Reklama

We Connect – sprawdzamy mobilne usługi online od Volkswagena

Zintegrowanie telefonu z systemem multimedialnym w samochodzie nie jest niczym nowym. Wystarczy podłączyć smartfon do pojazdu za pomocą kabla i możemy korzystać z jego funkcji za pomocą fabrycznego ekranu. Niektórzy producenci idą jednak o krok dalej i wyposażają swoje modele w łączność internetową.

Rozwój urządzeń przenośnych oraz coraz łatwiejszy dostęp do internetu spowodował, że wielu z nas nie wyobraża sobie życia bez szeroko pojętych usług mobilnych. Telefony i tablety dawno już przestały służyć wyłącznie do komunikacji z rodziną, czy wygodnej pracy, a stały się prawdziwymi centrami zarządzania. Dzięki dostępnym aplikacjom możemy nie tylko korzystać z internetu ale także sterować innymi urządzeniami na odległość.

Reklama

Nie trzeba było zatem długo czekać, by łączność pomiędzy samochodem, a telefonem stała się faktem. Jedną z pierwszych marek umożliwiających integrację telefonu z pojazdem, było Volvo. Niedługo później dołączyli do niej kolejni producenci. Co ciekawe, od jakiegoś czasu udogodnienie to nie jest zarezerwowane wyłącznie dla topowych modeli premium.

Przykładowo od roku modelowego 2021, duża część nowych samochodów Volkswagena, posiada zainstalowaną na stałe kartę eSIM, która zapewnia punkt dostępu WLAN. Dzięki temu użytkownik zyskuje możliwość strumieniowego przesyłania muzyki z wybranych aplikacji internetowych, czy odsłuchu podcastów oraz transmisji online, dostępnych w internetowym radiu. Nowością jest także możliwość bezprzewodowego podłączenia systemu Android Auto. Całość wiąże się bezpośrednio z aplikacją na urządzenia mobilne, nazwaną "We Connect".

Aplikacja ta została wprowadzona po raz pierwszy w 2018 roku. Początkowo działała ona jedynie dzięki połączeniu komputera pokładowego z kostką DataPlug, która poprzez łączność Bluetooth, zastępowała pełnoprawną kartę eSIM. Czytając komentarze użytkowników z tamtego okresu, łatwo wyciągnąć wnioski o sporej wadliwości zarówno samego urządzenia, jak i możliwościach wspomnianej aplikacji. Wśród najczęściej powtarzających się negatywów, widnieją te dotyczące kiepskiej synchronizacji danych, problemów z logowaniem i braku reakcji aplikacji. Obecnie dzięki zintegrowanej karcie wewnątrz pojazdu i wielu aktualizacjom, większość problemów zniknęło, a samo oprogramowanie doczekało się nowych możliwości.

Przede wszystkim aplikacja wyświetla nam zaktualizowany raport o stanie pojazdu, pokazując część lampek kontrolnych, poziom paliwa i teoretyczny zasięg. Za pomocą smartfona możemy zaprogramować ogrzewanie postojowe, zablokować i odblokować drzwi kierowcy oraz pasażera, a nawet otworzyć bagażnik. Jeśli zapomnieliśmy miejsca w którym zaparkowaliśmy pojazd, w każdej chwili możemy wyświetlić jego pozycję na mapie. Jeśli to za mało, jednym ruchem palca uruchomimy migacze, a nawet wymusimy krótki sygnał dźwiękowy.

Identycznie jak w przypadku konkurencji, rozwiązanie Volkswagena wyświetla podgląd danych z podróży, uwzględniając czas jazdy, średnią prędkość, zużycie paliwa i przejechany dystans. Nowością jest zintegrowany układ alarmowy, który w przypadku próby włamania lub jakiejkolwiek reakcji wbudowanego w samochodzie autoalarmu, samodzielnie wysyła powiadomienie zarówno w aplikacji, jak i na skrzynkę e-mail.

Jednym z ciekawszych rozwiązań jest możliwość włączenia powiadomień w przypadku opuszczenia danego obszaru. Ten ustalamy samodzielnie przy pomocy wbudowanej mapy. Jeśli auto wyjedzie poza wskazany okrąg, telefon natychmiast da nam o tym znać. Podobnie działa zresztą aktywowanie wybranych wartości granicznych prędkości, których powinien przestrzegać kierowca pojazdu. 

No dobrze, ale jak to wszystko działa w praktyce? O dziwo bardzo przyjemnie. Wspomniane wcześniej w tekście wady dotyczące synchronizacji, w przypadku naszych testów, nie wystąpiły ani razu. Nieco gorzej wypada kwestia dotycząca losowych problemów z samym logowaniem. Zdażyło się, że aplikacja nie reagowała na nasze próby uruchomienia. Nie zawsze dokładnie działał także sam lokalizator samochodu, ale tutaj winnym jest sygnał GPS. Sama funkcjonalność aplikacji oraz jej łączność z samochodem pracowała natomiast bez najmniejszych zarzutów.

W ogólnym rozrachunku, gadżet - bo tak mimo wszystko, można określić opisywane rozwiązanie - jest szalenie pomocnym narzędziem. Świadomość możliwości podglądu na nasz samochód w każdym miejscu i czasie, nie tylko działa uspokajająco, ale także wpływa na samą wygodę jego użytkowania.  

Niestety wszystko nie jest tak różowe, jak się początkowo wydaje. We Connect to szalenie dobre rozwiązanie, warto jednak pamiętać, że nie należy ono do tanich. Wprawdzie w przypadku modeli Volkswagena z 2021 roku, nabywca otrzymuje darmowy pakiet podstawowych usług, tak spora większość z opisywanych na łamach naszego tekstu funkcji należy do dodatkowo płatnej oferty We Connect Plus. Ogrzewanie postojowe online, trąbienie i miganie, strumieniowanie mediów, a nawet tak pomocne powiadomienia alarmowe, to koszt wynoszący 355 złotych/rok - w zależności od posiadanego systemu infotainment. W przypadku nowych samochodów, niemiecki producent umożliwia na szczęście darmowy okres próbny wynoszący od roku do nawet trzech lat, w zależności od wyposażenia kupionego auta.

Spore kontrowersje wzbudza także, znany już z BMW model sprzedaży subskrypcyjnej umożliwiający rozszerzenie samochodu o dodatkowe funkcje po jego zakupie. Choć w przypadku starszych modeli, usługa ta ogranicza się do możliwości dokupienia np. fabrycznej nawigacji, tak już stosunkowo nowy Golf VIII może być odpłatnie doposażony w aktywny tempomat, oświetlenie nastrojowe wnętrza, czy pomocny Light Assist. Oznacza to, że kupiony przez nas pojazd fabrycznie posiada całe wspomniane wyposażenie, jest ono jednak odgórnie zablokowane. Wszystko przypomina niezbyt lubiane zjawisko DLC - dodatkowo płatnych dodatkó do gier komputerowych, które czasem sprawiają wrażenie wyciętej zawartości, żeby móc potem na niej dodatkowo zarobić.

No i jest jeszcze kwestia bezpieczeństwa. Nie tylko komputery, smartfony, czy inteligentne telewizory mogą stać się celem ataku hakerów. Problem ten dotyczy także podłączonych do sieci samochodów.  Wprawdzie Volkswagen zapewnia w miarę bezpieczne logowanie wykorzystując weryfikację dwuetapową, odczyt linii papilarnych, a także chroni profile samochodowe dodatkowym S-Pinem, to jednak nigdy nie można być pewnym, czy potencjalni hakerzy nie pokuszą się o ominięcie takich zabezpieczeń. Możliwości przeprowadzenia tego typu ataku zostały potwierdzone przez Charliego Millera i Chrisa Valaska, badaczy bezpieczeństwa pojazdów w firmie IOActive, którzy jakiś czas temu zdalnie włamali się do Jeepa Cherokee.

Firmy takie jak Tesla i BMW już teraz opracowały programy, które służą do natychmiastowej aktualizacji systemu auta w sytuacji znalezienia przez hakerów nowej luki. Ponadto, duże koncerny samochodowe cały czas pracują nad ustanawianiem nowych norm bezpieczeństwa.

Krzysztof Mocek

***

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL