w tym samochodów z listy najczęściej sprowadzanych do Polski pojazdów używanych (np. BMW serii 3). To czy nas pojazd objęty został akcją serwisową i kwalifikuje się do bezpłatnej naprawy sprawdzić można na stronach importerów lub kontaktując się z autoryzowanym serwisem (potrzebny nam będzie numer VIN samochodu).










