Reklama

Tak miała wyglądać kolejne generacja Volkswagena Phaetona. Wyprzedzała swoje czasy?

Volkswagen Phaeton zadebiutował 20 lat temu i niemal z miejsca stał się synonimem luksusu, komfortu i jakości wykonania. Stanowił on jasny dowód na to, że inżynierowie z Wolfsburga nie muszą obawiać się konkurencji z Monachium czy Stuttgartu. Producent planował stworzenie jego następcy i powstał już nawet prototyp bardzo bliski wersji produkcyjnej. Niestety wybuch afery spalinowej w 2016 roku zmusił Volkswagena do zmiany wielu planów, a projekt Phaetona D2 zarzucono.

 

Phaeton - perła ze znakiem Volkswagena

Pierwszy Phaeton powstał na osobiste życzenie Ferdinanda Piecha, ówczesnego prezesa koncernu i wnuka legendarnego Ferdinanda Porsche. Miał być jeżdżącym symbolem potęgi niemieckiego koncernu i dowodem na to, że Volkswagen z łatwością może utrzeć nosa konkurencji w segmencie premium. W przypadku tego auta Piech nie uznawał żadnych kompromisów. Miało być absolutnym numerem 1 w swojej klasie: najszybsze, najcichsze, najbardziej komfortowe.

Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. Phaeton okazał się technicznym majstersztykiem, a zastosowane w nim rozwiązania na długo wyprzedzały konkurencję. Dość przypomnieć, że jego topowa jednostka napędowa miała pojemność 6,0 l, 450 KM i układ W12. Co więcej - w oparciu o płytę podłogową Phaetona powstały później tak ekskluzywne pojazdy, jak Bentley Continental czy Bentley Continental Flying Spur.

Reklama

Niestety, chociaż model ten stanowił iście wybitny pokaz możliwości Volkswagena, entuzjazmu Piecha nie podzielali klienci. Ciężko im było przełknąć, że jeden z najbardziej zaawansowany technologicznie pojazdów na świecie nosi znaczek kojarzony z takimi modelami, jak Golf czy Passat. W sprzedaży nie pomogła także zbyt dyskretna stylistka Phaetona, która w porównaniu do innych ówczesnych pojazdów z segmentu premium sprawiała wrażenie zbyt stonowanej.

Ostatecznie Volkswagen Phaeton został wycofany ze sprzedaży w 2016 roku. Jego staż na rynku i tak był bardzo długi, więc nie było to nic dziwnego, ale odbiła się na nim głośna afera spalinowa, która zmusiła niemiecki koncern do rezygnacji z drogich w produkcji, nierentowanych modeli. Dlatego też wstrzymano pracę nad jego następcą, który był już w zaawansowanym stadium rozwoju.

Teraz, po niemal 6 latach od wstrzymania produkcji tego wyjątkowego samochodu, Volkswagen ujawnił zdjęcia przedstawiające jego niedoszłego następcę. Przyznać trzeba, że w niczym nie ustępował on dzisiejszym rynkowym modelom.

Phaeton D2 - także wyprzedzał swoje czasy

Za projekt kolejnej generacji Phaetona, określanej kryptonimem D2, odpowiadał Marco Pavone oraz Polak - Tomasz Bachorski - obecnie szef działu projektowania wnętrz marki Volkswagen. Chociaż pojazd wciąż zachowywał dyskretną stylistykę znaną z poprzednich modeli, wyraźnie widać większą chęć wyróżnienia jego przynależności do segmentu premium. Chromowane przetłoczenia, przyciemniane klosze tylnych lamp oraz wydłużona sylwetka budzą skojarzenia z m.in. nowszymi wersjami Audi A8.  

Także wnętrze prezentowało się niezwykle szlachetnie, a przy tym nowocześnie. Główną uwagę zwraca sporej wielkości ekran centralny, który łączy się z cyfrowymi zegarami w jeden wielki panel, znany z obecnego Touarega. Co do wykończenia kokpitu - można mieć niemal pewność, że wykorzystano w tym celu najwyższej jakości materiały. Te połączono z (prawdopodobnie) naturalnym drewnem. Aż trudno uwierzyć, że spoglądamy na wnętrze samochodu zaprojektowane ponad 5 lat temu.   

Czy kolejna generacja Phaetona miała szansę stać się bardziej popularną od swojego poprzednika? Tego niestety nigdy się już nie dowiemy. Samochód ten na zawsze pozostanie przykładem, gdzie pasja i miłość do motoryzacji, przegrały z biznesową kalkulacją. Na szczęście wciąż można się przekonać o wyjątkowości tego modelu za sprawą licznych klubów zrzeszających jego miłośników. 

Pomagajmy Ukrainie - ty też możesz pomóc

***

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Volkswagen | Volkswagen Phaeton

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy