Tracą pracę, bo nie znają języka. Tysiące kierowców już zdjęto z tras
W Stanach Zjednoczonych zaostrzono kontrole wobec kierowców ciężarówek. Jeśli nie potrafią mówić po angielsku - tracą pracę. Służby zatrzymały już blisko 10 tys. osób. To efekt walki z nielegalną imigracją w branży transportowej.

Służby zatrzymały już niemal 10 tysięcy kierowców zawodowych, którzy nie potrafią skutecznie porozumieć się po angielsku. W USA właśnie weszły w życie nowe przepisy mające na celu ograniczenie liczby nielegalnych imigrantów w branży transportowej. Efekt? Lawinowy wzrost liczby kontroli i usuwanie z ruchu tych, którzy nie są w stanie odpowiedzieć funkcjonariuszowi w języku urzędowym.
Nowe prawo - stare zasady, ale ostrzejsze egzekwowanie
Zgodnie z regulacjami Federalnej Administracji Bezpieczeństwa Przewoźników Drogowych (FMCSA), każdy kierowca prowadzący pojazd ciężarowy na terenie Stanów Zjednoczonych musi potrafić czytać znaki drogowe i sygnały w języku angielskim, komunikować się z przedstawicielami władz, a także wypełniać dokumentację. W praktyce oznacza to, że nawet doświadczeni zawodowcy, którzy przez lata pracowali na amerykańskich drogach, tracą prawo do dalszego wykonywania zawodu, jeśli ich znajomość języka angielskiego nie spełnia nowych, rygorystycznych standardów.
Tysiące kierowców usuniętych z tras
Podobne przepisy istniały już wcześniej, jednak nie były egzekwowane z taką intensywnością. Teraz ich przestrzeganie stało się elementem szerszej kampanii wymierzonej w firmy transportowe zatrudniające osoby bez prawa do legalnego pobytu w USA. Dla władz to narzędzie walki z patologiami w branży. Dla kierowców - często szokująca zmiana reguł gry.
Od czerwca 2025 roku służby przeprowadziły już 9873 interwencje, w których uznały, że kierowca nie spełnia wymagań językowych. W ponad trzech tysiącach przypadków wydano nakaz natychmiastowego wycofania pojazdu z ruchu. W porównaniu do wcześniejszych lat skala zmian jest ogromna. W 2024 r. z tego powodu zatrzymano zaledwie 3457 kierowców i tylko jednemu odebrano prawo do wykonywania tego zawodu.
Branża transportowa w USA pod presją
To nie tylko problem dla samych kierowców, ale też dla całej branży transportowej. Brak wystarczającej liczby uprawnionych pracowników oznacza ryzyko przestojów, opóźnień i strat finansowych. Niektóre firmy już rozpoczęły intensywne szkolenia językowe dla swoich załóg, by uniknąć konsekwencji podczas drogowych kontroli.
Nowa polityka ma też wymiar polityczny. Sekretarz transportu USA zagroził, że stany, które nie będą egzekwować przepisów dotyczących znajomości angielskiego, mogą stracić dostęp do federalnych funduszy. To stawia lokalne władze pod presją i przyspiesza wdrażanie kontroli.
To nie tylko bariera językowa
Chociaż na pierwszy rzut oka może się wydawać, że chodzi jedynie o język, problem jest znacznie głębszy. Nowe prawo uderza przede wszystkim w kierowców-imigrantów, którzy przez lata wypełniali braki kadrowe w amerykańskim transporcie. To oni najczęściej nie przeszli testów językowych, mimo doświadczenia i doskonałej znajomości tras czy procedur.
Czy podobne przepisy obowiązują w Europie?
W Polsce kierowca zawodowy, ubiegając się o prawo jazdy kategorii C+E, nie musi wykazywać się znajomością języków obcych. Jednak wielu Polaków pracujących w międzynarodowym transporcie musiało uczyć się przynajmniej podstaw niemieckiego, francuskiego czy angielskiego - nie ze względu na wymogi prawne, ale ze względów praktycznych. Obecna sytuacja w USA pokazuje, że brak formalnych umiejętności językowych może mieć realne i bolesne konsekwencje, niezależnie od kompetencji za kierownicą.
Dla niektórych kierowców to oznacza koniec kariery w Stanach. Dla całej branży - sygnał, że czas nie tylko inwestować w sprzęt, ale również w edukację. I choć dziś problem dotyczy głównie USA, trudno wykluczyć, że w przyszłości podobne wymogi pojawią się także w Unii Europejskiej, jeśli kwestie bezpieczeństwa i legalności zatrudnienia zyskają podobną rangę polityczną.








