Taki ruch kończy się awarią silnika. Trzeba uważać
Większość kierowców nauczyła się na kursie prawa jazdy prostej zasady - biegi zmieniamy kolejno, jeden po drugim. Rzeczywistość bywa czasem jednak bardziej skomplikowana i niekiedy wymaga elastycznego podejścia do obsługi skrzyni biegów, co oznacza, że w pewnych sytuacjach pomijanie przełożeń może być nie tylko możliwe, ale nawet wskazane. Problem pojawia się wtedy, gdy robimy to niewłaściwie.

W skrócie
- Pomijanie biegów podczas jazdy może być bezpieczne i wskazane w określonych sytuacjach, pod warunkiem zachowania odpowiednich obrotów silnika.
- Gwałtowna i nieumiejętna redukcja biegów prowadzi do poważnych uszkodzeń silnika, sprzęgła, synchronizatorów i dwumasy, generując wysokie koszty napraw.
- Rodzaj napędu samochodu decyduje o potencjalnych zagrożeniach podczas niewłaściwej redukcji, takich jak poślizg lub utrata kontroli nad pojazdem.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Kiedy pomijanie biegów nie stanowi problemu?
Wyobraźmy sobie typową sytuację - rozpędziliśmy samochód na trzecim biegu do 70 km/h, wykonując dynamiczne wyprzedzanie, a teraz chcemy wrócić do spokojnej jazdy. Zamiast przechodzić przez czwórkę, możemy od razu wrzucić piątkę, pod warunkiem że silnik utrzyma odpowiednie obroty, które w przypadku większości współczesnych jednostek benzynowych powinny wynosić przynajmniej 1500-2000 obr/min po zmianie.
Podobnie podczas hamowania - zbliżając się do czerwonego światła z prędkością 90 km/h na piątym biegu, nie musimy schodzić przez wszystkie przełożenia. Możemy zwolnić do 50 km/h i dopiero wtedy wrzucić trójkę lub nawet dwójkę, wykorzystując hamowanie silnikiem tylko w końcowej fazie, co dodatkowo oszczędza klocki hamulcowe i zmniejsza ich nagrzewanie podczas intensywnego hamowania.
Kiedy redukcja biegów staje się niebezpieczna?
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, gdy podczas jazdy z ustabilizowaną prędkością nagle decydujemy się na agresywną redukcję, która może mieć groźne skutki zarówno dla mechaniki pojazdu, jak i bezpieczeństwa na drodze. Jadąc 90 km/h na czwartym biegu i redukując od razu na drugi, powodujemy gwałtowny skok obrotów silnika - często w okolice lub nawet powyżej czerwonego pola na obrotomierzu.
Taka sytuacja prowadzi do ogromnych przeciążeń wału korbowego, który nagle musi przyspieszyć do prędkości przekraczającej jego bezpieczny zakres pracy. W skrajnych przypadkach może dojść do pogięcia korbowodów, uszkodzenia zaworów uderzających o tłoki, a nawet przebicia bloku silnika, co oznacza konieczność kapitalnego remontu za kilkanaście tysięcy złotych.
Sprzęgło podczas gwałtownej redukcji także przyjmuje na siebie olbrzymie obciążenia, próbując wyrównać różnicę prędkości obrotowych między silnikiem a skrzynią biegów, co prowadzi do przegrzania tarczy sprzęgła i jej przyspieszonego zużycia. Objawia się to początkowo charakterystycznym zapachem palonego materiału ciernego, a w dalszej perspektywie poślizgiem sprzęgła, które przestaje przenosić moment obrotowy.
W skrzyni biegów cierpią przede wszystkim synchronizatory - delikatne elementy odpowiedzialne za wyrównywanie prędkości obrotowych kół zębatych przed ich zazębieniem. Podczas normalnej, sekwencyjnej zmiany biegów mają one ułamek sekundy na wykonanie swojej pracy, ale przy pomijaniu przełożeń różnica prędkości jest tak duża, że synchronizatory mogą ulec mechanicznemu uszkodzeniu lub przepaleniu.
Koło dwumasowe, montowane w większości nowoczesnych aut, szczególnie źle znosi nagłe zmiany obrotów i wibracje towarzyszące niewłaściwej redukcji. Ten kosztowny element, którego wymiana może wynieść 2-4 tysiące złotych, ulega przyspieszonemu zużyciu, gdy regularnie poddawany jest gwałtownym skokom obrotów i wibracjom pochodzącym od silnika pracującego poza optymalnym zakresem.
Przyjmuje się, że samochody eksploatowane w sposób "sportowy" wymagają wymiany sprzęgła średnio co 60-80 tysięcy kilometrów, podczas gdy przy spokojnej jeździe element ten wytrzymuje nawet 150-200 tysięcy.
Redukcja biegu a poślizg
Skrzynia biegów również odczuwa skutki niewłaściwej eksploatacji - naprawa synchronizatorów to koszt od 1,5 tys. złotych wzwyż, a w przypadku poważniejszych uszkodzeń może być konieczna wymiana całej skrzyni.
Warto pamiętać, że sposób, w jaki samochód reaguje na gwałtowną redukcję, zależy także od typu napędu, co ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo manewru. W autach z napędem przednim gwałtowna redukcja podczas pokonywania zakrętu może spowodować podsterowność - przednie koła, nagle obciążone dodatkowym momentem hamowania silnikiem, tracą przyczepność i samochód jedzie prosto zamiast skręcać.
Pojazdy z napędem tylnym są podatne na nadsterowność podczas agresywnej redukcji, szczególnie na śliskiej nawierzchni, gdzie tylne koła mogą stracić przyczepność i spowodować poślizg tyłu pojazdu.