Stłuczka! I co dalej...?

Samo posiadanie ubezpieczenia i opłacanie składek nie jest gwarancją otrzymania odszkodowania. Istnieje kilka kwestii, które mogą niemiło zaskoczyć kierowcę w czasie oczekiwania na wypłatę z polisy. Jak uniknąć niespodzianek? Wiedzieć o ryzyku ich wystąpienia wcześniej i nie popełniać niepotrzebnych błędów.

Większość kierowców nie czyta przed podpisaniem umowy ubezpieczenia jej ogólnych warunków, dlatego też większość nie przypuszcza, że zaakceptowała dobrowolnie odmowę wypłaty odszkodowania w bardzo licznych sytuacjach.

Włączenie i wyłączenie odpowiedzialności

Niektóre sytuacje są dość zrozumiałe, co nie znaczy, że wszyscy o tym wiedzą. Ubezpieczyciel nie będzie przykładowo odpowiadał za szkodę spowodowaną umyślnie, pod wpływem alkoholu lub bez ważnego prawa jazdy. W sytuacji pozostawienia kluczyków lub dokumentów pojazdu w samochodzie także można zapomnieć o rekompensacie.

Reklama

Pamiętaj też, by nie bagatelizować obowiązku zapinania pasów - towarzystwo ubezpieczeniowe na pewno o tym pamięta, podobnie jak o zaciąganiu hamulca ręcznego. I wiedz, że nawet jeśli zakład ubezpieczeniowy nie odmówi wypłaty odszkodowania, zawsze może wziąć to pod uwagę przy wypłacie odszkodowania, aby obniżyć wysokość twojego odszkodowania. Tak jest np. po przekroczeniu dopuszczalnej prędkości na drodze.

Wypłata odszkodowania nie ma miejsca także dla szkód powstałych w wyniku eksploatacji pojazdu, w tym po stwierdzeniu nadmiernego zużycia ogumienia.

Początek i koniec odpowiedzialności

Standardowo umowa zaczyna obowiązywać dnia następnego po jej zawarciu, nie wcześniej jednak niż po zapłaceniu składki lub jej pierwszej raty. Wygasa natomiast w momencie upływu terminu, na jaki została zawarta, w momencie wystąpienia szkody całkowitej, przeniesienia własności pojazdu czy odstąpienia od umowy.

Pamiętajmy jednak o karze dla spóźnialskich. Płacąc ubezpieczenie AC na raty, nie wystarczy zrobić przelewu pieniędzy na konto ubezpieczyciela przed upływem daty płatności raty. Musimy dopilnować, aby przed tym dniem były one już na koncie ubezpieczyciela.

Jeśli tak się nie stanie, a nam w międzyczasie zdarzy się wypadek, ubezpieczyciel może wytłumaczyć się wygaśnięciem odpowiedzialności i utrudniać nam uzyskanie pieniędzy.

Udział własny

Jeśli nie czytając OWU (Ogólne Warunki Ubezpieczeń) zgodzimy się na udział własny, który część firm chcących skusić klientów niską ceną oferuje w standardzie, pamiętajmy, że nasz portfel także na tym ucierpi.

Nie bądźmy naiwni: w ubezpieczeniach, tak samo zresztą jak w innych dziedzinach związanych z finansami, nie ma nic za darmo. W tym właśnie tkwi idea udziału własnego.

Firma ubezpieczeniowa pobierze od nas kwotę niższą np. o 10% od tej wynikającej z realnej wyceny składki, ale wpisując do umowy udział własny pomniejszy o 10% odszkodowanie w sytuacji wypadku.

- Część towarzystw nie informuje otwarcie, że ubezpieczenie zawiera udział własny. Dlatego trzeba być czujnym i porównywać zakres polis, bo tylko to uchroni nas przed błędną decyzją - wyjaśnia Wojciech Rabiej z internetowej porównywarki rankomat.pl. Szczególnie w przypadku drogich samochodów strata finansowa może okazać się wówczas bardzo, bardzo bolesna.

Metoda ustalania wysokości odszkodowania

Istnieją dwie metody wyceny odszkodowania: warsztat i wycena kosztorysowa (fakturowa).

Wszystkie szczegółowe zasady ich realizacji zależą od towarzystwa ubezpieczeniowego. Często nawet nie zdajemy sobie sprawy, na którą zdecydowaliśmy się, podpisując naszą umowę.

Co jednak, gdy w bezgotówkowej opcji kosztorysowej rzeczoznawca wycenił naprawę na 3 tys. złotych, a w warsztacie faktura wynosi 5 tys. złotych i ubezpieczyciel odmówił jej pełnej realizacji? Rachunek na brakujące 2 tys. będzie wysłany do nas.

Problemu nie byłoby, gdyby w umowie zaznaczona została opcja "warsztat". Szansę na wyjaśnienie sytuacji daje pisemne odwołanie od decyzji najpierw kierowane do zakładu ubezpieczeniowego. Jednak jeśli zapis naszej umowy ogranicza kwoty realizacji naprawy, być może pozostaje jedynie pogodzenie się z decyzją i ostrożność na przyszłość.

Szkoda plus VAT

W każdym przypadku, gdy poszkodowany nie jest podatnikiem VAT (np. zwolnieni z niego przedsiębiorcy), powinien otrzymać odszkodowanie brutto. Zdarza się jednak, że towarzystwa ubezpieczeniowe zmniejszają jego wysokość do wartości netto. Czujność i sprawdzanie wszystkich rozliczeń, pozwoli zareagować w takiej sytuacji i przynajmniej próbować dochodzić swoich praw.

A co jeśli sprawca wypadku uciekł?

Gdy nie mamy wykupionego autocasco, sen z powiek mogą spędzić także trudności pojawiające się w sytuacji wypadku, w którym ucierpieliśmy, a który spowodował nieznany sprawca.

Naszą nadzieją pozostaje Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. Jest to specjalna instytucja, która wypłaca odszkodowania w dwóch przypadkach: kiedy sprawca zbiegł z miejsca wypadku lub kiedy sprawca w chwili zdarzenia nie posiada obowiązkowego OC.

Musimy jednak wiedzieć, że w obu sytuacjach UFG wypłaca świadczenia w zasadzie jedynie za szkody osobowe, czyli związane z utratą zdrowia. Szkody majątkowe, w tym naprawa auta, dla nas oznacza pojawienie się kolejnej zmarszczki na czole oraz ubytek funduszy z własnego portfela.

Licząc kartki w kalendarzu

Zgodnie z przepisami ustawy, towarzystwo ubezpieczeniowe jest zobowiązane do wypłaty odszkodowania w terminie 30 dni od jego zgłoszenia.

Co jednak, gdy wyjaśnienie okoliczności przez ten czas się nie powiodło? Wówczas odszkodowanie powinno być wypłacone w terminie 14 dni od dnia, w którym "przy zachowaniu należytej staranności" wyjaśnienie tych okoliczności stało się możliwe i nie później niż 90 dni od dnia złożenia zawiadomienia o szkodzie (chyba że toczy się w tej sprawie postępowanie karne lub cywilne).

Jednocześnie wypłacenie bezspornej części odszkodowania, czyli takiej, co do której nie ma żadnych wątpliwości, że się poszkodowanemu należy, powinno bez względu na kwestie sporne nastąpić w ciągu ustawowych 30 dni. Jeżeli zakład ubezpieczeń nie może wypłacić odszkodowania w ciągu tego czasu musi zawiadomić nas na piśmie o przyczynach i przypuszczalnym terminie wypłaty. Jedyna słuszna reakcja w takiej sytuacji to spokój, wytrwałość oraz znajomość własnych praw.

Samochód zastępczy - kto płaci?

Jeśli po wystąpieniu szkody korzystałeś z samochodu zastępczego, a ubezpieczyciel odmówił refundacji kosztów na okres, w którym miałeś do niego prawo, przeczytaj uzasadnienie decyzji.

Często pojawia się odmowa uznania tego roszczenia dla osób fizycznych, które nie prowadzą działalności gospodarczej lub też nie wykorzystują samochodu do celów służbowych na podstawie stosunku pracy.

- Odpowiadając ubezpieczycielowi na odmowną decyzję w sprawie refundacji kosztów auta zastępczego, należy wskazać, że stosowanie przez zakłady ubezpieczeń kryterium podziału poszkodowanych na osoby wykorzystujące w celu wykonywania działalności gospodarczej i nie wykorzystujące, czyli tym samym przyznawanie lub odmowa prawa zwrotu kosztów najmu samochodu zastępczego jest niezgodne z oficjalnymi zaleceniami Komisji Nadzoru Finansowego - podpowiada Wojciech Rabiej.

Co, gdy już wiesz, że trzeba się martwić?

W zmaganiach z towarzystwami, w kwestiach szczególnie trudnych i skomplikowanych, czasem warto rozpatrzeć ścieżką sądową.

Wówczas możesz skierować sprawę do sądu cywilnego. Istnieje także możliwość rozstrzygnięcia sporu z zakładem ubezpieczeń przed Sądem Polubownym (działa przy Rzeczniku Ubezpieczonych). Takie postępowanie może być szybsze i tańsze niż postępowanie cywilne. Ale wcale niełatwo jest je rozpocząć. Warunkiem rozstrzygania sporu przez Sąd Polubowny jest wyrażenie zgody obu stron na takie rozwiązanie. Jeśli zakład ubezpieczeń odmówi rozstrzygnięcia sporu przez sąd polubowny, postępowanie to nie może się odbyć.

Zostań fanem naszego profilu na Facebooku. Tam można wygrać wiele motoryzacyjnych gadżetów oraz już niebawem... samochód na weekend z pełnym bakiem! Wystarczy kliknąć w "lubię to" w poniższej ramce.

Dowiedz się więcej na temat: co dalej
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy