Hiromu Naruse - legendarny mistrz Toyoty i Lexusa

Był mistrzem kierownicy. Znał tor Nürburgring jak własną kieszeń. Uważał, że to drogi tworzą samochód. Niektórzy nazwali go człowiekiem, który zna wszystkie drogi na świecie. To on dał unikalny charakter wielu sportowym Toyotom i sprawił, że Lexus LFA jest tak wyjątkowym autem. Taki był Hiromu Naruse, główny kierowca testowy Toyoty i Lexusa.

Hiromu Naruse urodził się 18 lipca 1942 roku jako najmłodszy z czwórki rodzeństwa. Pracę jako wykwalifikowany mechanik w Toyocie zaczął w 1963 roku, czyli w wieku zaledwie 21 lat. Chociaż z powodu wysokich zdolności matematycznych pierwotnie proponowano mu stanowisko w księgowości, przydzielono go do działu zajmującego się projektowaniem i testowaniem pojazdów.

Reklama

Naruse szybko został zaangażowany w prace przy słynnych modelach Toyoty. Uczestniczył w opracowywaniu modelu Sports 800, a także 2000GT, pierwszego japońskiego supersamochodu. Już jako główny inżynier przyczynił się również do powstania pierwszej wyścigówki japońskiej marki, Toyoty 7. Naturalnie stał się osobą odpowiedzialną za rozwój samochodów sportowych, a lista projektów, w które był zaangażowany po latach niezwykle się wydłużyła. Możemy na nią wpisać wszystkie generacje Celiki, Corollę AE86, Suprę, Lexusa IS, MR2, a nawet Priusa. W latach 90. Naruse stał się również głównym kierowcą testowym Toyoty.

Ale praca Naruse nie polegała wyłącznie na testowaniu i opracowywaniu samochodów. Japoński inżynier miał własną filozofię tworzenia aut. Uważał, że każdy samochód powinien mieć swój własny smak, a auta kształtują drogi, po których się poruszają. Sam w pełni oddawał się pracy. Jak relacjonują współpracownicy, nie pił alkoholu, nie palił papierosów, a w restauracji potrafił zamawiać kilkukrotnie te same posiłki. A po skończonych testach sam powracał na tor na kilka kółek, bo po prostu uwielbiał to robić. Dzięki potężnej wiedzy i wielkiemu zaangażowaniu był w firmie niezwykle poważany. To on przekonał władze Toyoty, by przenieść testy samochodów sportowych do Europy na Północną Pętlę toru Nürburgring. Sam poznał ten tor już w latach 70., startując w wyścigu 6 Hours of Nürburgring Celicą 1600GT.

Północna Pętla szybko stała się drugim domem Hiromu. Uważał, że z powodu swojej niezwykłej charakterystyki ta część toru jest świetnym miejscem do testowania samochodów - trasa jest wąska, kręta i nie brakuje na niej wzniesień oraz nierówności. Naruse podobno nawet ustalił ze swoim zespołem zasadę, że każde nowe auto musi przejechać Nordschleife tyle razy, ile koni liczy moc jego silnika. A musimy pamiętać, że jedno kółko liczy tutaj ponad 20 kilometrów.

Po latach japoński kierowca poznał ten tor jak własną kieszeń. Żaden inny kierowca z Kraju Kwitnącej Wiśni nie miał na koncie tylu pokonanych okrążeń tego toru. Nic dziwnego, że współpracownicy nazywali go "Nur Maister", a od kierowców testowych Ferrari otrzymał przydomek "człowieka, który zna wszystkie drogi na świecie". Masahiro Matsubara, który przez trzy lata współpracował z Naruso nazwał go nawet "swoim idealnym dziadkiem". Obaj po testach na torze chętnie grali w ping-ponga. Naruse również w tej grze były niepokonany.

Hiromu Naruse był ojcem wielu wyjątkowych samochodów Toyoty i Lexusa. Ale zdecydowanie najwspanialszy, najbardziej zaawansowany i najszybszy z nich to Lexus LFA. To auto można bez przesady nazwać dziełem japońskiego mistrza. Naruse otrzymał wielką władzę nad projektem, większą niż główny inżynier. To on wybrał japońską firmę Kayaba do opracowania amortyzatorów i sam uczestniczył w strojeniu zawieszenia. Również z jego inicjatywy do współpracy zaproszono markę Bridgestone, a Nur Maister zadbał o to, by opony opracowane dla supersamochodu Lexusa były dokładnie takie, jak zaplanował. A kiedy razem z zespołem zadecydował, że nadwozie wyjątkowego auta należy wykonać z kompozytów zbrojonych włóknem węglowym, Toyota sama zajęła się produkcją takiego materiału i zbudowała w tym celu specjalne maszyny.

Zgodnie ze swoimi przekonaniami, Naruse poddał Lexusa LFA intensywnym testom. Jednym ze sprawdzianów były ekstremalne próby na włoskim torze Nardo. "Myślałem, że nie wrócę do Japonii żywy. Celem testu było zbadanie wytrzymałości przy jeździe z prędkością 320 kilometrów na godzinę przez dłuższy czas. Próba odbywała się w ciemności, bez dodatkowego oświetlenia na torze, a wszędzie latały ptaki. Wyobraźcie sobie, co by się stało, gdyby wtedy pękła opona. Właśnie takim testom poddawaliśmy LFA" - mówił w wywiadzie dla Lexus Magazine wiosną 2010 roku.

Filozofia asa Toyoty i Lexusa przyczyniła się również do powstania zespołu Gazoo Racing. Naruse chciał stworzyć warunki do testowania samochodów w ekstremalnym środowisku torowej rywalizacji, a także zapewnić swoim współpracownikom możliwość zdobycia cennego doświadczenia, którego nie da się osiągnąć w czasie standardowych testów drogowych. Tak oto w 2007 roku zespół Gazoo Racing wystartował w jednym z najtrudniejszych wyścigów 24-godzinnych - 24h Nürburgring. Za samochody wyścigowe posłużyły dwie używane Toyoty Altezza RS200, czyli japońskie odpowiedniki auta znanego w Europie jako Lexus IS. Wybór tego wyścigu był oczywiście nieprzypadkowy - chodziło o to, by wycisnąć z aut i ich kierowców jak najwięcej. Od tamtego czasu zespół, już pod nazwą Toyota Gazoo Racing, regularnie startuje w tym 24-godzinnym wyścigu. Do tej pory w takich warunkach były testowane m.in. Lexus LFA i LC, Toyota C-HR czy GT86.

Przez prawie 50 lat pracy dla Toyoty i Lexusa Hiromu Naruse przekazał swoją wiedzę wielu osobom. Jedna z nich była naprawdę wyjątkowa. To aktualny prezydent Toyoty, Akio Toyoda. Naruse zgodził się nauczyć Toyodę sportowej jazdy. I nie patyczkował się z przedstawicielem szanowanego rodu Toyodów. "Ktoś taki jak ty nie ma pojęcia, jak należy prowadzić samochód. Więc nie próbuj mi opowiadać o samochodach, skoro nawet nie umiesz nimi naprawdę jeździć" - usłyszał na wstępie przyszły CEO Toyoty. Kierowcy trenowali na różnych torach w Japonii, a zwieńczeniem treningu była wyprawa na Nürburgring. Wkrótce potem przyszedł czas na pierwszy test. W 2007 roku Akio Toyoda wystartował w wyścigu 24h Nürburgring razem z Gazoo Racing, bez problemu dojeżdżając do mety.

Niestety, wspaniała historia Hiromu Naruse skończyła się nagle i niezwykle tragicznie. Japoński as kierowców testowych nie doczekał wprowadzenia Lexusa LFA do oficjalnej produkcji. Zginął 23 czerwca 2010 w wypadku samochodowym zaledwie kilka kilometrów od Nürburgring, na pół roku przed wprowadzeniem supersamochodu Lexusa do produkcji.

Hiromu Naruse odszedł, ale jego filozofia i podejście do samochodów pozostały. Jeżdżącym pomnikiem jego geniuszu stał się Lexus LFA. A filozofię Naruse realizuje jego uczeń, Akio Toyoda. Prezydent Toyoty dba o to, by Toyota i Lexus nadal produkowały ekscytujące samochody sportowe i sam nazywa się "strażnikiem smaku Toyoty i Lexusa". Potwierdzeniem tych słów są takie auta jak Lexus LC, Toyota Yaris GRMN czy nadchodząca Supra. Toyoda dzierży również najwyższy status wśród kierowców testowych całego koncernu.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje