Reklama

Czym jeżdżą i jak jeżdżą Irańczycy

Dużo słyszymy ostatnio o Iranie, głównie z powodu konfliktu z USA, izolacji i nałożonych sankcjach. Nie do końca zdajemy sobie sprawę, że Iran to ponad 80 mln ludności i powierzchnia pięć razy większa od Polski. Zapewnienie mobilności jest kluczowe przy tak wielkim obszarze, i tak dużej liczbie ludności. Ale czy wiemy cokolwiek o irańskiej motoryzacji? Przyjrzyjmy się czym jeżdżą i jak jeżdżą Irańczycy. Niektóre fakty i zwyczaje użytkowników mogą nas mocno zaszokować!

Irańska motoryzacja jest biała. Irańczycy polegają głównie na własnej produkcji, a irańskie fabryki aut nie są dostosowane do szybkiej zmiany nastawień lakierni by produkować auta w innych kolorach niż biały. Dlatego na ulicach 90% samochodów jest właśnie w tym kolorze. Gdy chcemy zamówić auto w innej barwie będziemy na nie czekać kilka miesięcy, a dopłata będzie słona.

Reklama

Orócz nielicznych "kolorowych" aut spotkamy na ulicach żółte taksówki i autobusy komunikacji miejskiej. Paliwo jest abstrakcyjnie tanie. Płacimy za nie, w przeliczeniu, dolara. Ale nie za litr a za dziesięć litrów etyliny! Ale Irańczycy i tak narzekają, że ostatnio były podwyżki. Jadąc między miastami najlepiej tankować przy irańskich MOP-ach.

Tak jak w Europie, często oprócz stacji benzynowej, znajdziemy tam duży sklep i restaurację. Między głównymi miastami możemy poruszać się bardzo sprawnie. Jadąc z Teheranu do Isfahanu, który jest kulturalną stolicą kraju, pokonujemy ponad 400 km non-stop autostradą. I to nie byle jaką autostradą. Przez większość dystansu mamy do dyspozycji 3 pasy w każdym kierunku, a pierwsze 100 km jest oświetlone!

Warto jednak dodać, że fakt istnienia wydzielonych pasów ruchu nie stanowi dla irańskiego kierowcy zobowiązania do trzymanie się któregoś z nich. Jeździ się okrakiem, najeżdżając na jeden lub drugi z sąsiednich pasów. Po wyprzedzaniu ustalamy nowy tor jazdy; teraz możemy jechać bardziej z prawej lub bardziej z lewej, jak nam się podoba. Ma się wrażenie, że Irańczycy nie widzą wyraźnie wymalowanych linii przerywanych.

Przestrzegany jest - na niektórych autostradach - zakaz poruszania się samochodów ciężarowych. Gdy ciężarówek nie ma, osobówki mogą bezpiecznie jechać z dozwoloną prędkością 120 km/h, której raczej się nie przekracza. Jazda w mieście rządzi się pewnym prawem. Prawem dżungli. Mimo, że Irańczycy przestrzegają koloru świateł na skrzyżowaniach to niektóre zachowania mrożą krew w żyłach. Gdy mamy większe auto nie obowiązuje nas konieczność ustąpienia pierwszeństwa przejazdu. A , gdy jesteś mały, np. jedziesz motorowerem, możesz skrócić drogę jazdą pod prąd.

Pieszy nie ma nic do gadania. Musi tak zaplanować przejście na drugą stronę ulicy by jego trasa nie była na kursie kolizyjnym z nadjeżdżającym autem. Możemy mieć pewność, że auto nie zwolni, a gdy będziemy przechodzić na zielonym, po pasach, to wjedzie na nie co najmniej do połowy ich szerokości. Jedynym pocieszeniem jest to, że jeździ się wolno i mało trąbi. Jakie auta spotkamy na irańskich drogach? W większości są one rodzimej produkcji i są to pojazdy, bardziej lub mniej adaptowane, na licencji marek francuskich. Peugeot jest liderem rynku w Iranie z udziałem ok. 35%.

Bardzo często widzimy model 405 o którym już zapomnieliśmy w Europie. W Iranie występuje pod nazwą "Pars", którą ochrzcił tak  lokalny partner, firma Khodro. Od 1979 roku produkowano w Iranie Renault. Dziś widać, od czasu do czasu, bardzo leciwe Renault 5. Są to auta mocno pordzewiałe z przedziwnie poszerzonymi błotnikami i zwiększonym rozstawem kół. Niektóre z modeli Dacii są sprzedawane w Iranie jako Renault Sander i Renault Stepway. Dziwi fakt, że nie widać tam Dustera.

Dość często widać też małe, kanciaste sedany, produkowane na licencji koreańskiej Kia. Salony samochodowe trudno dostrzec na pierwszy rzut oka, gdyż mocno się różnią od tych, do których przywykliśmy w Europie. Nie ma charakterystycznego oznakowania; wystarczają naklejki na szybach. Salony są wielomarkowe, auta mocno ściśnięte w ascetycznym wnętrzu. Foldery ani cenniki nie są eksponowane; otrzymuje się je dopiero na wyraźną prośbę. Na szutrze, przed budynkiem wystawione jest kilka dodatkowych aut.

Jak będzie wyglądał rynek motoryzacyjny w Iranie za kilka lat? Jeżeli sankcje się utrzymają to lokalna produkcja aut może spaść nawet o 70%, mimo, że wiele podzespołów produkuje się już na miejscu. Będzie już można tylko pomarzyć o produkcji blisko 1,6 miliona samochodów rocznie.  Jednak rynek nie lubi próżni; sprzedaż aut chińskich cały czas rośnie mimo, iż Irańczycy sceptycznie podchodzą do ich jakości.

 Iran to wielki kraj gdzie każdego dnia możemy się znaleźć w dowolnej strefie klimatycznej; śnieg i mróz w górach i niemiłosierne upały nad zatoką Perską. Motoryzacje irańska też jest wyjątkowa...

Krzysztof Kowalski 

(justKowalski.pl)


INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje