Reklama

Vosco S106EV - jeszcze w tym roku poznamy nową wersję polskiego elektryka

Ostatnio ucichły informacje na temat projektu nowej Syreny, którą, z racji zawirowań wokół praw do nazwy, prezentowano jako Vosco. Mamy jednak dobrą wiadomość - firma FSO Syrena intensywnie pracuje nad najnowszą wersją odmiany elektrycznej.

W 2018 roku pisaliśmy, że model Vosco S106 wyjechał już na ulice. Producent uzyskał wtedy homologację na wytwarzanie 1000 samochodów rocznie. Auto, chociaż powstało według projektu polskich inżynierów, wykorzystywało sporo elementów zapożyczonych z General Motors, między innymi silnik 1,4 l o mocy 90 KM oraz deskę rozdzielczą (pochodziła z Opla Adama).

Reklama

Rok później FSO Syrena zaprezentowała elektryczną wersję tego modelu, nazwaną po prostu S106EV. Różni się ona od odmiany spalinowej właściwie tylko zmienionym grillem i tylnymi światłami. O jej powstawaniu firma informowała znacznie wcześniej, bo już w 2017 roku.

Kolejna nowa informacja z FSO Syrena pojawiła się w kwietniu 2019 roku, kiedy to firma ogłosiła, że pracuje nad nową wersją modelu S106EV. Zaprezentowano grafiki przedstawiające wyraźnie zmienioną stylistykę i zapewniono, że auto zobaczymy w kolejnym roku. Skontaktowaliśmy się więc z producentem, aby dowiedzieć się jak idą pracę nad modernizacją samochodu i czego możemy spodziewać się po jego nowej odsłonie.

Jak powiedział Interii Andrzej Stasiak, główny konstruktor projektu, pomimo utrudnień spowodowanych epidemią, prace nieustannie trwają i najpóźniej do końca roku zobaczymy nowe Vosco S106EV. Tak naprawdę powstało już pięć jeżdżących egzemplarzy, ale służą one obecnie przeprowadzaniu testów homologacyjnych i nadaniu projektowi finalnych szlifów.

Parametry techniczne seryjnej wersji mogą ulec jeszcze zmianie, ale już możliwości "mułów" testowych robią wrażenie. Napędzające je silniki elektryczne generują 156 KM oraz (elektronicznie ograniczone) 350 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Co więcej, układ napędowy może pracować w jednym z trzech trybów - ekologicznym, standardowym oraz sportowym. W tym ostatnim chwilowa moc silnika może wzrosnąć aż do 238 KM!

Energia elektryczna jest magazynowana w baterii o pojemności 31,5 kWh, co docelowo ma przełożyć się na zasięg rzędu 250 km. Nie wiemy jeszcze z jaką mocą będzie można ładować akumulator i ile taki proces będzie trwał. Co ciekawe, cały układ pracuje pod napięciem aż 700 V, podczas gdy standardem jest tylko 400 V (wyjątkiem jest 800-voltowe Porsche Taycan).

O tym, że projekt cały czas wyraźnie ewoluuje, świadczą nowe grafiki modelu, które wyraźnie różnią się od tych, pokazanych rok temu. Odświeżone S106EV będzie nieco większe od poprzednika. Technicznie na nim bazuje, ale jest wyraźnie szersze, więc różnica w wymiarach nie wynika tylko z inaczej zaprojektowanych zderzaków. Wiemy też, że całkowicie zmienione zostanie wnętrze, które jest już własnym projektem firmy, a nie zapożyczeniem od innego producenta.

- Stylistyka nadwozia bazuje na dynamicznych podziałach oraz niespotykanych w tej klasie pojazdów elementach stylistycznych. Bardzo ważnym elementem w całym projekcie jest feeling auta stricte elektrycznego, dlatego też pas przedni pozornie nie posiada wlotów powietrza. W tym momencie dopiero tworzymy nasz język stylistyczny i szukamy elementów, które odróżnią nas od innych producentów, jak na przykład oryginalny schemat podziałów kolorystycznych, spójny z designem powierzchni nadwozia - powiedział Interii projektant automotive design Damian Woliński

- Nowe Vosco jest dłuższe od poprzednika o 50 mm i szersze o 100 mm, co znacznie wpłynie na poprawę proporcji nadwozia oraz co najważniejsze komfort i ergonomię wnętrza. W środku pojazdu znajdziemy zupełnie nowy design, minimalistyczny i przemyślany, poparty badaniami ergonomicznymi na modelu w skali 1:1. Zastosowaliśmy także nowy system multimedialny z ekranem o przekątnej 9 cali oraz autorski projekt User Interface wyświetlany na ekranie przed kierowcą - dodał Woliński.

Na bardziej szczegółowe informacje będziemy musieli poczekać. Firma potwierdza, że zamierza ubiegać się, tak jak poprzednio, o homologację na produkcję 1000 aut rocznie, co w przypadku elektryka i tak jest niemałą liczbą. 

Pomimo tego, że rynek aut na prąd nadal raczkuje w naszym kraju, to właśnie na nim zamierza się skupić FSO Syrena. Jak tłumaczą przedstawiciele firmy, małoseryjna produkcja jest relatywnie kosztowna, ale w przypadku aut elektrycznych, które z definicji są bardzo drogie, będą w stanie zaproponować cenę, pozwalającą na konkurowanie z wielkimi koncernami.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje