Reklama

Tragiczny wypadek w Charkowie. Nowe fakty

Nie milkną echa tragicznego wypadku, który zbulwersował opinię publiczną na Ukrainie. W minioną środę rozpędzony lexus, prowadzony przez córkę jednego z lokalnych oligarchów, wjechał w tłum osób oczekujących na zielone światło przed przejściem dla pieszych.

To najtragiczniejszy wypadek drogowy w historii Charkowa. W zdarzeniu śmierć poniosło sześć osób, w tym kobieta w ciąży. Rannych zostało sześć kolejnych osób, część poszkodowanych przebywa w szpitalu, mając przed sobą perspektywę wieloletniej rehabilitacji.

Reklama

Lokalne media ujawniają kolejne kulisy tragedii. Zdaniem prokuratury sprawczynią wypadku jest 20-letnia Olena Zajcewa, która miała "ścigać się" z innym pojazdem. Przybrana córka Wasylija Zajcewa, lokalnego potentata rynku energetycznego, miała prowadzić pojazd pod wpływem środków odurzających, zignorowała czerwone światło i wjechała na skrzyżowanie z prędkością około 100 km/h. W konsekwencji prowadzony przez nią Lexus RX zderzył się z innym autem i wytrącony z toru jazdy wpadł w grupę pieszych, zatrzymując się na bokach.

Tragedia wywołała ogólnokrajową dyskusję dotyczącą bezpieczeństwa drogowego. Minister infrastruktury Wołodymyr Omelian zaapelował o obniżenie dopuszczalnej prędkości w terenie zabudowanym i zwiększenie wysokości mandatów.

W sprawie pojawił się też polski wątek. Ukraiński minister sprawiedliwości Anton Heraszczenko zaapelował o "skorzystanie z doświadczenia Polaków" dotyczącego czasowego zatrzymywania praw jazdy. Na Ukrainie służby mundurowe nie mają takich uprawnień, więc kierowcy karani są jedynie mandatami. Minister chce, by "na pewnym poziomie wykroczeń, kierowca (tak, jak ma to miejsce m.in. w Polsce - przyp. red.) tracił uprawnienia i kierowany był na powtórny egzamin".

Ukraińskie media donoszą, że 20-letnia Zajcewa, córka jednego z najbogatszych mieszkańców Charkowa, wielokrotnie karana była przez policję mandatami w wysokości od 250 do 500 hrywien. W przeliczeniu na złotówki daje to kwoty rzędu od 35 do 70 zł... Kobieta posiada prawo jazdy od dwóch lat.

Heraszczenko już zapowiedział, że "nie pozwoli na ugodę" ani "zamiecenie sprawy pod dywan". Warto dodać, że przyrodni brat Oleny był niegdyś zastępcą prokuratora obwodu czerkaskiego. Obecnie mężczyzna poszukiwany jest listem gończym za nadużycie stanowiska...

Prokuratura zadecydowała o czasowym aresztowaniu 20-latki na okres co najmniej dwóch miesięcy, bez możliwości opuszczenia więzienia za kaucją. Kobiecie grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama