Reklama

Rolls-Royce Phantom VIII Series II - czysta perfekcja

Rolls-Royce Phantom to klasa sama dla siebie. Mogliśmy się o tym przekonać podczas polskiej premiery jego odświeżonej wersji.

Obcowanie z takim samochodem to jak bilet do innego świata. Rolls-Royce Phantom onieśmiela, zachwyca i ekscytuje jednocześnie. Jego najnowsze wcielenie to także połączenie dwóch światów - arystokracji i obywateli XXI wieku. Bowiem Rolls-Royce Phantom dostępny jest w tak odmiennych od siebie konfiguracjach, że każdy może stworzyć samochód dla siebie idealny.

Rolls-Royce Phantom - adresowany do coraz młodszych klientów

Króla luksusowych limuzyn możemy zamówić w wersji onieśmielającej lub oszałamiającej swoimi gabarytami. Wersja "krótka" ma 5,76 metra długości, a jej rozstaw osi wynosi 3,55 m. Wersja "Extended" to już 5,98 m długości i rozstaw osi wynoszący 377 cm. I tak - w tym przypadku długość ma znaczenie, ale o tym później.

Reklama

Na polskiej prezentacji odświeżonego Rolls-Royce'a Phantoma mogliśmy porównać ze sobą dwie, diametralnie różniące się konfiguracje. Wersja "krótka" została przedstawiona w kolorze "Burnout Grey" uzupełnionym o elementy składowe opcji "Black Pack". 

Rolls-Royce w takim wydaniu sprawiał wrażenie nieco... sportowego? Wszystkie zwykle chromowane elementy zostały polakierowane na czarno, włącznie z olbrzymim grillem będącym wizytówką Phantoma. W tej wersji kolorystycznej Phantom jeszcze skuteczniej "gubił" swoje, niemałe przecież, rozmiary. Nowe, 22-calowe felgi, w jakie została wyposażona prezentowana konfiguracja, mają w czasie jazdy sprawiać wrażenie, jak gdyby samochód unosił się nad drogą. 

Z kolei przedłużona wersja Phantoma została przedstawiona w bardziej klasycznej, stonowanej wersji. Aluminiowa maska, która została tylko wyszczotkowana i nie była lakierowana, świetnie korespondowała z lakierem w kolorze granatu. Całej bryle limuzyny majestatu dodawały wszechobecne, lśniące chromy oraz monumentalne felgi. Niby miały także 22 cale, jednak ich monolityczny wzór sprawiał, że wydawały się dużo większe i idealnie pasowały do tak dużego samochodu.

Rolls-Royce Phantom to coś więcej niż samochód. To symbol

Koło Rolls-Royce'a Phantom nie da się przejść obojętnie, nie tylko ze względu na jego rozmiary. Jeśli zaczniemy u się bliżej przyglądać, a każdemu życzę takiej możliwości, co chwilę zauważać będziemy coś nowego, jakiś wyjątkowy szczegół. Wystarczy bowiem rzut oka na reflektory, aby w naszych głowach pojawiła się myśl "takie proste, a efekt genialny".

I nie - nie chodzi tu bynajmniej o logo marki widoczne na obudowie reflektora, pod kloszem. Naszą uwagę przyciągnie motyw rozgwieżdżonego nieba, który z wnętrza, z podsufitki Phantoma, został przeniesiony w to miejsce. Podobno samo opracowanie odpowiedniego rozmieszczenia pojedynczych, ciętych laserowo otworów, zajęło inżynierom kilka miesięcy. Niby szczegół, a "robi robotę".

Dalej przyglądając się odświeżonemu Phantomowi, zauważymy nową listwę przebiegającą nad grillem, która zdaje się łączyć ze sobą reflektory. Sama osłona chłodnicy dostała także oświetlenie - od góry emitowane jest na nią delikatne, diodowe światło, jakby Phantom chciał powiedzieć "oto jestem". Aby jednak uniknąć niepotrzebnych refleksów i spotęgować efekt, grill został specjalnie wyszlifowany. Nie zabrakło oczywiście ręcznie malowanej "Coachline", tutaj w kolorze fuksji. Kolor ten został także powtórzony we wnętrzu oraz na felgach prezentowanej konfiguracji Phantoma.

Symbol marki, a więc figurka Spirit of Ecstasy też jest wyjątkowa. W przedstawionym podczas premiery egzemplarzu z dłuższym rozstawem osi była "zwykła" - chromowana. Opcja "Black Pack" zmienia jej charakter - aby korespondowała z czarnym wykończeniem nadwozia, Spirit of Ecstasy została wykonana z... karbonu. Tak - po bliższym przyjrzeniu się widzimy, że jest wykonana z czystego karbonu, zabezpieczonego bezbarwnym lakierem.

Rolls-Royce Phantom - samochód do siedzenia z tyłu

Jeśli samo spojrzenie na Phantoma potrafi oderwać od tego co dzieje się wokoło, to wejście do jego wnętrza można porównać tylko do podróży do innego wymiaru. Zaczynając od miejsca pracy szofera, mamy przed sobą istne połączenie klasyki z nowoczesnością. Zestaw wskaźników to przykryte taflą szkła trzy odrębne zegary, które mają fizyczne wskazówki, ale skala prędkości, wykorzystywanej mocy silnika i wskazania poziomu paliwa są wyświetlane na ekranach. Zdjęcia tego nie oddają, ale efekt jest subtelny i nowoczesny za razem.

Zadbano także o jeszcze większy komfort pracy szofera. Z informacji zebranych od posiadaczy poprzedniej wersji Phantoma wynikało, że narzekali oni na zbyt cienki wieniec kierownicy, więc został on pogrubiony. Teraz mamy do dyspozycji grubą kierownicę, o dość dużej średnicy, która świetnie leży w dłoni.

Jednak to co najważniejsze w Phantomie, to miejsce z tyłu. I tutaj przechodzimy do wspomnianych dodatkowych centymetrów, jakie oferuje wersja Extended. W "zwykłym" Phantomie prezentowanym podczas polskiej premiery nie zamontowano foteli z rozkładanym podnóżkiem. Jakkolwiek są one nieziemsko wygodne, z masażem i wentylacją (w tym segmencie to przecież standard), to podczas dłuższych podróży wersją Extended możemy przyjąć pozycję półleżącą, z podparciem pod łydki. Nasze stopy tracą wtedy kontakt z ultra-miękkim dywanem z jagnięcej wełny, jednak nie ma czego żałować - podróż w takim fotelu to zupełnie inny poziom relaksu.

Wszelkimi ustawieniami komfortu z tyłu pojazdu sterujemy z poziomu ekranów zamontowanych w przednich fotelach. Możemy nimi sterować dotykowo lub za pomocą panelu i pokrętła w podłokietniku. W nim także znajdziemy lodówkę, z dwoma kryształowymi kieliszkami. Nad głowami pasażerów - oczywiście rozgwieżdżone niebo. Kupując Phantoma możemy wybrać, które konstelacje będą odwzorowane na podsufitce.

Rolls-Royce Phantom - luksusowy express

Jednak Phantom to nie tylko symbol sukcesu, to także samochód - środek lokomocji. A przemieszczanie się nim dostarcza wrażeń nie do podrobienia. Frank Tiemann, szef działu komunikacji marki, powiedział mi, że jest dumny z pracy inżynierów, przed którymi zostało postawione bardzo trudne zadanie. Mieli oni bowiem tak zestroić zawieszenie nowego Phantoma, aby zapewnić jeszcze większy komfort jazdy niż w wersji sprzed liftingu. Do tego nowy Phantom miał być jeszcze bardziej stabilny i angażujący w jazdę. Frank miał możliwość jeździć nowym Phantomem i potwierdza, że ta sztuka się udała.

W kwestii napędu nic się nie zmieniło - mamy tu ten sam silnik V12 o pojemności 6,75 litra. Moc? Określana jest przez Rolls-Royce'a jako "wystarczająca", ale dla porządku - wynosi 571 KM. Przyspieszenie? Jeśli prezesowi będzie się bardzo śpieszyło, szofer może rozpędzić tą ważącą ponad 3 tony limuzynę do pierwszych 100 km/h w 5,3 sekundy. Wersja Extended ma niemal te same osiągi, jest tylko o 0,1 sekundy wolniejsza.

Parametrem, który różni obie wersje nadwoziowe Phantoma jest cena, o którą jeśli pytamy, znaczy, że nas nie stać. Możliwości indywidualizacji pojazdu zdają się nie mieć końca, dlatego cena podstawowa jest jedynie orientacyjną wartością. Prezentowany podczas premiery Phantom "Black Pack" został wyceniony na 534 099 euro, nie wliczając w to polskich podatków. Prezentowana wersja Extended była skonfigurowana za 604 500 euro. Przeliczając te wartości po aktualnym kursie i doliczeniu podatków otrzymujemy odpowiednio 3,74 i 4,23 mln zł.

Wrażenia z obcowania z Phantomem są bezcenne. Za resztę zapłacimy kartą.

***

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Rolls-Royce Phantom

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy