Reklama

Jimny, czyli Wrangler w skali mikro

Na tle rywali, którzy z generacji na generacje rosną i stają się coraz bardziej luksusowi, Jimny jest prawdziwym fenomenem. Takim samym jak Jeep Wrangler, tyle że w skali mikro.

Suzuki Jimny zadebiutował w 1998 roku, ale historia tego modelu jest znacznie dłuższa. Tak naprawdę zaczyna się w 1984 roku razem z premierą modelu Samurai. Oba modele mają przecież niemal identyczną konstrukcję. Jimny jest tylko odrobinę nowocześniejszy. Zachował jednak wszystkie najważniejsze cechy, które sprawiają, że wciąż pozostaje jednym z najlepszych samochodów terenowych wszech czasów.

Nadwozie

Reklama

Jimny został zbudowany na ramie - dzięki czemu jego konstrukcja jest wyjątkowo sztywna i bez najmniejszych problemów znosi wszelkie modyfikacje. Zwiększenie prześwitu? Montaż wyciągarki? A może przeróbka na wersję z otwartym dachem? Żaden problem. To auto jest fabrycznie gotowe na wszystko. I jeszcze jedna zaleta: w trudnym terenie, kiedy karawana aut grzęźnie po osie i trzeba ratować się linami, w Jimnym jest o co je zaczepiać bez obawy, że "coś się wygnie".

Samochód występuje w jednej, trzydrzwiowej wersji. Tylna klapa otwiera się na bok, od lewej do prawej, dając doskonały dostęp do bagażnika. Już fabrycznie auto ma spory prześwit. Producent podaje nawet jego podstawowe parametry: kąt natarcia 34 st., kąt rampowy 31 st. i kąt zejścia 46 st.. To doskonałe wyniki. Dla porównania, analogiczne parametry testowanego ostatnio typowego SUVa jakim jest Mitsubishi Outlander to 19 st./21 st./20 st.

Najnowsza wersja ma nieznacznie zmodyfikowany przedni zderzak i atrapę chłodnicy. Z tyłu pojawiła się nową obudowa na koło zapasowe.

Wnętrze

Auto o długości 3,7 m oraz o szerokości 1.6 m nie może gwarantować przesadnie dużej ilości miejsca. Mówiąc szczerze do Jimnego zmieszczą się dwie osoby dorosłe i dwójka dzieci. Bagaż należy ograniczyć do jednej torby, ewentualnie dwóch, jeśli załadujemy auto aż po dach.

Jako ciekawostkę warto w tym miejscu dodać, że wiele off-roadowych tamów rajdowych montuje do Jimny klatki bezpieczeństwa... na zewnątrz karoserii. Chodzi o wygodę załogi. A przy okazji w razie dachowania łatwiej ochronić nadwozie.

Ostatni lifting wnętrza był naprawdę kosmetyczny, ale precyzja wykonania i dopasowania poszczególnych elementów zbliżyła się już niemal do ideału. Testowana wersja Elegance miała bardzo starannie obszytą skórą kierownicę, gustowne, zamszowe wykończenie podłokietników w drzwiach, skórzaną tapicerkę foteli i oczywiście klimatyzację.

Silnik

Jimny jest obecnie dostępny tylko z jednym silnikiem: benzynowym DOHC o pojemności 1328 ccm i mocy 85 KM. To lekka, całkowicie aluminiowa jednostka łatwo wkręca się na obroty i pracuje cicho. W większych samochodach terenowych nie zdałaby egzaminu: ma zaledwie 110 Nm. Ale Jimny waży tylko 1060 kg, więc jakoś wystarcza.

Deklarowane przez producenta zużycie paliwa od 6 do 9 l/100 km jest jak najbardziej możliwe do uzyskania. Samochód nie ma komputerka pokładowego, ale na podstawie przeliczenia kilometrów przejechanych na zatankowanym paliwie okazało się, że podczas naszego zimowego testu przeprowadzanego w bardzo trudnych warunkach drogowych, Jimny zbliżał się do tej górnej wartości. Bak o pojemności 40 l w praktyce wystarcza na przejechanie od 380 do 450 km.

Jazda

Jimny ma dwa oblicza. Na zwykłej asfaltowej drodze czuje się trochę zagubiony. Wysoko położony środek ciężkości każe zwalniać na wszystkich zakrętach, seryjne koła z oponami w rozmiarze 205/70R15 są bardzo wrażliwe na koleiny, a słabowity silnik z krótko zestopniowaną skrzynią biegów każe przyzwyczaić się do jazdy prawym pasem. Katalogowo auto rozwija wprawdzie 140 km/h, ale w praktyce najprzyjemniej jeździ się nim w przedziale od 60 do 80 km/h.

Jeśli zacznie padać deszcz - pojawia się jeszcze jeden problem. Auto jest ponadprzeciętnie nadsterowne. Przyczyna jest bardzo prosta: ten samochód ma tak naprawdę tylny napęd. Przedni jest dołączany na stałe bez pośrednictwa mechanizmu różnicowego, a zatem można z niego korzystać tylko na nawierzchniach z sypkim lub grząskim podłożem, na których uślizg kół może zrekompensować ich różnicę prędkości obrotowej podczas jazdy na zakrętach.

W terenie sytuacja zmienia się diametralnie - Jimny to jeden z nielicznych seryjnych samochodów, które nie boją się żadnych wyzwań. Wspomniany, duży prześwit, dobrze zabezpieczone elementy podwozia i profesjonalny układ napędowy sprawiają, że auto pokonuje najtrudniejsze przeszkody. Niewielkie wymiary nadwozia stają się nagle dodatkową zaletą. Auto zwinnie przemyka się między drzewami i nie grzęźnie tak łatwo jak inne, cięższe auta.

Za pomocą guzika 4WD aktywuje się pneumatyczna blokada piast przednich i tym samym dołącza się stały napęd na przednie koła (można to robić podczas jazdy). Aby w trudnym terenie nie spalić sprzęgła - można skorzystać także z reduktora, który - jak sama nazwa wskazuje - redukuje przełożenie główne.

Zimowe wrażenia

Podczas trwania jazd testowych panowały wymarzone warunki pogodowe. Śnieg padał jak szalony, przykrywając nie tylko off-roadowe szlaki, ale także zwykłe ulice i osiedlowe parkingi.

Mały Jimny miał zatem sporo okazji żeby zabłysnąć. Już w codziennej eksploatacji dawał pokaz swoich możliwości. Wyjazd z zasypanego parkingu, podczas którego trzeba pokonać pokaźny garb śniegu uformowany przez pług - nie był problemem. Wjazd na zasypany chodnik, żeby zaparkować pod sklepem czy pracą - również nie sprawił autu najmniejszych trudności. Dodatkową satysfakcję kierowca Jimny czerpie w zatłoczonych miastach, gdzie miejsc postojowych jest jak na lekarstwo, a dzielne Suzuki wjeżdża bez problemu tam, gdzie tradycyjne przednionapędowe auta mogą tylko pomarzyć.

Samego siebie przechodził natomiast w lesie. Przez zaspy przebijał się z dziecinną łatwością. Na drogach, przez które już ktoś przejechał, dzielnie forsował koleiny.

Długotrwała jazda w kopnym śniegu typowym SUV-em z dołączanym napędem tylnym kończy się zazwyczaj przegrzaniem międzyosiowego sprzęgła i przymusowym, godzinnym postojem w oczekiwaniu aż wszystko wróci do normy.

Jimny nie ma takich problemów. W trybie 4WD, po włączeniu reduktora zamieniają go w mały czołg, który powoli, z prędkością 20 km/h dzielnie zmierza do wyznaczonego celu. My weryfikowaliśmy jego możliwości na ośnieżonych nabrzeżach Wisły i auto sprawdzało się doskonale.

Podsumowanie

Zakup Jimnego do jazdy po mieście jest raczej złym pomysłem. Nie wykorzysta się jego pełnych możliwości, a typowo terenowy układ napędowy będzie bardziej przeszkadzał niż pomagał w codziennej jeździe. Na co dzień zdecydowanie lepszym wyborem jest model SX4 oferowany w podobnej cenie. Ale jeśli ktoś wykonuje pracę, w której jazda terenowa jest nieodłącznym elementem (służby leśne, budowa dróg, rolnictwo), Jimny okaże się doskonałym wyborem. To najtańsza prawdziwa terenówka na rynku. Na dodatek jest świetnie wykonana, kompletnie wyposażona, ekonomiczna w eksploatacji i tania w serwisowaniu. Ten gatunek powinien być objęty ścisłą ochroną, aby został w produkcji jak najdłużej, ku uciesze profesjonalistów.

Jacek Ambrozik

Suzuki Jimny 1.3 VVT

Silnik: benzynowy, czterocylindrowy, o pojemności 1328 ccm

Osiągi:

0-100 km/h: ok. 15 s

V max: 140 km/h

Spalanie w teście: 9 l/100 km

Moc max. 85 KM

Max mom.obr.: 110 Nm

Ceny:

Najtańszy: Jimny Club, 57 900 zł (4WD)

Testowany: Jimny Elegance, 65 900 zł (4WD)

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: skala | skały

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje