Polskie drogi

Tychy. Makabryczny wypadek. Śmierć maleńkich dzieci na przejściu dla pieszych

Potworny wypadek w Tychach. Tuż po godzinie 19. jadący renaultem megane 64-letni mieszkaniec Mikołowa potrącił na przejściu dla pieszych dwójkę malutkich dzieci. Oboje nie żyją.

Do wypadku doszło na  dwupasmowej ulicy Towarowej obok sklepu Tesco. Dzieci - jadący w wózku niespełna roczny Igor i idąca obok czteroletnia Nadia - były z matką. 25-letnia kobieta została odwieziona do szpitala. Nie odniosła fizycznych obrażeń, ale jest w szoku, pod opieką rodziny i psychologa.

Wstępne badania kierowcy wykazało, że był on trzeźwy, ale policjanci zabrali go do szpitala, żeby pobrać mu krew do badania. Policja ustala na miejscu przyczyny wypadku. Według nieoficjalnych informacji kierowca megane omijał na przejściu inny samochód, który zatrzymał się, aby przepuścić matkę z dziećmi, stojącą na pasie zieleni oddzielającym drogi. Niestety odjechał on z miejsca tego tragicznego zdarzenia. 

Barbara Kołodziejczyk z tyskiej policji  apeluje do niego - za naszym pośrednictwem - aby zgłosił się, bo jest bezpośrednim świadkiem tej tragedii.  Policja zwraca się również z apelem do innych osób, będących świadkiem wypadku, by zgłosiły się złożyć zeznania.

Kierowca samochodu, który zabił dzieci, usłyszy zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Grozi za to do 8 lat więzienia.

Powyższa tragedia wydarzyła się na dobrze oznakowanym przejściu dla pieszych. Przed przejściem znajdują się linie warunkowego zatrzymania, nad przejściem - migające światło ostrzegawcze.

Wykroczenie, którego dopuścił się starszy kierowca samochodu i którego skutkiem była tragedia, należy do najcięższych, jakie można popełnić na drodze. Ominięcie samochodu, który zatrzymał się, by przepuścić pieszych taryfikator wycenia na 500 zł i 10 pkt, ale policja często zatrzymuje za to prawo jazdy i kieruje sprawę do sądu z zarzutem stworzenia zagrożenia w ruchu drogowym. I tutaj uwaga - z omijaniem mamy do czynienia, gdy przejeżdżamy obok stojącego samochodu - również drugim pasem!

Tymczasem wiele osób nie zdaje sobie sprawy nawet z tego, że popełniło wykroczenie. "Jechałem swoim pasem, nie widziałem, że ktoś obok hamuje i puszcza pieszych". Takie tłumaczenie zdecydowanie kwalifikuje do zatrzymania prawa jazdy - zanim się kogoś zabije i trafi do więzienia...

Na koniec pozostaje apel do pieszych. Tak, pieszy na pasach ma pierwszeństwo. Ale pieszy jest niechronionym uczestnikiem ruchu. A to, że jeden samochód stanął, nie znaczy, że zrobi to kolejny. Dla własnego dobra trzeba to wziąć pod uwagę...

Czytaj: Co wolno pieszemu na drodze? Jakie ma prawa i obowiązki?

INTERIA.PL

Reklama