Reklama

Kto kupi samochód, który nie potrzebuje kierowcy?

Znane powiedzenie głosi, że bmw to samochody dla ludzi, którzy kochają prowadzić, a mercedesy dla tych, którzy lubią być wożeni. Kto będzie zatem kupował pojazdy całkowicie obywające się bez kierowcy?

Współcześnie produkowane auta są coraz częściej wyposażane w urządzenia ułatwiające życie kierowcom lub wręcz wyręczające ich w niektórych czynnościach.

Reklama

Na przykład tzw. park assist. Naciskamy guzik i specjalne czujniki zaczynają skanować obszar z boku pojazdu. Gdy trafią na lukę wystarczającą do zaparkowania auta, poinformują o tym kierowcę. Gdy stwierdzi on, że wskazane miejsce mu odpowiada, system obliczy i wyświetli na ekranie optymalną drogę do przeprowadzenia pożądanego manewru. Twoje zadanie sprowadzi się do ustawienia pojazdu w odpowiedniej, podpowiedzianej przez park assist pozycji, włączenia wstecznego biegu i kontroli prędkości. Bez dotykania kierownicy, której sterowanie przejmuje "asystent parkowania". Cała operacja, skądinąd wymagająca niewątpliwie zachowania zimnej krwi i dużego zaufania do techniki, trwa zaledwie kilkanaście sekund.

Do tej samej rodziny elektronicznych pomocników należą aktywne tempomaty, utrzymujące zadany dystans od poprzedzającego nas pojazdu czy czujniki, pilnujące, czy nie przekraczamy niepotrzebnie linii wyznaczających nasz pas ruchu.

Producenci samochodów idą jednak dalej, pracując nad urządzeniami, które niemal całkowicie zastąpią kierowcę. System testowany przez Volkswagena nosi nazwę Temporary Auto Pilot. TAP, działający przy prędkości do 130 km/godz., za pomocą czujników laserowych analizuje sytuację na drodze, dostosowując do niej szybkość jazdy samochodu i zachowując bezpieczne odległości. Przed wejściem w zakręt zmniejsza odpowiednio prędkość. Monitoruje i uwzględnia w swoim działaniu znaki drogowe (ograniczenia prędkości, zakaz wyprzedzania itp.). Sam decyduje, w którym momencie pojazd ma zatrzymać się, a kiedy ruszyć z miejsca.

Dzięki powyższym umiejętnościom TAP idealnie powinien sprawdzać się w miejskich korkach i na długich odcinkach dróg, na których obowiązują podobne warunki jazdy.

Kierowca może zdjąć ręce z kierownicy i nogi z pedałów, jednak żadna automatyka, co podkreślają twórcy wspomnianego systemu, nie zwalnia go z odpowiedzialności i obowiązku zachowania czujności. Musi być przecież gotowy do natychmiastowej interwencji w krytycznej, zagrażającej bezpieczeństwu sytuacji. TAP przy wszystkich swoich zaletach jest bowiem tylko urządzeniem technicznym i nie zawsze potrafi zastąpić człowieka. Zresztą zawsze można go wyłączyć...

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje