Reklama

Skoda Superb iV. Pierwszy taki model w historii

Skoda dołączyła do firm sprzedających samochody hybrydowe. W przeciwieństwie do największego rywala w Polsce czyli Toyoty, Czesi nie zdecydowali się na hybrydy "samoładujące", ale postawili na hybrydę typu plug-in, czyli z możliwością ładowania z gniazdka.

Pierwszym modelem, który otrzymał napęd hybrydowy jest Superb z oznaczniem iV. Mamy okazję przez dłuższy czas przyglądać się temu pojazdu w naszej redakcji.

Reklama

Układ napędowy Skody Superb iV to rozwiązanie znane z Volkswagena Passata GTE. Składa się benzynowego silnika 1.4 TFSI o mocy 150 KM i momencie 250 Nm  oraz jednostki elektrycznej generującej 116 KM i 330 Nm. Tzw. moc systemowa układu to 218 KM, ponadto kierowca ma do dyspozycji aż 400 Nm momentu obrotowego, który za pośrednictwem sześciostopniowej przekładni DSG (która jest wyposażeniem standardowym) trafia na koła przednie.

Litowo-jonowy akumulator o pojemności 13 kWh umieszczono pod tylną kanapą i częściowo w podłodze bagażnika. W efekcie zmniejszyła się pojemność tego ostatniego. Umówmy się jednak, że 485 litrów (zamiast 625) to i tak wynik, do którego nie można mieść większych zastrzeżeń. 

Inne minusy napędu elektrycznego to... zmniejszona pojemność zbiornika paliwa (z 66 do 50 litrów) oraz większa o 200 kg masa. Od razu należy jednak dodać, że podczas jazdy dodatkowego ciężaru nie czuć, a dynamika samochodu jest na bardzo dobrym poziomie. Według danych technicznych Superb iV przyśpiesza do 100 km/h w 7,7 s oraz może osiągnąć prędkość 224 km/h. Co więcej, w trybie czysto elektrycznym auto rozpędza się do 60 km/h w 5 sekund.

Właśnie potężny moment obrotowy generowany w każdej chwili przez silnik elektryczny sprawia, że dodatkowe kilogramy nie sprawiają problemu - auto chętnie i bez zwłoki reaguje na każdy ruch pedału gazu.

Akumulator ładujemy z gniazdka, przy wykorzystaniu standardowego pełne ładowanie trwa około 5 godzin, czas ten można skrócić do 3,5 godziny przy skorzystaniu z tzw. wallboxa o mocy 3,6 kW. Gniazdo ładowania ukryto w przedniej atrapie.

Skoda Superb iV może jeździć w kilku trybach. Naciśnięcie przycisku start powoduje, że samochód uruchamia się w trybie elektrycznym, co objawia się włączeniem wirtualnych zegarów oraz... ciszą w samochodzie. Jeśli baterie są naładowane, nie ma przeszkód, by silnik spalinowy w ogóle się nie uruchamiał, a praktyczny zasięg do rozładowania baterii to w mieście około 45 km. Zasięg w trybie bezemisyjnym będzie się nieco różnił w zależności od stylu jazdy, jak również temperatury otoczenia.

Po wyczerpaniu baterii lub też podczas korzystania z maksymalnych osiągów samochodu (mocnego przyśpieszana czy jazdy z wysoką prędkością) silnik spalinowy włączy się automatycznie. Elektronika zadba również o to, by baterie nigdy nie rozładowały się do zera i podczas jazdy była zawsze możliwość jazdy w trybie hybrydowym (cechująca się np. wyłączaniem silnika podczas zwalniania czy postoju na światłach).

Samochód czasami doładowuje więc akumulatory za pomocą jednostki spalinowej, ale możemy to zrobić sami używając... rozumu, obserwując sytuację na drodze, by odpowiednio wcześnie wytracać prędkość, korzystając z trybu rekuperacji. 

Rekuperację uruchamia się lewarkiem skrzyni biegów, ruchem do tyłu - wówczas tryb jazdy zmienia się z D na B, a auto zaczyna wyraźnie mocniej zwalniać po puszczeniu pedału gazu - w tym czasie energia kinetyczna samochodu jest odzyskiwana i zamieniana na elektryczną. Przy odrobinie wprawy można, używając trybu rekuperacji, można jeździć niemal bez używania pedału hamulca, po prostu używając lewarka skrzyni biegów na dohamowaniach.

W hybrydach plug-in ciężko określić zużycie paliwa, bowiem wszystko zależy do dystansu jaki pokonujemy. Gdy jeździmy po mieście, nie przekraczając dziennie 50 km, Superb nie będzie w ogóle zużywał benzyny (o ile będziemy go codziennie ładowali). Z drugiej strony, gdy wyjedziemy w kilkusetkilometrową trasę to zużycie paliwa nie będzie odbiegać od zużycia konwencjonalnego silnika spalinowego.

A jaki jest koszt jazdy na prądzie? Zakładając, że samochód ładujemy w domu, korzystając z typowej taryfy G11 (równa stawka całodobowa), koszt ładowania Superba iV wyniesie około 7-8 zł. Przy realnym zasięgu w trybie elektrycznym na poziomie 40 km koszt przejechania 100 km wyniesie około 19 zł. 

A skoro jesteśmy już przy kosztach. Ceny Suberba iV startują od 151 850 zł za wersję Ambition, a kończą się na 176 350 za najlepiej wyposażoną wersję Laurin&Klement, przy czym obecnie obowiązują promocyjne ceny niższe o 4 tys. zł. Cena doposażonego samochodu widocznego na zdjęciach to 204 350 zł.

Jeśli za punkt odniesienia przyjmiemy zbliżonego osiągami Superba 2.0 TSI o mocy 190 KM to okaże się, że w wersji Amitibon kosztuje on cennikowo 130 050 zł. Dopłata do hybrydy plug-in wynosi więc nieco ponad 20 tys. zł. Patrząc na konkurencję, uznać to trzeba za kwotę stosunkowo niewielką.

Czy zakup hybrydy plug-in ma sens? Na takie pytanie trudno odpowiedzieć. Zakładając, że jeździmy głównie po mieście i będziemy auto codziennie podłączać do prądu, oszczędzimy około 20 zł na 100 km. By więc zwrócił się koszt dopłaty do hybrydy trzeba będzie przejechać około 100 tys. km, co w warunkach miejskich nie będzie łatwą sprawą.

Na zachodzie posiadanie hybrydy plug-in jest premiowanie różnymi bonusami, jak darmowe parkowanie, upusty w podatkach czy prawo wjazdu do stref ograniczonego transportu. Jednak w Polsce mamy do czynienia ze specyficznym rozdwojeniem jaźni. Z jednej strony hybrydy plug-in zaliczane są do aut elektrycznych we wszystkich oficjalnych statystykach (jak tzw. licznik elektromobilności), z drugiej strony nie są autami elektrycznymi w myśl ustawy o elektromobilności, co oznacza, że są w świetle przepisów niczym nie różnią się do aut spalinowych.

Skoda Superb iV w tej chwili wydaje się więc propozycję skierowaną głównie do taksówkarzy oraz fanów samochodów elektrycznych, którzy jednocześnie nie chcą rezygnować ze swobody, jaką daje silnik spalinowy.

Mirosław Domagała

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje