Reklama

Wyjechał bolidem na czeską autostradę. Jak się okazuje - nie pierwszy raz

Czeska policja szuka kierowcy, który jeździł po jednej z autostrad pojazdem przypominającym bolid F1 z 2004 roku. Trzy lata temu ten sam pojazd został zauważony na drodze D4 nieopodal Przybramu. Prowadzącego może czekać m.in. mandat za brak tablicy rejestracyjnej czy - wymaganego przez prawo o ruchu drogowym - oświetlenia.

  

Zobaczyć prawdziwy wyścigowy bolid, poruszający się na zwykłej drodze pomiędzy innymi samochodami, to bez wątpienia nie lada wydarzenie. Niedawno jeden z użytkowników Twittera, zarejestrował taki niecodzienny pojazd na jednej z czeskich autostrad.

Nagrany model to prawdopodobnie Dallara GP2/08 z 2008 roku - bolid startujący niegdyś w zawodach GP2, obecnie przemianowanych na Formułę 2. Egzemplarz został pomalowany w barwy przypominające słynny model Ferrari F1 z epoki Michaela Schumachera.

Na filmie widzimy, że pojazd początkowo porusza się ze stałą prędkością lewym pasem. Dopiero po chwili bolid przyspiesza, ukazując swoje pełne możliwości. Wrażenie robi zwłaszcza charakterystyczny dźwięk 4-litrowego silnika V8.

Reklama

To nie pierwszy raz

Co ciekawe - wszystko wskazuje na to, że jest to ten sam model, który trzy lata temu był widziany na drodze D4 nieopodal Przybramu. Wówczas czeska policja bezskutecznie starała się dotrzeć do kierowcy pojazdu, któremu groziły mandaty i spora kara pieniężna.

Pojazdy tego rodzaju nie posiadają homologacji drogowej, a to z kolei oznacza, że nie można się nimi poruszać po ulicach. Dzieje się tak nie tylko ze względu na braki w oświetleniu, lecz samą konstrukcję bolidu. Zaawansowana aerodynamika pracować może optymalnie wyłącznie przy skrajnie niskim prześwicie, który na drodze mógłby doprowadzić do bardzo niebezpiecznych sytuacji.

Problemem są także właściwości jezdne takich maszyn. Te uzyskują swoje optymalne właściwości wyłącznie w odpowiednio wysokim zakresie prędkości. W przeciwnym razie spoilery i dyfuzory nie wytwarzają wystarczającego docisku i dochodzi do wychłodzenia opon. W efekcie jazda z przepisowymi prędkościami może być dla kierowcy skrajnie niebezpieczna.

Pomagajmy Ukrainie - ty też możesz pomóc

***

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: F1 | F2 | Czechy | autostrady

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy