Wstrzymano prace na autostradzie. Ministrowie płacą!

Sąd administracyjny w mieście Beja w Portugalii skazał ministrów środowiska i gospodarki na grzywnę ok. 44 euro dziennie za wstrzymanie prac na autostradzie łączącej Beja i Sines. Kara będzie obowiązywać do czasu wznowienia inwestycji.

W orzeczeniu sąd wyjaśnił, że wydając decyzję blokującą budowę trasy A26, minister gospodarki Alvaro Pereira i minister środowiska Assuncao Cristas przyczynili się do stworzenia zagrożenia dla użytkowników tej autostrady.

Reklama

Ministerstwo gospodarki zapowiedziało, że jeszcze w lipcu odwoła się od decyzji do Naczelnego Sądu Administracyjnego w Lizbonie.

"Resort nie powinien być stroną w tym sporze. Jeśli rzeczywiście potwierdziłoby się, że użytkownicy trasy A26 ponieśli szkodę, to powinien za to odpowiadać główny inwestor, spółka Estradas de Portugal" - zaznaczył resort w komunikacie.

W pozwie złożonym w ub. roku do sądu administracyjnego w Beja ratusz w Ferreira do Alentejo, miejscowości w regionie Beja, zarzucił obu resortom, że wstrzymując prace na autostradzie, przyczyniły się do zagrożenia zdrowia i życia mieszkańców gminy korzystających z tej drogi. Wskazano m.in. na niewystarczającą liczbę barierek wzdłuż trasy.

Prace na autostradzie łączącej miasta Sines i Beja, w środkowej części Portugalii, zostały wstrzymane jesienią 2011 r. Resorty gospodarki i środowiska wydały negatywne decyzje w sprawie kontynuacji budowy tej trasy. Za główny argument uznano konieczność redukcji wydatków na budowę autostrad; warunek ten znalazł się w umowie kredytowej, jaką zagrożona kryzysem Portugalia podpisała z Unią Europejską i Międzynarodowym Funduszem Walutowym w maju 2011 r.

Według szacunków portugalskiego rządu wstrzymanie prac na autostradzie Sines-Beja pozwoliło zaoszczędzić budżetowi państwa 338 mln euro.

Z Lizbony Marcin Zatyka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje