Reklama

Powiedzieli na mecie V etapu Dakaru

Krzysztof Hołowczyc

Reklama

- Dwa dni temu prowadziłem w rajdzie, dzisiaj udało mi się wygrać na odcinku specjalnym. Po dniu lekkiego kryzysu najwyraźniej odżyliśmy. Trochę inaczej skonfigurowaliśmy zawieszenie i od razu było to odczuwalne w stylu jazdy. Czerpaliśmy dzisiaj ogromną satysfakcję z rywalizacji. Zwycięstwo OSowe jest bardzo przyjemne, przede wszystkim dało ono nam awans w klasyfikacji generalnej na drugą pozycję i zbliżyliśmy się do Stephana Peterhansela. Dało to nam poczucie, że jesteśmy ponownie w grze. Na odcinku specjalnym oczywiście nie obyło się bez drobnych przygód. Raz lądowaliśmy na kamieniu za wydmą. Właśnie wówczas, gdy Stephane zakładał ślad. Jutro to my otwieramy trasę, będziemy musieli sporo czyścić, ale jadę z Jean-Markiem jednym z najlepszych pilotów na świecie, więc z przyjemnością podejmiemy się tego wyzwania.

Jacek Czachor

- Jechaliśmy po piachu z camel grassem, czasem trasa wiodła przez rzeczki, czasem przez ich wyschnięte, bardzo zdradliwe koryta. Cały czas ciągnęliśmy na drugim biegu. Na prowadzenie wysuwał się ten, kto dysponował dużą siłą, udawało mu się rozpędzić motocykl i wrzucić kolejny bieg. Na 142 kilometrze, kiedy jechaliśmy w jednym z wyschniętych koryt z olbrzymimi kamieniami ścięło mi przednie koło i upadłem. Obiłem sobie trochę lewą rękę, ale to nie było najgorsze. Pokrzywiłem mocno kierownicę i połamałem owiewki. Ciężko było kończyć special z tą krzywizną. Stąd moja strata czasowa. Ogólnie oceniam jednak ten przejazd bardzo dobrze i jestem zadowolony z tempa. Mam nadzieję, że uporam się bólem do jutra, najprawdopodobniej będę musiał wziąć jednak środki przeciwbólowe - mówił

Marek Dąbrowski

- Źle wyregulowałem zawieszenie. Gdy wyjeżdżałem z bardzo wąskiego wąwozu, gdzie trasa była bardzo rozjeżdżona, zgasł mi motocykl. To jest dość częste ze względu na wysokość, na której się znajdujemy. Rozrzedzone powietrze nie jest dobre dla wydolności silnika. Motocykl później nie osiągał swojej mocy, ciężko się jechało i trasa nie należała do najłatwiejszych. Jestem jednak na mecie, po odcinku, który zawsze był bardzo specyficzny i eliminował ze stawki sporą liczbę zawodników - dodał.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje