Reklama

Polak na Dakarze ma 100-procentową skuteczność!

Załoga ORLEN Team, samochodowy zespół: Krzysztof Hołowczyc / Jean Marc Fortin oraz motocykliści: Jacek Czachor i Marek Dąbrowski ukończyli 34. Rajd Dakar, który dzisiaj zakończył się w peruwiańskiej stolicy - Limie.

Na mecie zabrakło Kuby Przygońskiego, którego już na trzecim etapie z rywalizacji wykluczyła awaria silnika.

Reklama

Jest to 12. finisz Jacka Czachora w tym najtrudniejszym maratonie rajdowym świata. Jacek jako jedyny w historii zawodnik może się pochwalić stuprocentową skutecznością dojeżdżania do mety przy tak dużej liczbie startów. Czachor walczył do końca, na ostatnim odcinku specjalnym w klasyfikacji był 12. i w generalce wyprzedził Mistrza Świata Enduro Johnny'ego Auberta, awansując na 13. pozycję.

- Były takie Dakary, że na mecie strasznie bolało. Tutaj nie ma tego bólu, jestem ewidentnie w dobrej formie i jednocześnie cały jestem zakurzony. Do końca walczyłem o pozycję. Jechaliśmy po zdradliwym fesz-feszu, który był dodatkowo podmokły. Ścigałem się z Johnnym Aubertem, nie wiem jeszcze, czy udało mi się z nim wygrać, ale wiem, że dałem z siebie wszystko do samego końca. Każdy zawodnik, który ukończył tak trudny rajd, jakim jest Dakar, jest zwycięzcą. Ja wystartowałem i dojechałem 12 razy, nie zawaliłem i jestem bardzo szczęśliwy. Jeśli chodzi o wynik, mierzyłem trochę wyżej, chciałem być w pierwszej dziesiątce, ale konkurencja była w tym roku wyjątkowo silna - powiedział Jacek Czachor.

Nie bez powodu koledzy z ORLEN Team mówią o Jacku Czachorze, że po dojechaniu do mety mógłby jechać jeszcze w drugą stronę.

Po raz ósmy w swoim jedenastym starcie linię mety Dakaru osiągnął Marek Dąbrowski. W rajdzie był 29. Od siódmego etapu jechał ze zwichniętym kolanem.

- Trochę bolało by tu dojechać, to był taki właśnie Dakar, ewidentnie najcięższy mój rajd, który jechałem. Zaliczyłem jedną bardzo poważną wywrotkę, ale jestem na mecie, zwyciężyłem z samym sobą, jadę ostatnią dojazdówkę i prosto na rampę - dodał Marek Dąbrowski.

Rajdu nie ukończył Kuba Przygoński. Po dwóch pierwszych etapach najmłodszy z zawodników ORLEN Team był czwarty, a jego aspiracją było stanąć na podium. Niestety z niewyjaśnionych przyczyn na trzecim etapie wybuchł silnik w jego motocyklu. Zawodnik nie był w stanie ukończyć etapu i musiał wycofać się z rywalizacji.

Krzysztof Hołowczyc 34. Rajd Dakar ukończył na 10. pozycji. Samochodowa załoga ORLEN Team jechała bardzo dobrze utrzymując się w ścisłej czołówce. Do chwili awarii Hołowczyc wygrał na odcinku specjalnym, dwa razy zajął drugie etapowe miejsce i był liderem klasyfikacji generalnej po trzecim etapie. Na dziesiątym etapie, w rajdowym Mini All 4 Racing doszło jednak do awarii układu wspomagania kierowniczego, która przekreśliła marzenia Polaka o zwycięstwie w Dakarze. Hołek próbował kontynuować jazdę bez wspomagania. Nie było to jednak możliwe na kopnych chilijskich wydmach. Kiedy się zakopał na jednej z nich z pomocą przyszła ciężarówka. W trakcie wyciągania rajdówki strzeliła lina holownicza i przebiła chłodnicę. Załoga straciła wiele godzin czekając na pomoc serwisową.

- Bardzo fajny rajd i dużo przygód. Przeżyłem wspaniałe momenty kiedy wygrywałem i prowadziłem w rajdzie. Przeżyłem również osobisty dramat gdy staliśmy pięć godzin na pustyni i nie mogliśmy nic zrobić. Marzyliśmy żeby tylko ruszyć. Ale taki to jest rajd, nie można się na niego obrażać i trzeba akceptować wszelkie jego uroki. Już powoli zaczynam myśleć o kolejnym Dakarze, by dotrzeć w to miejsce jako pierwszy - mówił na mecie 34. Rajdu Dakar Krzysztof Hołowczyc.

W klasyfikacji samochodowej wygrał Stephane Peterhansel jadący Mini All 4 Racing - jest to jego dziesiąte zwycięstwo w tym rajdzie, czwarte w samochodzie (wcześniej startował jako motocyklista). Drugi na mecie był Nani Roma, również kierowca Mini (+41'56), trzeci był Ginel De Villiers (Toyota, +1h13'25).

Wśród motocyklistów triumfował po raz czwarty Cyril Despres, drugi był Marc Coma, który po doliczeniu kary stracił do lidera 53 minuty. Trzeci w klasyfikacji jest Helder Rodrigues ze stratą 1h11'17.

Niezwykle trudnego rajdu nie ukończyło aż 182 zawodników spośród 472 startujących. Najwięcej odpadło samochodów (78 na 174 uczestników) oraz motocyklistów (77 spośród 188 na starcie). Na mecie znaleźli się też Polacy nie startujący w rajdzie w barwach ORLEN Team. Debiutujący w Dakarze Adam Małysz z pilotem Rafałem Martonem skończyli rajd na 38. miejscu, zaś załoga Piotr Beaupre / Jacek Lisicki na metę dotarła na 53. miejscu. Wśród ciężarówek załoga Szustkowski/Szustkowski/Kazberuk była 30., natomiast Baran/Białowąs/Górecki - 36. Polscy quadowcy Łukasz Łaskawiec, Maciej Albinowski oraz Rafał Sonik nie zostali sklasyfikowani ze względu na naruszające regulamin pojazdy. Dakaru w tym roku nie ukończyła też załoga samochodowa Albert Gryszuk / Michał Krawczyk, która wycofała się po 12. etapie, a także Józef Cabała, którego ciężarówka nie wytrzymała trudów rajdu.

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Jean Marc | Jacek Czachor | Marek Dąbrowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje