Reklama

Polskie autostrady są jak Yeti

Trzy tysiące w pięć lat, czyli drogowe marzenia rządu.

Do 2012 roku politycy chcą zbudować prawie 3 tys. km autostard i "ekspresówek". Brakuje im na to 22-35 mld zł. Polskie autostrady są jak Yeti - od dziesięcioleci wszyscy o nich mówią, ale widzieli je tylko nieliczni i to tylko na papierze. Każdy nowy rząd obiecuje, że to zmieni, i snuje marzenia o tysiącach kilometrów nowych, szybkich i bezpiecznych dróg. I na tym koniec. Marzenia pozostają marzeniami. Teraz jednak naprawdę ma się to zmienić, ale nie za sprawą determinacji naszych polityków, tylko zbliżającego się Euro 2012. Politycy obiecali, że do tego czasu wybudują 636 km nowych autostrad i 2,3 tys. km dróg ekspresowych.

Reklama

Dzięki temu już za pięć lat mamy podróżować szybkimi drogami, między innymi pomiędzy Warszawą a Berlinem, czeską Pragą a nawet Kijowem i Bratysławą. Oznaczałoby to, że za kilka lat wypad samochodem nad Morze Śródziemne czy do znajomych w Paryżu byłby czystą, drogową przyjemnością.

Ze wszystkiego tego będziemy mogli się cieszyć pod jednym warunkiem - polityczne obietnice zostaną spełnione, a tu akurat można postawić duży znak zapytania. Winne są temu jak zwykle pieniądze, a raczej ich brak.

Ciąg dalszy na następnej stronie

Debet na 35 czy 22 mld? Według różnych źródeł na wybudowanie zakładanej liczby nowych dróg potrzeba ok. 100 mld zł, podczas gdy pańswu uda się zebrać na ten cel ok. 80 mld zł. Ogólnopolska Izba Gospodarcza Drogownictwa szacuje, że może zabraknąć nawet 35 mld zł.

Tymczasem rządzący są optymistami. Minister Jerzy Polaczek stwierdził, że nie ma żadnych zagrożeń mogących spowodować opóźnienia w realizacji inwestycji związanych z Euro 2012. Ale przez ostatnie trzy miesiące nie uchwalono żadnej ustawy usprawniającej i przyspieszającej inwestycje budowlane. Ogólnopolska Izba Gospodarcza Drogownictwa, zrzeszająca ponad 200 firm z branży, nie jest tak optymistyczna jak minister transportu.

Władze Izby uważają, że nie zdążymy z budową dróg na czas. Oprócz problemów prawnych Izba zwróciła uwagę na te finansowe. Eksperci OIGD wyliczyli, że na wykonanie planu budowy dróg do 2013 r. potrzeba będzie 110 mld zł. O takich samych kwotach wspominają eksperci rządowi, jednak przedsiębiorcy twierdzą, że nie uda się zgromadzić takich pieniędzy. Można zebrać najwyżej 75 mld zł - uważa prezes zarządu Izby Wojciech Malusi. Z Unii na lata 2007-2013 otrzymamy 44 mld zł. Do tego dojdzie ok. 15 mld zł z akcyzy od paliw i 7 mld z opłaty paliwowej. Do tej sumy można dodać jeszcze ok. 9 mld zł z kredytów, emisji obligacji i od koncesjonariuszy. Jak łatwo obliczyć, brakuje 35 mld zł.

Ciąg dalszy na następnej stronie

Skąd wziąć brakującą sumę?

Według szacunków Izby budżet państwa powinien zwiększyć wydatki na drogi. Zamiast zaledwie 0,3% PKB musi rocznie wydawać na nie 1% PKB, tak jak to robi większość krajów europejskich. Ten 1% PKB w Polsce oznacza ok. 10 mld zł, tymczasem co roku polski rząd daje na to zaledwie 3 mld zł - i to wliczając w tę sumę wydatki na administrację.

Kolejnym pomysłem fachowców z OIGD jest przeznaczanie większych pieniędzy na drogi z akcyzy paliwowej. Obecnie tylko 12% akcyzy przeznaczone jest na budowę i utrzymanie dróg (2,2 mld zł rocznie). - Należałoby podnieść tę sumę do 48% - uważa prezes Malusi. Zbigniew Kotlarek, generalny dyrektor dróg krajowych i autostrad, nie zgadza się z wyliczeniami ekspertów Izby. Do 2012 r. wydatki sięgną 100 mld zł, ale brakuje ok. 22 mld - wylicza. - Skąd weźmiemy pieniądze, zależy już od decyzji rządu. Złożyliśmy propozycję idącą dalej niż sugestie OIGD. Chcemy, by rocznie na budowę i utrzymanie dróg trafiało aż 70-75% pieniędzy z akcyzy paliwowej. To powinno pokryć brakującą kwotę - uważa dyrektor Kot-larek. Czy te pieniądze się znajdą, na razie nie wiadomo. Procedury są skomplikowane, bo aby zwiększyć odpis akcyzowy, nie wystarczy wydać rozporządzenia. Trzeba zmienić ustawę, a zmiany musi zaakceptować parlament.

Ciąg dalszy na następnej stronie

Ambitne plany

Do 2012 r. na drogi w sumie wydamy 100 mld zł, w tym całą kwotę przeznaczoną na inwestycje drogowych związane z piłkarskimi mistrzostwami - ok. 41 mld zł. Planuje się, że do mistrzostw zostanie ukończona budowa całej autostrady A1 i A4 oraz część autostrady A2 od granicy z Niemcami do Warszawy. Projekty priorytetowe ze względu na organizację mistrzostw to odcinki A1 Gdańsk-Gorzyczki, A2 Świecko-Warszawa i A4 Zgorzelec-Korczowa, a także dziewięć odcinków dróg ekspresowych. Wartość tych inwestycji szacuje się na 22,5 mld zł.

Przygotowano też listę odcinków dróg, których budowy do 2012 r. dotąd nie planowano. Ich realizacja będzie zależała od tego, czy w budżecie znajdzie się dodatkowych 14,6 mld zł. Drogowcy za te pieniądze chcieliby m.in. połączyć Poznań i Wrocław drogą ekspresową S5. Jeżeli te założenia zostaną zrealizowane, do 2012 r. Polska będzie gotowa na przyjęcie kibiców przyjeżdżających z Niemiec, Czech, Słowacji i Ukrainy. Problemy natomiast mogą mieć kibice z Rosji i krajów bałtyckich. Plany nie zakładają bowiem ukończenia drogi S8 z Warszawy do granicy z Litwą.

Ciąg dalszy na następnej stronie

Brakuje ustaw...

Na przeszkodzie w realizacji tych wszystkich planów może stanąć nie tylko brak pieniędzy, ale też brak odpowiednich przepisów lub obowiązujące wadliwe prawo.

Do tej pory nie ma specustawy o sposobach i możliwościach realizacji inwestycji związanych z Euro 2012. Dopiero jesienią do parlamentu trafi zmiana w prawie budowlanym. W Sejmie leżą projekty nowelizacji ustawy o partnerstwie publiczno-prywatnym i zamówieniach publicznych, od której zależy sprawne przeprowadzanie przetargów na wykonanie robót.

OIGD przygotowała opracowanie, z którego wynika, że w 2006 r. GDDKiA ogłosiła 899 przetargów, z czego rozstrzygnęła 832. Natomiast tym roku ogłosiła 528 przetargów, a rozstrzygnęła tylko 306 z nich. Często przyczyny unieważniania przetargów są absurdalne. Adam Kulikowski, wiceprezes OIGD, podaje przykład: W ubiegłym roku w przetargu urzędnik napisał, by piła spalinowa, której trzeba użyć do wycinki drzew, miała moc 4 kW - mówi Adam Kulikowski. Wykonawca podał 3,9 kW i jego oferta przepadła.

Zdarzają się też odrzucenia przetargów z powodu nieprawidłowego zaokrąglenia w wyliczeniu podatku VAT. Były przypadki, gdy przygotowujący przetarg pomylił się w wyliczeniu o grosz! Przetargi unieważniono i procedurę trzeba było zacząć od nowa - denerwuje się Kulikowski. Urzędnicy często unieważniają konkursy, bo ich kosztorysy nie zgadzają się z kosztorysami firm - zazwyczaj są od nich sporo niższe. Budowlańcy argumentują, że w ostatnim roku znacząco wzrosły ceny surowców, np. asfaltu i betonu w porównaniu z 2006 r. o ok. 15%, a ceny stali aż o 30%.

Czy może to się stać przeszkodą w budowie dróg na Euro 2012? Uwzględniamy w kontraktach rosnące ceny materiałów - twierdzi dyr. Kotlarek z GDDKiA. Poza tym nie sądzę, żeby ceny znowu wzrosły tak, jak to miało miejsce ostatnio - uspokaja dyrektor i wskazuje na inny problem: niewystarczające moce przerobowe firm budowlanych.

Ciąg dalszy na następnej stronie

Dzisiejszy potencjał firm nie zabezpieczy na pewno potrzeb na lata 2010-2011. W ciągu następnych lat co roku będziemy wydawać coraz więcej pieniędzy i firmy powinny pomyśleć o zwiększeniu mocy przerobowych, unowocześnieniu sprzętu - wylicza dyrektor. Drogowcy argumentują, że właśnie dlatego kontrakty powinny być wyższe niż zakłada to GDDKiA. Oprócz rosnących cen materiałów na samą modernizację sprzętu potrzebują rocznie od 1,5 do 2,5 mld zł.

Janusz Piechociński, były szef sejmowej Komisji Infrastruktury, obecnie specjalista w Zespole Doradców Gospodarczych TOR, uważa, że koszty budowy autostrad sa niedoszacowane. Rząd uważa, że koszt kilometra autostrady to średnio 5,5-7 mln euro, a drogi ekspresowej 4-6 mln euro. To o około 30 procent za mało! - twierdzi ekspert. ...a Sejm na wakacjach Plany budowy dróg na Euro 2012 są ambitne, jednak szanse ich terminowej realizacji mogą budzić wątpliwości.

Po wielkich zapowiedziach nadszedł okres stagnacji. W Sejmie leżą projekty ustaw koniecznych do sprawniejszego zarządzania budową dróg i infrastruktury. Część projektów nawet jeszcze tam nie trafiła.

W liście do marszałka Ludwika Dorna Konfederacja Pracodawców Polskich domagała się, aby wakacje sejmowe zaczęły się dopiero po uchwaleniu ustaw wspomagających organizację Euro 2012.

KPP wskazała m.in. na zmiany w prawie budowlanym, ustawy o planowaniu przestrzennym, ustaw o swobodzie działalności gospodarczej, zamówieniach publicznych i partnerstwie publiczno-prywatnym.

Niestety, list nie odniósł pożądanego efektu - parlament jest na wakacjach od początku lipca i do pracy zabierze się dopiero pod koniec sierpnia.

Pozostaje mieć nadzieje, że prace będą prowadzone w tempie ekspresowym, gdyż zmiany prawne są niezbędne do usprawnienia przygotowań do mistrzostw. Minął już kwartał od decyzji o przyznaniu nam prawa do organizacji mistrzostw, a nadal jesteśmy w martwym punkcie.

W ciągu trzech miesięcy nie uchwalono spec-ustawy o Euro 2012, nie zmieniono ani jednej ustawy z kilkudziesięciu niezbędnych! Tymczasem do rozpoczęcia mistrzostw pozostało 59 miesięcy.

To, czy kibicie sprawnie dojadą na boiska, czy utkną w gigantycznych korkach, będzie zależało tylko od tempa nadrabiania zaległości. S. Rokita, W. Garbarczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje